11 grudnia 2014

Czarne mydło róża damasceńska Cosmo Spa

Wiele razy czytałam o wspaniałych właściwościach czarnego mydła, ale zawsze zastanawiałam się czy aby na pewno ono jest dla mnie skoro mam skórę suchą i wrażliwą. Dziś mogę rozwiać wątpliwości osób, które jeszcze się nie zdecydowały na jego zakup z tego powodu :)


Producent: "Do peelingu enzymatycznego twarzy i ciała. Czarne mydło jest produktem całkowicie naturalnym. Produkt wyrabiany tradycyjną recepturą. Jest bardzo łagodne i skuteczne ponad miarę. Zawarte w mydle naturalne składniki czynne trawią martwy naskórek, oczyszczają skórę z toksyn i zanieczyszczeń. Dzięki czemu skóra staje się wygładzona, wolna od toksyn, zanieczyszczeń i martwych komórek. Dodatkowo wysoka zawartość witaminy E w oliwkach intensywnie odżywia skórę i działa przeciwzmarszczkowo.

Nie podrażnia bardzo wrażliwej, nawet naczynkowej i alergicznej skóry.



Aplikacja :
Savon Noir nie pieni się jak inne mydła. Na rozgrzane wilgotne ciało nałóż mydło, przeczekaj 5 minut by zaczęło działać. Następnie kulistymi zdecydowanymi ruchami masuj ciało rękawicą Kessa.Po kilku minutach spłucz mydło wodą, a następnie nałóż na ciało naturalne oleje np. olej arganowy. Przy aplikacji na twarz należy omijać oczy oraz dziurki nosowe."


Opakowanie: 100 gramowe i dokładnie takie jak lubię z uwagi na praktyczność- niewysokie i o dużej średnicy :) 

Zapach: pachnie według mnie jak smar do samochodu, ale nie jest to bardzo intensywny zapach, który mógłby przeszkadzać w użytkowaniu tego kosmetyku. 

Konsystencja: niesamowicie gęste, ciągnące i "kleiste". Nie uważam tego jednak za wadę, bardziej jako odmianę od klasycznych kosmetyków.

Działanie:
Czarne mydło po raz pierwszy kupiłam sobie rok temu, jak wspomniałam na wstępie, długich wahaniach czy abo na pewno jest dla mnie. Bohatera dzisiejszego postu zaczęłam testować we wrześniu. Jako osoba o skórze suchej, wrażliwej i skłonnej do wszelkich podrażnień nie mam zbyt wielkiego wyboru jeśli chodzi o kosmetyki do oczyszczania twarzy- może to być peeling enzymatyczny, maska oczyszczająca do twarzy o bardzo delikatnym składzie albo ewentualnie jakaś pianka, mechaniczne peelingi odpadają- suchość i zaczerwienienie skóry gwarantowane. Mydło to na pewno nie jest proste w obsłudze i podejrzewam, że mogłoby się szybko znudzić właśnie z tego powodu, bo trochę trzeba się natrudzić żeby go użyć. Najpierw kwestia jego wyciągnięcia, bo jest to dość zwarta konsystencja, a potem rozsmarowania na twarzy, bo trochę się ciągnie i klei. Na dodatek praktycznie się nie pieni jak wspomniał producent. Niemniej jednak efekty są tego warte, a poza tym nie należę do osób, które w jakiejkolwiek dziedzinie się szybko zniechęcają :) Dla mnie w zasadzie z katalogu tych kosmetyków, które wymieniłam to jest najszybszy sposób na oczyszczenie skóry twarzy, bo cała reszta wymaga jeszcze więcej zachodu. Skóra jest świetnie oczyszczona, przy tym bardzo miękka i później chłonie sera i kremy jak gąbka :) Co najważniejsze dla mnie nie wysusza skóry i nie ściąga jej. Producent wspomina o omijaniu okolic oczu i dziurek w nosie-haha podpisuję się pod tym, bo jak się do nich dostanie to dość nieprzyjemnie piecze, ale po 2 minutach wszystko wraca do normy bez podrażnień.

Dopiero niedawno spróbowałam go użyć do całego ciała i zastanawiam się dlaczego dopiero teraz skoro już od roku posiadam rękawicę Kessę. Efekty bardzo podobne jak i na twarzy- skóra zwłaszcza na udach jest bardzo miękka i świetnie oczyszczona- nawet jak po najlepszym peelingu:) 

Nie próbowałam nim myć włosów :)

Skład:

Do nabycia tutaj.

Dajcie znać czy go miałyście ;) Ja jestem w czarnym mydle zakochana po uszy;)

Fakt iż otrzymałam go w ramach współpracy nie miał wpływu na moją opinię.

9 grudnia 2014

Sally Hansen top coat Insta Dri, czyli dlaczego od 6 miesięcy nie recenzowałam żadnego lakieru

Insta-Dri od Sally Hansen i Seche Vite to chyba najpopularniejsze preparaty, które mają przyspieszyć wysychanie lakieru, skusiłam się więc na ten pierwszy. Oczywiście przez moje ręce przeszło kilka innych wcześniej np. w sprayu z Avonu, który był potwornie tłusty i miałam wrażenie, że robi dokładnie coś odwrotnego od swojej funkcji- wydłużał jego schnięcie...


Producent: "Dzięki ekskluzywnym kompleksom polimerowym preparat wysusza każdy kolorowy lakier w ciągu 30 sekund. Doskonale utrwala manicure chroniąc go przed odpryskiwaniem, ścieraniem i matowieniem, a jednocześnie nadaje mu super lśniącą powierzchnię."

Minusy. Z czego wynika taki tytuł? Faktycznie po raz ostatni pokazywałam jakiś lakier na blogu w czerwcu, ponieważ od tamtego czasu moje paznokcie nie nadawały się do prezentacji, a winowajcą jest dzisiejszy bohater. Mniej więcej wtedy kupiłam ten top coat, który jak się okazało ma bliźniaczy skład (niestety nie przyszło mi do głowy żeby to sprawdzić) i działanie, jak używany przeze mnie już kiedyś z New York Color  (u nas dość słabo znane kosmetyki, ale na allegro można kupić ich wiele w granicach 5 zł). Marka ta produkuje również kosmetyki Sally Hansen. Od kiedy używam tego top coatu nie jestem w stanie zapuścić paznokci ponad opuszki palców, ponieważ są bardzo kruche, łamliwe i rozdwajają się na potęgę. Nawet w lecie problem ten u mnie nie ustał- a wtedy o tej porze roku zawsze mogłam sobie zapuścić je do dowolnej długości. Jestem niestety przekonana, że moje problemy z paznokciami to jego wina, ponieważ dwa razy już odstawiłam go i paznokcie bez żadnej odżywki szybko wracały do normy. Obwiniam o to alkohol denat, który jest już na drugim miejscu w składzie. Nie zauważyłam by przedłużał trwałość lakieru, ale też na szczęście też jej nie skraca.

Do plusów mogę zaliczyć to, że lakier po minucie jest całkowicie suchy, kiedy położę się spać jestem pewna, że rano nie obudzę się z odgnieceniami od pościeli. Nie tworzy bąbelków. W zasadzie nie ma żadnego zapachu, także i to umila jego używanie. Po pół roku jeszcze nie zgęstniał i bardzo ładnie nabłyszcza paznokcie. Posiada pędzelek, a nie pipetkę, którą dozuje się kilka kropel, co jest zdecydowanie bardziej wygodne :)


Skład: 
"Skład: Ethyl Acetate, Alcohol Denat., Butyl Acetate, Cellulose Acetate Butyrate, Acrylates Copolymer, Trimethyl Pentanyl Diisobutyrate, Sucrose Benzoate, Triphenyl Phosphate, Nitrocellulose, Etocrylene, Isopropyl Alcohol, Benzophenone-1, Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Hydrolyzed Rice Protein, PPG-2 Dimethicone, Saccharide Isomerate, Algae Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower/Leaf/Stem Extract, D&C Violet No. 2 (CI 60725)"

Komu mogę go polecić? Tylko osobom, które szukają dobrego wysuszacza, ale lubią mieć krótkie paznokcie, jeśli lubicie mieć trochę dłuższe to z tym kosmetykiem niestety prawdopodobnie tak jak i mi się to nie uda (jeśli również nie używacie odżywek tak jak i ja, chociaż powinnam to zmienić). 

Jeśli byście mogłybyście mi polecić mi dobry przyśpieszacz wysychania bez alkoholu byłym Wam bardzo wdzięczna:))

7 grudnia 2014

Syberyjska witaminowa maska dla dłoni Natura Siberica

Witam, przez ostatnich kilka dni nie miałam możliwości pisać i odwiedzać Waszych blogów (na szczęście będę teraz nadrabiać z przyjemnością), bo nawarstwiło mi się trochę spraw osobistych i dopadła mnie choroba, a do pracy musiałam chodzić i ciężko było się wykurować ;)

A dziś o rosyjskiej masce do dłoni, którą już chwilkę testuję, a najintensywniej w ciągu ostatnich mroźnych dni.


Producent: "Witaminowa maska zapewnia intensywne odżywienie i regenerację skóry. Nawilża i chroni dłonie, a także nasyca je niezbędnymi witaminami i minerałami zapewniając zdrowy i piękny wygląd. 
Sposób użycia: nanieść grubą warstwę maski na suchą skórę dłoni, pozostawić na 5 minut, a następnie zmyć ciepłą wodą."

Zapach od pierwszego otwarcia tej maski kojarzył mi się z balsamem do włosów Organic Shop miód i winogrona, o którym pisałam tutaj. Wiem, że mało osób miało z nim styczność także napiszę, że nie jest to typowy miodowy zapach, jest słodki, ale nienachalny i na pewno nie męczący ;) Myślę, że powinien każdemu przypaść do gustu. Utrzymuje się na dłoniach co najmniej godzinę.

Opakowanie to 75 ml tubka z miękkiego plastiku, zapakowana dodatkowo w kartonik, na którym znajdziemy najistotniejsze informacje. Design jest bardzo prosty, bardzo mi się to w nim podoba. Maska ma duży otwór, co jest słusznym zamysłem producenta, ponieważ sama maska jest bardzo gęsta, nie jest to na pewno konsystencja typowo kremowa, a taka jakiej każdy by się spodziewał po masce.




Działanie: na wstępie muszę napisać, że nie korzystam z niej tak jak wskazuje producent, czyli nie trzymam jej 5 minut na dłoniach, a potem spłukuję ciepłą wodą, ponieważ nie widziałam właściwie żadnego efektu tak ją aplikując. Postanowiłam nacierać jej grubszą warstwę na dłonie i nic nie zmywać. Okazało się to strzałem w 10, a już najlepsze efekty były zauważalne, gdy ubrałam na dłonie bawełniane kosmetyczne rękawiczki. Dłonie po niej wówczas są bardzo gładkie, miękkie i naprawdę mocno nawilżone na długo. Nie jest to chwilowy efekt, który znika tak szybko jak i się pojawił. Jestem bardzo zadowolona z tej maski i ciesze się również, że jest bardzo wydajna, dzięki czemu liczę na to, że będę mogła się nią cieszyć do końca zimy. 

Skład: 

 

Używacie masek dla dłoni? Polecicie mi jakaś?:)


3 grudnia 2014

Rozdanie kosmetyków Body Diet24 Soraya

Cześć dziewczyny! ;) Dziś przygotowałam rozdanie, mam nadzieję, że kosmetyki przypadną Wam do gustu ;)


Nagrody: 
1) Balsam do ciała wyszczuplanie i ujędrnianie Soraya
2) Krem do biustu ujędrnianie i modelowanie Soraya


Regulamin:
1) Organizatorem i sponsorem nagród jest autorka bloga Hedvigis o kosmetykach 
2) Przedmioty rozdania są nowe
3) W rozdaniu wygrywa jedna osoba
4) Z osobą, która wygra skontaktuję się drogą mailową
5) Rozdanie trwa od 3.12. do 31.12.2014 włącznie  (do północy), zgłoszenia po tej dacie nie zostaną uwzględnione
6) Wyniki rozdania podam do 5.01.2015 r.
7) Na mail z adresem od osoby, która wygrała, czekam 3 dni, w razie jego braku wybiorę inną osobę spośród tych, które wzięły udział w rozdaniu 
8) Nagrody zostaną wysłane na mój koszt w ciągu 5 dni roboczych od otrzymania adresu 
9) Nagrody mogą zostać wysłane tylko na terenie Polski 
10) Do rozdania nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami) 
 
 
Warunki konieczne by wziąć udział w rozdaniu:
1) być publicznym obserwatorem mojego bloga (1 los)
2) zgłosić chęć wzięcia udziału w rozdaniu w komentarzu wg podanego poniżej wzoru zgłoszenia
 
 
Warunek dodatkowy:
1) dodanie w pasku bocznym na blogu grafiki z linkiem do bloga (+ 2 losy)
 
 
Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
E-mail:
Pasek boczny: NIE/ TAK: adres bloga


Powodzenia! :)

2 grudnia 2014

Tusz podkręcający rzęsy Volume Vertige Yves Rocher

Jestem niezmiernie zadowolona, że dzisiaj ten tusz mogłam włożyć do kartonu ze zdenkowanymi kosmetykami i nie będę musiała się więcej z nim męczyć ;-)


Producent: "Spraw, aby Twoje spojrzenie było głębokie i intensywne – dzięki tuszowi Volume Vertige rzęsy są widocznie grubsze i podkręcone na całej długości. Poznaj specialną szczoteczka z dozownikiem tuszu, który zatrzymuje konsystencję, aby maksymalnie pogrubić rzęsy już przy pierwszej aplikacji, bez konieczności zanurzania szczoteczki we flakonie przed każdym pociągnięciem rzęs. Kremowa konsystencja, zawierająca żywicę elemi o właściwościach utrwalających, sprawia, że efekt podkręcenia rzęs utrzymuje się aż do 12 godzin.

Działanie: 
● Widocznie grubsze i podkręcone na całej długości rzęsy
● Efekt głębokiego i intensywnego spojrzenia
● Szczoteczka z dozownikiem tuszu
● Kremowa konsystencja
● Trwałość aż do 12h

Składniki: Żywica elemi, naturalna żywica z drzewa pochodzącego z Filipin, umożliwia podkręcenie rzęs i jednoczesne utrwalenie przez cały dzień, bez wrażenia sztywnych rzęs."


Moja opinia:

Zaczęłam go używać w połowie października, akurat pojechał ze mną na wakacje. Początkowo byłam z niego zadowolona, bo był mokry, nie trzeba było wiele przy nim pracować żeby efekt był zadowalający, całkiem ładnie pogrubiał, ale nie zauważyłam nawet minimalnego podkręcenia rzęs. Nie osypywał się, nie kruszył i nie rozmazywał. Szczęście trwało całe 2 tygodnie. Jak na tusz, który otrzymujemy zapakowany w folię mając pewność, że nikt się do niego nie dobierał to czas jest rekordowo krótki, który w cenie regularnej kosztuje 65 zł. Potem mój poziom irytacji tym tuszem wzrastał z dnia na dzień, ponieważ już po 2 tygodniach konieczne było dodawanie duraline z Inglota. Gdybym nie miała tego kosmetyku mogłabym tym tuszem malować się maksymalnie 3 tygodnie. Tak więc dodawałam po 2-3 kroplach duraline do tuszu co kilka dni, a od zeszłego tygodnia nawet ono już nie pomagało- jeśli bym miała tak reanimować każdy tusz to nie zarobiłabym na niego. Tusz sklejał co raz bardziej i bardziej, aż wczoraj zrobił mi jedną wielką grudę na rzęsach i musiałam śpiesząc się rano do pracy zmyć cały makijaż... Co prawda jak już się przemienił w takiego mega sklejacza to na szczęście się w dalszym ciągu nie osypywał i nie robił pandy, ale to marne pocieszenie.

Od strony technicznej to kształt tej silikonowej szczoteczki bardzo mi się spodobał- wyraźnie zwężona na środku, nieduża (chociaż ja lubię te duże to pod tym względem mi nie przeszkadzała) i precyzyjna, dzięki czemu nigdy nie uciapałam sobie powieki.
Jego plusem było to, że bardzo łatwo się zmywał- co prawda zawsze zostawały grudki na płatku- akurat z tym się jeszcze nie spotkałam, nigdy nie miałam kłopotu ze 100% jego zmyciem i nie znajdywałam resztek tuszu np. przy linii rzęs.


Miałam już kiedyś tusz z Yves Rocher, był to Sexy Pulp, o którym pisałam tutaj- wpadł w moje ręce za 1 gr, gdy zakładałam kartę w tym sklepie, z kolei bohatera dzisiejszej recenzji dostałam jako gratis do zakupów dokonanych w sklepie internetowym. Niestety tusze tej marki są bardzo słabe co potwierdził i ten egzemplarz.


Naprawdę marne efekty...
wiem, że podkład mi się zebrał w zmarszczce :(



Do kupienia tutaj.
Znacie, któryś z tuszy YR? Polubiłyście go?:)