Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty

23 grudnia 2013

Balsam do włosów Organic Shop Błękitna Laguna, czyli wodorosty i perły

Od kiedy wypróbowałam balsam Organic Shop miodowe awokado zaczęłam marzyć o tym rosyjskim balsamie do włosów.


Opis producenta: "Balsam na bazie ekstraktu z Wodorostów. Ekstrakty organicznych wodorostów, szczególnie Laminarii idealnie nawilżają i odżywiają włosy zapewniając im niezawodną ochronę przed niekorzystnym oddziaływaniem otaczającej przyrody. Ekstrakty z Pereł wzmacniają korzenie i strukturę włosów, zapobiegając ich wypadaniu. Olejki eteryczne zapewniają włosom czarujący aromat."

Tak jak w przypadku balsamu miodowe awokado, butelka jest bardzo niewygodna, ponieważ balsam jest gęsty i nie chce spływać po ściankach, już od 3 użycia musiałam butelkę dociskać do brzegu wanny by cokolwiek wycisnąć, z czasem postawiłam ją na otwarciu, bo stało się to nieznośne.

Zapach jest specyficzny, myślę, że nie każdemu przypadnie do gustu. Jest taki dość ciężki, męski- dokładnie takie bywają w kosmetykach dla mężczyzn, ale mi się bardzo podoba ;) Utrzymuję się on na włosach do następnego mycia. 


Mam proste włosy, a w przypadku tego balsamu myślę, że nie jest to bez znaczenia. Jest to pierwszy kosmetyk do włosów, po którym mam tak śliskie włosy, co oczywiście przekłada się na ich gładkość. Wyglądają jak lśniąca tafla po nim. Trzymam go zazwyczaj 5 minut i to mu całkowicie wystarczy, choć producent wskazuje 1-2 minuty ;) Dosłownie tak gładkich i śliskich włosów nie miałam jeszcze po żadnym kosmetyku do włosów. Do tego świetnie nawilża włosy, nie obciąża ich i łatwo się spłukuje. Przez swoją gęstość co jest i wadą i zaletą, bo nie spływa z włosów i jest bardzo wydajny. Jest zielony i bardzo mi się w nim to spodobało ;)

Skład:


Jak widać skład krótki, bo tylko 12 składników, przy czym na pierwszym miejscu jest to woda z organicznym ekstraktem z wodorostów Laminaria, na kolejnym ekstrakt z pereł, później alkohol tłuszczowy, czyli nic szkodliwego także proszę nie wpadać w panikę, bo niektórzy odruchowo widząc alkohol już się boją i glicryna z istotnijszych składników.

Zaczęłam go testować pod koniec października i od pierwszego użycia się w nim zakochałam, a najważniejsze, że z czasem jego działanie było takie samo;)

Dostępność i cena: ok. 22-25 zł w internetowych rosyjskich sklepach, co do dostępności stacjonarnie to nie posiadam wiedzy na ten temat ;)

23 października 2013

Odżywka Balea kokos i kwiat tiare

Witam, post miałam zamiar naskrobać wczoraj po powrocie do domu, ale cały dzień na uczelni i inne dodatkowe obowiązki sprawiły, że wróciłam bardzo późno i już nie miałam siły kompletnie na nic:( Dziś napiszę kilka słów o odżywce Balea z kokosem i kwiatem tiare (gardenią), aczkolwiek kupiłam ją na allegro, także nie mam świadomości jak obecnie jest z jej dostępnością w drogeriach DM:) Ostatnio naszło mnie na szukanie tanich odżywek bez silikonów;)


Producent: "Delikatna odżywka do włosów farbowanych, intensywnie chroni kolor, nadaje włosom blask, sprawia, że włosy są miękkie aż po same końce. Włosy nie blakną, nie matowieją, kolor jest zachowany dzięki formule z aktywnymi filtrami UV, ekstraktem z kokosa i wyciągu z polinezyjskich kwiatów tiara. Natomiast kompleks odbudowujący z witaminą B3 i prowitaminą B5 sprawia, że włosy są gładkie."

Opakowanie o pojemności 300 ml wykonane jest z niezbyt twardego plastiku z wygodnym otwarciem, które na szczęście nie naraża mnie na połamanie paznokci ;) Pod światło widać ile odżywki jeszcze zostało. 


Odżywka jest bardzo gęsta, na samym początku miałam wręcz problem z jej spłukaniem. Także jest wydajna, wystarczyła mi na jakieś 15 użyć.

Zapach jest piękny, typowo kokosowy i słodki, aczkolwiek nie utrzymuje się na włosach ;)

 
Odżywka jest przeznaczona do włosów farbowanych, czyli nie do moich, dlatego nie odniosę się do tego jak wpływa na ich kolor, ale kupiłam ją głównie dla zapachu oraz ze względu na cenę i brak silikonów. Muszę przyznać, że po pierwszym użyciu miałam na włosach efekt wow, już przy spłukiwaniu były miękkie i gładkie, a po wyschnięciu nawilżone i błyszczące. Z każdym kolejnym użyciem już było przeciętnie- nie wpływała w jakimkolwiek stopniu na blask, na pewno nie nawilżała włosów, w zasadzie nic z nimi nie robiła. Przez pewien czas używałam jej co któreś mycie, a w momencie, w którym użyłam jej 3 dni pod rząd niesamowicie mnie rozczarowała, włosy stały się dość sianowate i wymagały częstego przeczesywania. Osobiście do mycia włosów wolę bardziej rzadkie odżywki także nie próbowałam nią ich myć. Za każdym razem trzymałam ją ok. 5 minut.

Skład

przed zapachem jest tylko pantenol, po zapachu olej słonecznikowy, alkohol, olej kokosowy, ekstrakt z owoców palmy kokosowej i ekstrakt z kwiatów tiare.

Oczywiście kupiłam 2 opakowania, także jeszcze się trochę pomęczę z tym jednym, które mi zostało, ale chyba zużyję go przed myciem z dodatkiem jakiś półproduktów. 

Miałyście jakąś odżywkę Balea? Polecacie je?:)

12 października 2013

Odżywka do włosów Olejek z Awokado i Masło Karite Garnier Ultra Doux

Dziś kilka słów o odżywce Garniera Ultra Doux Olejek Awokado i Masło Karite do włosów suchych i zniszczonych. Myślę, że zbyt nie zaryzykuję stwierdzając iż jest to najbardziej znana w Polsce odżywka, bo albo większość miała z nią styczność albo dopiero planuje jej zakup;) Ja bardzo długo zwlekałam z jej kupnem, aż w końcu rozpoczęłam pod koniec września jej testy. 

Na wstępie muszę zaznaczyć, że odżywka nie jest przeznaczona do moich włosów, ponieważ nie są ani suche ani zniszczone, są średniporowate i że tak to ujmę "normalne".



Do opakowania absolutnie nie mogę się przyczepić, ma wygodne otwarcie, które nie powoduje tego, że muszę się z nim mocować i przy tym narażać się na połamanie paznokci;) Wykonane jest z miękkiego plastiku i do ostatniej aplikacji nie miałam problemu z wydobyciem odżywki. Doskonale widać ile zostało nam odżywki, więc nie będzie zaskoczenia jak się skończy;)

Jej zapach przypomina mi zapach budyniu, który niestety nie utrzymuje się na włosach ;) Jest koloru żółtego, do czego podchodzę obojętnie, choć uważam, że dodanie aż takiej ilości barwników jest po prostu zbędne dla osiągnięcia tego efektu.

Wydajność to jej minus niestety, ponieważ wystarczyła mi dokładnie na 10 razy, podczas gdy odżywka Alterry starcza mi mniej więcej na 20 użyć.

Podoba mi się także jej konsystencja, faktycznie jest kremowa i dość gęsta, nie spływa z włosów.



Muszę przyznać, że kupując ją trzymałam kciuki by się u mnie sprawdziła, bo jak dotąd moje włosy polubiły się głównie z odżywkami Organic Shop, które niestety są drogie, a ta jest i tania, i bardzo łatwo dostępna, a także nie zawiera silikonów;) Na samym początku w ogóle nie mogłam jej doceniać, bo używałam jeszcze w tym czasie ostatnio recenzowany balsam do włosów z Planeta Organica.
Nie miałam po niej efektu wow, ale i tak ją bardzo polubiłam ;) Trzymałam ją zawsze w granicach 5-7 minut. Ładnie wygładza włosy, ale nigdy mi ich nie obciążyła i nie spowodowała szybszego przetłuszczania. Nie plącze moich włosów i powoduje, że łatwiej się je rozczesuje. Czy są one "niewiarygodnie miękkie i błyszczące" jak obiecuje producent? Na pewno nie są po niej błyszczące, ogólnie ten efekt niewiele odżywek czy masek mi zapewnia, ale są na pewno zauważalnie bardziej miękkie. Kupię ją na pewno ponownie ;)

Skład



Zdjęcie, które było robione jeszcze we wrześniu, ale późno wieczorem (koło 22), raczej chodziło mi o uchwycenie tego jak moje włosy wyglądają po nocnym koczku po całym dniu, ale je wstawię ;) 


Miałyście tą odżywkę? Polubiłyście ją?:)

8 października 2013

Planeta Organica: Balsam fiński do włosów osłabionych i wrażliwej skóry głowy

Fiński balsam Planeta Organica kupiłam bez uprzedniego czytania o nim czegokolwiek, na szybko trafił do koszyka by dobić do darmowej wysyłki, ale chyba nic by to nie zmieniło, ponieważ jest rzesza zadowolonych osób, a ja będę chyba pierwszą, której pod żadnym względem się nie spodobał. 
Zachwycił mnie po prostu ekstrakt z maliny moroszki! :) 



Producent: "Wyciąg z owoców moroszki, bogaty w witaminę C i wielonasycone kwasy tłuszczowe Omega-3 i Omega- 9 odżywia skórę głowy nasycając ją pożytecznymi mikroelementami, wzmacniając korzenie włosów. Rokitnik odżywia i wzmacnia cebulki włosów, łagodzi wrażliwą skórę głowy. Organiczny ekstrakt z wrzosu dodaje włosom siły i blasku, stają się jedwabiste i łatwo się układają. 
Sposób użycia: balsam nanieść na mokre włosy, pozostawić na 3- 5 minut, a następnie dokładnie spłukać."


Zaczynając od opakowania: jest ono bardzo wygodne, zawiera pompkę, a mało odżywek/balsamów ją posiada, a dodatkowo można ją później wykorzystać do przelania innej (tzn. nie w moim przypadku, bo nie zamierzam go kończyć ;)). Aczkolwiek ta pompka dozuje bardzo małą ilość produktu i trzeba ich kilka na jedno użycie. Pojemność to 280 ml, czyli trochę więcej niż standardowo. 



Zapach: niestety kadzidlany, orientalny:( Czyli dokładnie taki jakiego najbardziej nie toleruję i jakiego unikam w kosmetykach. Pół biedy byłoby gdyby był wyczuwalny tylko podczas trzymania go na włosach, niestety ja go czułam do następnego mycia... Właśnie to mnie nauczyło by poczytać o zapachach pozostałych balsamów, a także maseczek czarnej marokańskiej i złotej- wiem, że na 100 % nie zasilą mojej kolekcji włosowej. 

Konsystencję ma gęstą i nie spływa z włosów, w kolorze jasnego brązu.   





Działanie: nakładany na skórę głowy nie powoduje efektu wow, za to znacznie przyspiesza przetłuszczanie włosów, myję je codziennie i mimo to widzę znaczną różnicę w tej kwestii. Później nakładałam go tylko od ucha w dół. Dzięki temu balsamowi byłam przekonana, że moje włosy przechodzą jakiś kryzys i że czegoś im brakuje... Nie skojarzyłam sobie nagłej zmiany na gorsze z tym balsamem, a im dłużej go używałam tym było gorzej. Nie chciałam używać Barwy by oczyścić włosy, bo niczego by nie wyjaśniało, a zależało mi na tym by się dowiedzieć co jest tego przyczyną. Balsamu używałam co drugi dzień, na zmianę z inną odżywką, a kiepski ich stan utrzymywał się cały czas... Co bardzo mnie zaskoczyło, czemu po myciu nie wracały do poprzedniego stanu? Włosy po tym balsamie miałam bardzo sztywne, nie zamieniły się w siano, ale je przypominały... Były też matowe. Na pewno nie były nawilżone, nie miały blasku i nie były jedwabiste i nie układały się łatwo jak zapewniał producent. Bardzo lubię mieć błyszczące i mięsiste włosy, a po tym balsamie miałam na głowie całkowite przeciwieństwo.
Kiedy już się upewniłam, że winowajcą jest ten balsam oczyściłam włosy Barwą i były one zdecydowanie w lepszym stanie.


Skład


nie ma na szczęście silikonów, ale zawiera: organiczny ekstrakt Maliny Moroszki, ekstrakt z rokitnika, organiczny ekstrakt z wrzosu, wyciąg z nostrzyka, wyciąg z bławatka, organiczny olej z żurawiny- jak widać świetny skład nie zawsze przekłada się na działanie, a szkoda:(


Zapłaciłam za niego 18 zł i szkoda jest mi go wyrzucić, a z moich znajomych nie znam nikogo kogo interesowałyby rosyjskie kosmetyki, także jedyną opcją jest chyba zorganizowanie mini rozdania z udziałem tego balsamu ;)

12 sierpnia 2013

Organic Shop: Balsam do włosów "Miód i Winogrona" (Winogronowy Miód)

Witam, dziś recenzja rosyjskiego balsamu Miód i Winogrona do włosów marki Organic Shop, który otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Skarby Syberii. Testuję go już regularnie od 4 tygodni, także myślę, że to odpowiedni czas na napisanie o nim kilku słów ;)




Producent:  "Balsam na bazie organicznego oleju z winogron i miodu zapewnia włosom zadziwiającą miękkość i lekkość. Idealny do pielęgnacji włosów cienkich ponieważ nie obciąża ich. Miód bogaty w makro i mikroelementy pomaga odzyskać włosom zdrowy i piękny wygląd, nadaje im blasku i sprężystości. Natomiast olejek z pestek winogron dzięki zawartości kwasu oleinowego wzmacnia włosy, nawilża i w sposób naturalny nabłyszcza włosy. Balsam pozostawia włosy wygładzone i błyszczące."



Miałam pewne obawy czy sprawdzi się on u mnie, ponieważ do tej pory unikałam miodu w kosmetykach do włosów, po tym jak zrozumiałam, że ten składnik obciążał moje włosy i sprawiał, że wizualnie były przyklapnięte. Jednakże były one całkowicie nieuzasadnione w tym przypadku;) W rosyjskich kosmetykach miód mi nie straszny! :)

Moje włosy są średnioporowate, proste i nigdy nie były farbowane ;)



Balsam o pojemności 280 ml znajduje się w butelce ze sztywnego plastiku, z dużą wygodną nakrętką i sporym otworem.
Jest on lekko różowy, jego konsystencja jest bardzo gęsta i treściwa, nie spływa z włosów, ale jego wydobywanie sprawia odrobinę problem, bo muszę go wręcz wytrząsać z butelki, ponieważ nie spływa on po ściankach swobodnie;) Ta jego gęstość jest właśnie z jednej strony wadą, gdy jest problem z jego wydobyciem, z drugiej zaś mogę powiedzieć, że dzięki temu jest wydajny, bo wystarczy do nałożenia jego niewielka ilość.

Zapach jest słodki, ale nienachalny, wyczuwam w nim nutę winogron, ale miodu nie ;) Utrzymuje się on na moich włosach tylko do momentu ich wyschnięcia, później już nie ;)

Producent zaleca by trzymać go 1-2 minuty, ja zawsze ten czas przedłużam do 5 minut;) Pierwszy raz spotykam się z tym, że wszystkie obietnice producenta są spełnione- moje włosy po jego użyciu są nawilżone, niesamowicie miękkie i bardzo wygładzone- ale nie kosztem objętości, a także co mnie zaskoczyło lekkie! Nie miałam jeszcze nigdy kosmetyku, który sprawiłby, że włosy będą zarazem nawilżone, wygładzone, a także lekkie, bo przeważnie są one dociążone przy tych dwóch pierwszych cechach. Muszę też przyznać, że nie obciąża włosów- z przyzwyczajenia zazwyczaj nakładam wszystkie kosmetyki od ucha w dół, a tutaj mogłam swobodnie na całą ich długość. 
Zastanawiałam się czy taka idylla dla moich włosów będzie długo trwać, czy może w dłuższej perspektywie moje włosy będą reagować na ten balsam mniej optymistycznie i się "przyzwyczają"? Jednak są tak samo ładne przy entej aplikacji jak i przy pierwszej ;)



Tutaj jak wyglądały moje włosy po zastosowaniu tego balsamu jakieś 24 godziny po myciu: były myte dnia poprzedniego ok. 12, tutaj dzień następny również ok. 12- po takim czasie od mycia powinny być już oklapnięte i nieświeże, ale nie były ;)) Także jest to żywy dowód na to, że ich nie obciążył, a włosy nadal ładnie błyszczały ;)

Włosy są nierówne, bo były zapuszczane z asymetrycznego boba.

Skład: 


 Skład jak widzicie jest krótki, ale bogaty, zawiera wodę z miodem, glicerynę, olej z pestek winogron, a zapach dopiero na przedostatnim miejscu ;)


Reasumując: 
+ ładny zapach 
+ gęsta, niespływająca z włosów konsystencja
+ włosy po jego użyciu są: nawilżone, wygładzone i lekkie
+ posiada dobry skład 
- jedyny minusik to twarde opakowanie i troszkę trzeba się pomęczyć z jego wydobyciem

 Balsam możecie kupić tutaj na stronie Skarbów Syberii;-)

U mnie na pewno przygoda z tym kosmetykiem się nie skończy na 1 butelce, bo rzadko która odżywka/balsam do włosów daje takie spektakularne efekty ;)

Fakt iż otrzymałam go w ramach współpracy nie wpłynął na moją ocenę.

22 lipca 2013

Odżywka nawilżająca Avon Advance Techniques Moisture IQ

Kupiłam tę odżywkę jak tylko pojawiała się jako nowość w Avonie (katalog 8/2013). Byłam do niej sceptycznie nastawiona czytając o niej, że posiada system inteligentnego nawilżenia, tzn. że każda partia włosów otrzymuje tyle nawilżenia ile potrzebuje, stwierdziłam, że są to obietnice gruszek na wierzbie, ale postanowiłam ją wypróbować.


Opakowanie ma wygodne, bez problemu otwiera się ją mokrymi dłoniami. Odżywka stoi na otwarciu, przez co nie będzie się trzeba męczyć z jej wyciskaniem:) Pojemność standardowa 250 ml.
Konsystencja jest dość gęsta, nie spływa z włosów.



Zapach jest charakterystyczny dla całej serii Advance Techniques: lekki i nienachalny, nie utrzymuje się po spłukaniu na włosach.

Muszę napisać przed przystąpieniem do recenzowania, że jestem bezwzględna w ocenach odżywek, wymagam od nich czegoś więcej aniżeli tylko ułatwienia rozczesywania. Zostałam już po pierwszym użyciu bardzo pozytywnie zaskoczona. Włosy po jej spłukaniu były śliskie, rozczesały się bez problemu i nie mogłam się doczekać kiedy wyschną. Okazało się, że były idealnie gładkie, miękkie i naprawdę nawilżone. Tylu pozytywów po jej użyciu się nie spodziewałam. Później pomyślałam, że jeśli jeszcze dodatkowo nie obciąży mi włosów nakładana od nasady, a nie jak to mam w zwyczaju od ucha w dół to będzie ideałem. Okazało się, że faktycznie mogę ją nakładać na całe włosy i nie przyspiesza ich przetłuszczania się. Moje włosy po niej nie są "przylizane", pomimo dość widocznego wygładzenia ich ;) 
Trzymam ją zawsze dłużej niż 5 minut, choć producent zaleca 2-3.

Nie używam jej codziennie, średnio dwa razy w tygodniu, raczej w momencie, w którym zależy mi na tym by dobrze wyglądać, bo przy niej nie stresuję się, że zaliczę bad hair day :)

Cena myślę, że też przemawia na jej korzyść, kupiłam ją za 7,99 zł, różni się ona w katalogach, ale nie widziałam jej za więcej niż 8,99.

Skład:

Co prawda dopiero po zapachu, ale zawiera: olej abisyński, keratynę, glicerynę, panthenol, wyciąg z alg.

Byłam do niej sceptycznie nastawiona, bo przed erą dbania o włosy używałam namiętnie szamponów z serii Advance Techniques, który mają w składzie SLS i SLES, przez co przez długi czas borykałam się z łupieżem nie mając świadomości skąd go mam, a niestety oba te składniki wysuszyły mi skalp. Tą odżywkę mogę polecić z całego serca, ale szampony z Avonu szczerze odradzam ;)

10 czerwca 2013

Alterra odżywka nawilżająca Granat i Aloes do włosów suchych

Odżywka Alterry jest moją ulubioną. Świetnie nawilża, włosy są po niej miękkie i sypkie. Odżywka to kosmetyk, co do którego chyba mam najwyższe wymagania i żadna poza tą nie przypadła mi do gustu na tyle by kupić kolejne opakowanie. Mam kilka opakowań na zapas, bo nie wyobrażam sobie żeby mogła zniknąć z półek, ale niestety gdzieś w głębi ducha należy się z tym liczyć, bo wszystkie naprawdę dobre kosmetyki prędzej czy później są wycofywane.



 Plusy: 

+  piękny zapach, dość wyrazisty, ale nie każdemu może przypaść do gustu
+  żadna inna odżywka, którą miałam jej nie dorównuje pod względem nawilżenia: uratowała mnie po przesuszeniu sobie włosów olejem kokosowym na parafinie
+ stosuję ją m.in. po każdym olejowaniu i muszę przyznać, że jest bardzo wydajna, cała odżywka wystarczyła mi na ok. 20 użyć, a niejednokrotnie jej nie żałowałam sobie, np. po szamponie Hipp kiedy nie mogłam rozczesać włosów...
+ włosy po jej użyciu bezproblemowo się rozczesują
+ bardzo gęsta,  ma konsystencję kremu
+ mimo alkoholu w składzie (czego wiele osób się obawia), nigdy nie wysuszyła mi włosów


Minusy: 
- sztywne opakowanie i bardzo ciężko ją wydobywać po zużyciu połowy





Pojemność: 200 ml 
Cena regularna: 9,99, w przecenie: 6,99 
Dostępność: Rossmann

Podsumowując: nie wyobrażam sobie bez niej swojej pielęgnacji, bo uratowała mnie z niejednej opresji.




Dziś zakończyły się fiaskiem moje poszukiwania balsamu do włosów z Green Pharmacy z granatem i olejem arganowym. Macie dziewczyny pomysł gdzie może być poza jakimiś małymi drogeriami osiedlowymi i Naturą? W Naturze u mnie z GP jest tylko jedwab i szampony, nawet maseł brak:(

16 kwietnia 2013

Parafina i odżywka Ziaja Intensywna Regeneracja

Co prawda ostatnio tematy włosowe na moim blogu się nie pojawiają, bo celowo odpuściłam ten temat na jakiś czas wychodząc z założenia, że będę ten temat intensywniej drążyć po tym jak pokażę swoje włosy, a planuję to zrobić przy podsumowaniu rocznego zapuszczania tj. w czerwcu ;-) 

Często ostatnio pojawiały się na różnych blogach posty o niezadowoleniu ze swoich włosów po zimie- mnie to nie dotyczyło, ale za to dotknęło mnie coś innego... 



Z własnej winy zamieniłam swoje nawilżone i błyszczące włosy w siano za pomocą odżywki Ziaja Intensywna Regeneracja, która na jednym z pierwszych miejsc w składzie ma parafinę. Nie będę tutaj poruszać tego tematu dogłębnie, bo wiem, że niejednokrotnie na tym tle pojawiały się przepychanki w komentarzach i zaciekła walka na słowa obrończyń i przeciwniczek parafiny- od siebie powiem tylko tyle, że w kosmetykach do twarzy czy ciała u mnie się sprawdza, ale jeśli chodzi o włosy... płacz i zgrzytanie zębami. 

Siedząc i rozmyślając ostatnio nad swoimi włosami stwierdziłam, że są jakby nie moje i że znów muszę o nie powalczyć tak jak po oleju kokosowym Veola i cóż się okazało? Sprawdziłam i tamten olejek na 1 miejscu w składzie miał parafinę o czym zapomniałam i znalazłam winowajcę... 



Ale po kolei: 

Co prawda jest to odżywka bez spłukiwania, ale nie planowałam jej w taki sposób używać, bo nie lubię takich odżywek, więc: 

jako odżywka d/s: 
włosy po wyschnięciu pokryte nieestetycznym filmem, jakby niedomyte, kilka prób spełzło na niczym, nawet pomimo spłukiwania 10 min pod prysznicem po wyschnięciu takie były.

jako odżywka do mycia: 
wiedziałam, że się nie nadaje w tym celu, ale mimo to chciałam spróbować- efekt był taki, że wyglądały jakby były nie myte przez tydzień- a myjąc włosy codziennie można sobie wyobrazić ten efekt... 

i najgorsze: 
jako pierwsze O w metodzie OMO:
pomyślałam, że tak ją wykorzystam, bo w innych konfiguracjach to było niemożliwe. Po pierwszym użyciu przed zastosowaniem szamponu, którego już używałam wcześniej i wiedziałam jakie moje włosy są po jego zastosowaniu byłam zachwycona- włosy dużo bardziej miękkie, po jej użyciu były śliskie i jeszcze bardziej zachęciło mnie to do jej stosowania, ale już po 4 użyciu jako pierwsze O zauważyłam, że nagle na włosach mam siano i nie myśląc zbyt długo wiedziałam, że to wina tej odżywki, bo to jedyna nowa rzecz, którą wprowadziłam w swojej pielęgnacji. 




Teraz znów muszę zacząć walkę o nawilżenie i blask- tak jak po olejku Veola i wiem, że mi się to uda, ale po prostu trochę to potrwa... :(

Wiem, że wielu osobom oleje Amla czy Vatika na parafinie bardzo służą, znaczna część osób używa też oliwek dziecięcych na parafinie do olejowania i też są zadowolone, tylko ja mam takiego pecha, że zniszczyłam sobie po raz drugi parafiną włosy...


Jeśli chodzi o Veolę to wtedy obwiniałam o to kokos, bo miałam wówczas wysokoporowate włosy (dziś przy stosowanej przeze mnie pielęgnacji i odstawieniu prostownicy są średnioporowate), ale dziś już wiem, że to parafina...

2 lutego 2013

Joanna odżywka z olejkiem arganowym- recenzja

Kupiłam ją w niesieciowej drogerii za 6,50 zł kompletnie w ciemno. Weszłam w google wystukałam sobie w celu wyszukania o niej opinii i niczego nie znalazłam i się bardzo zdziwiłam, bo nie znalazłam wówczas nic, tj. na początku stycznia żadnej, obecnie trochę ich jest na kwc ;-) Do zakupu skłoniło mnie to, że olejek arganowy jest wysoko w składzie- zawsze jak przeglądałam tego typu produkty to był on na ostatnim czy jednym z ostatnich miejsc na 20 kilka, więc w zasadzie jakby go nie było, a tutaj skład jest krótki a olej jest dość wysoko w składzie- 7 miejsce.




Co mówi nam o niej producent?

"Odżywka, którą trzymasz w dłoni została wzbogacona o niezwykle cenny olejek arganowy, zwany także płynnym złotem Maroka. Ten orientalny składnik posiada bogate właściwości pielęgnujące włosy i delikatną skórę głowy. Teraz i Ty możesz rozkoszować się korzyściami płynącymi z tych luksusowych dobrodziejstw, a Twoje włosy zyskają: odżywienie i wzmocnienie, łatwość rozczesywania, zmysłowy połysk, regenerację zniszczonych partii, ochronę przed puszeniem się."


Myślę, że te wszystkie obietnice zostały przez producenta spełnione, nie mogę się wypowiedzieć jedynie co do puszczenia się, bo mam wręcz odwrotny problem- ja cierpię na "przyliznane" włosy ;-)

Przeznaczenie: włosy suche, zniszczone, potrzebujące wyjątkowej pielęgnacji

Pierwsze zaskoczenie to zapach: pachnie tak samo jak odżywka z proteinami mlecznymi Biovax, a tamten zapach po porostu kocham, więc przepadłam ;) Utrzymuje się on cały następny dzień na włosach.


Konsystencja i działanie: 

Gęsta przez co nie spływa z włosów, aplikuje się ją bardzo dobrze. Stosuję ją zawsze po szamponie Hipp dla dzieci, który koszmarnie mi splątuje włosy, a ta odżywka pomaga mi okiełznać moje biedne włosy i idealnie je wygładza, powiedziałabym, że radzi sobie po użyciu tego szamponu lepiej niż ta z Granatem i Aloesem z Alterry. Włosy są po niej niesamowicie śliskie i miękkie.



Pojemność: 200 g

Jedyny minus tej odżywki to fakt, że bardzo obciąża włosy i są po niej już w połowie dnia następnego mocno przetłuszczone, dlatego używam jej tylko od ucha w dół.

Wizualnie opakowanie jest bardzo ładne, duży plus to to, że można postawić ją otwarciem ku dołowi.


Wpisała się już na stałe w moją pielęgnację włosów i na pewno będę kupować następne opakowania.