11 lipca 2015

Kneipp: olejek do kąpieli Kwiat migdała

Olejki Kneipp ostatnio robią furorę w blogsferze także i ja postanowiłam wyciągnąć swój z zapasów. Czy na mnie także zrobił wrażenie?:)


Opakowanie to 20 ml buteleczka z plastikową nakrętką, zapakowana w kartonik na którym znajdziemy najważniejsze informacje. 

Zapach- spodziewałam się zapachu kwiatowego, niestety mocno się nim rozczarowałam, ponieważ czuję w nim (mocno dominujące) znienawidzone przeze mnie drzewo sandałowe. Niestety utrzymuje się on na ciele przez wiele godzin co spowodowało u mnie ból głowy. 

Działanie tego olejku bardzo mi się spodobało i na tyle mnie zmotywowało by zacząć używać do kąpieli innych olei, które nie sprawdziły się u mnie w olejowaniu włosów, a szczególnie zimą się do tego przyłożę. Skóra po jego użyciu była miękka i bardzo dobrze nawilżona. Sam olejek wystarczył mi na dwa razy.


Sposób użycia i skład:
na pierwszym miejscu olej ze słodkich migdałów, na drugim zapach, a po nim ekstrakt z kwiatów migdała, olejek sandałowy, olejek paczulowy, olej gwajakowy, olej słonecznikowy i witamina E.

Podsumowując chętnie bym wypróbowała inne wersje zapachowe, ponieważ do tej na pewno nie wrócę mimo działania, które bardzo mi się spodobało.

9 lipca 2015

Biała myjąca glinka Agafii pod prysznic i do kąpieli

Wiele razy pisałam, że kocham rosyjskie kosmetyki i to się nie zmienia nawet, jeśli trafię jakiegoś bubla lub przeciętny kosmetyk. Dziś recenzja kosmetyku, który zbiera bardzo dobre opinie, ale u mnie kompletnie się nie sprawdził, czyli biała glinka z Banii Agafii.

Producent: "Delikatne mydło z naturalnych składników delikatnie oczyszcza nie pozostawiając uczucia ściągnięcia. Biała glinka myjąca przywraca skórze miękkość i elastyczność, natomiast włosom zapewnia blask i siłę. Kamczacka wulkaniczna glinka i 5 myjących ziół delikatnie oczyszcza ciało i włosy nie naruszając ich naturalnej równowagi. 8 syberyjskich olejków głęboko odżywia i nawilża skórę."

Opakowanie: wiele razy pisałam o nim przy okazji innych kosmetyków Bania Agafii także nie będę już was tym zanudzać, ale jestem z niego bardzo zadowolona z uwagi na praktyczność i dlatego, że zajmuje mało miejsca.

Zapach: pachnie jak standardowa biała glinka.

Moja opinia: kupiłam tę saszetkę głównie z uwagi na to, że dużo osób chwaliło tę glinkę jako bardzo delikatnie oczyszczającą włosy, a na pewno każdy się ze mną zgodzi, że brzmi to zachęcająco. Niemniej jednak okazało się, że moje włosy po użyciu tej białej glinki były bardzo matowe, jakby pokryte jakimś nalotem i bez życia. Owszem skóra głowy reagowała na nią bardzo dobrze, ale długość włosów wygląda bardzo nieładnie. Użyłam jej w ten sposób około 3-4 razy, a później postanowiłam sprawdzić jaka będzie jeśli chodzi o oczyszczanie ciała. Walory zapachowe wiadomo, że są dość neutralne dla nosa. Sama glinka Banii Agafii  wygląda po prostu jak rozrobiona standardowa glinka tylko bardziej gęsta- bardziej ma konsystencję gęstej pasty. Przełożyło się na to, że ta maź się nie pieniła w ogóle- i o ile przy myciu włosów mi to nie przeszkadzało tak jeśli chodzi o produkt do mycia ciała już stanowiło to lekką przeszkodę, bo nie czułam się czysta.


Skład:
na pierwszym miejscu gliceryna, później kamczacka biała glinka wulkaniczna, olej lniany, olej cedrowy, olej z rokitnika, olej z owoców dzikiej róży, olej z jodły, olej ze szkarłatu, olej z gorczycy białej, olej rycynowy, ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, łuszczec wiechowaty, olej z lukrecji, ekstrakt z koliuczelistnika, ekstrakt hyzopa lekarskiego.

Reasumując nie przypadł mi ten produkt ani jako do mycia ciała ani do mycia włosów. Znacie ją? Macie takie samo zdanie jak ja?:)

6 lipca 2015

SheFoot: krem odżywczy do paznokci i suchej skóry stóp

Dawno nie miałam aż takiego dylematu co napisać odnośnie danego kosmetyku jak w przypadku tego kremu do stóp. Raz skłaniałam się w tę stronę, że jest fatalny, a innym razem, że całkiem przeciętny. Stwierdziłam, że mimo upływu czasu wątpliwości nie mijają także recenzja się pojawia ;)

Producent: "Krem opracowany by odżywiać i uelastyczniać przesuszoną skóre i zapobiegać mikropęknięciom. Formuła została wzbogacona płynną keratyną i elastyną, które wzmacniają płytkę paznokcia. Olej arganowy i witamina E nawilżają, ujędrniają i regenerują podrażniony naskórek, a masło shea tworzy na powierzchni skóry ochronny film, który zatrzymuje wodę, pozostawiając skóre gładką, odżywioną i aksamitną w dotyku.
  • szybkie wchłanianie
  • przyjemny zapach 
  • do codziennej pielęgnacji"
Opakowanie o pojemności 75 ml, wykonane z miękkiego plastiku, pod światło widać dokładnie zużycie. Duży plus za otwarcie typu "klik", bo jest ono bardzo wygodne.  

Zapach jest przepiękny! Określiłabym go mianem pudrowy, a takie zapachy bardzo lubię.


Moja opinia:  Pierwszą rzeczą na jaką zwróciłam uwagę w przypadku tego kremu była parafina w składzie i to na 3 miejscu. Nie jestem do niej uprzedzona, wiem po prostu, że działa na mnie źle i to w każdym kosmetyku- począwszy od włosów, twarzy i chyba nawet tutaj ona jest winowajcą jego "dziwnego" działania. Przechodząc do sedna kremu zaczęłam używać w momencie gdy miałam lekko przesuszoną skórę stóp (szczególnie było to widoczne na piętach) i małe odciski pod "poduszeczkami" stóp. Nie liczyłam na szybką regenerację, a na to, że z upływem czasu moje stopy znów będą nawilżone. Niestety początkowo miałam wrażenie, że stan moich stóp przez ten krem się pogorszył... Skóra stóp była jakaś taka napięta- niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu, bo były stopy były bardziej suche zamiast być nawilżone. Podchodziłam do tego kremu na różne sposoby: gruba warstwa i skarpetki, solo bez skarpetek. Zero poprawy. W końcu się zdenerwowałam i przestałam go całkiem używać, bo stwierdziłam, że gorzej już nie będzie- po tygodniu stopy wyglądały o wiele lepiej. Czy tak powinno być, że stopy są w lepszej kondycji po odstawieniu kremu?
W tej chwili kiedy nie mam problemu ze skórą stóp, używam tego kremu i nie widzę w zasadzie żadnego jego wpływu ani pozytywnego ani negatywnego, chociaż czasem mam wrażenie, że gdy wstaję rano po jego wieczornej aplikacji ta skóra na stopach jest nieprzyjemnie napięta o czym wspominałam już wyżej.
Żeby już nie być tak całkowicie czepialską stwierdziłam, że naprawdę błyskawicznie się wchłania i to w nim bardzo polubiłam, a także uwielbiam jego piękny zapach, ale same mi na pewno przyznacie, że to zdecydowanie za mało.

Skład: 
tak jak wspomniałam na 3 miejscu znajduje się parafina, później masło shea, gliceryna, olej arganowy, elastyna, keratyna i mocznik, po zapachu witamina E i alantoina. Zastanawiam się czy warto było w towarzystwie tak fajnych składników ładować tę parafinę, która jednak moim zdaniem zdominowała wszystko.

Krem kosztuje 19 zł, dla mnie jak za taką jakość to jednak za dużo, a wygodne opakowanie, wchłanialność i zapach to za mało żebym uznała, że warto do niego wrócić.

5 lipca 2015

Denko maj i czerwiec 2015

Jak tam mija wam ten upalny weekend?:) Mnie przeraża wizja jutrzejszych 35 stopni:(

Ze swojego majowego i czerwcowego denka jestem zadowolona, bo jednak trochę kosmetyków mi ubyło. 

1) Aloesowa maska do włosów NaturVital- jedna z moich ulubionych masek, będę polować na następne opakowanie, recenzja, kupię ponownie
2) Odżywka do włosów Diamond Gloss- bardzo dobra odżywka, cieszę się, że ją odkryłam, recenzja, kupię ponownie
3) Płyn do higieny intymnej Facelle z aloesem- zużyłam mnóstwo opakowań do mycia włosów, ale ostatnio coś im się odwidziało i daję im przerwę w używaniu go w roli szamponu, recenzja, kupię ponownie
4) Jedwabista odżywka do włosów Yves Rocher z mleczkiem owsianym- według mnie nic nie robiła, recenzja, nie kupię ponownie


5) Zabieg laminowania Marion- niedługo pojawi się recenzja, kupię ponownie
6 i 7) Szampon brzozowy Barwa- mój ulubieniec do oczyszczania, mam nadzieję, że niedługo w końcu napiszę jego recenzję co obiecuję sobie od dawna, kupię ponownie
8) Olej arganowy z Manufaktury Aptecznej- bardzo polubiłam ten olej i już w kolejce mam kolejny z Etji do olejowania włosów, recenzja, kupię ponownie


9) Płyn micelarny Mixa Optymalna Tolerancja- uwielbiam go! bezpośrednio po jego zdenkowaniu otworzyłam płyn z Garniera i jest jednak gorszy od tego z Mixy, a wydawało mi się, że mogę postawić między nimi znak równości, recenzja, kupię ponownie
10) Płyn do demakijażu oczu i ust L'oreal- rewelacyjny płyn, bardzo delikatny i wszystko domywa, recenzja, już kupiłam ponownie
11) Tonik nawilżający Baikal Herbals- mój ulubiony tonik, recenzja, już kupiłam ponownie
12) Peeling myjący z czarną porzeczką Joanna- tani, ładnie pachnący i skuteczny peeling, czego chcieć więcej?, kupię ponownie
13) Celia tusz do rzęs- nie będę o nim się rozpisywać po raz kolejny zapraszam na recenzję, kupię ponownie
14) Krem do stóp Bioluxe Magnoliowy- mój absolutny hit, nawilża stopy jak żaden inny krem, recenzja, kupię ponownie


15) Żel pod prysznic Werbena i Cytryna LPM- ładny orzeźwiający zapach, ale był dość słabo wydajny, recenzja, kupię ponownie
16) Balea jagodowy żel pod prysznic- piękny zapach, bardzo wydajny, kupię ponownie
17) Masło do ciała jagodowe The Body Shop- bardzo dobrze nawilża, bardzo ładnie pachnie, mega wydajne, recenzja, kupię ponownie
18) Masło do ciała Orientana trawa cytrynowa i żywokost- niestety dla mnie mały bubel mimo pięknego zapachu, recenzja, nie kupię ponownie

19 i 20) Pianka do golenia z aloesem- bardzo ją lubię, ponieważ ładnie pachnie i co najważniejsze nie wysusza mojej skóry, recenzja, kupię ponownie
21) Bielenda kremowa emulsja do higieny intymnej- ładny, delikatny zapach i dobre działanie, recenzja pojawi się niedługo, kupię ponownie
22) Mydło do rąk Isana hibiskus i trawa cytrynowa- niestety była to edycja limitowana, ale było rewelacyjne, ponieważ nie wysuszało skóry, miało piękny zapach i było bardzo wydajne; gdyby nie fakt, że to edycja limitowana kupiłabym ponownie

23 i 24) Płatki z aloesem Carea- aż dwie paczki w ciągu dwóch miesięcy, ponieważ mój pies uwielbia mi kraść płatki i gryźć je ;-), kupię ponownie
25) Mydło do rąk Balea kwiat wiśni- miało przepaskudny zapach, strasznie mnie to zaskoczyło, bo coś co jest z Balea dosłownie nie ma prawa brzydko pachnieć, ale niestety tak było- mega chemiczny zapach i niestety zużyłam go do mycia podłogi..., nie kupię ponownie
26) Dezodorant Kwiat Bawełny z Indii Yves Rocher- po zaaplikowaniu go pod pachy i pomieszaniu się z potem tworzył niemiłą woń, na dodatek nie chronił nawet w 1 %, produkt totalnie zbędny, 100 % bubel, recenzja, nie kupię ponownie

Jak widać w denku znalazło się mnóstwo moich ulubieńców :)

2 lipca 2015

Zakupy czerwcowe i inne nabytki

Witajcie, jak obiecałam sobie w maju zakupy w czerwcu miały być skromne i na szczęście udało mi się to założenie zrealizować, bo sama kupiłam tylko 3 kosmetyki, a resztę dostałam w prezencie. 

Zacznę może od rzeczy, które dostałam:

1) Tonik nawilżający Baikal Herbals- mój ulubieniec, akurat mi się niedawno skończył, pisałam o nim tutaj
2) Peeling do ciała 5 ziaren Bania Agafii- oby sprawdził się lepiej niż ten z pestkami maliny, o którym pisałam ostatnio (klik)
3, 4 i 5) Kremy do stóp Bioluxe: cytryna i mięta, arnika i magnolia

6) Szampon Isana 7 ziół
7) Szampon Schauma mirror gloss- dawno nie miałam nic z tej marki, zobaczymy czy będę zadowolona
8) Odżywka Alterra granat i aloes- dawno jej nie miałam i cieszę się, że będę mogła do niej wrócić po przerwie

I ostatecznie moje zakupy:
9 i 10) Peelingi myjące z Joanny z kiwi i z gruszką- jedyne jakie zostały mi do wypróbowania, bo wszystkie pozostałe wersje znam
11) Szampon 5 % Urea- ciekawił mnie od bardzo dawna, już go zdążyłam kilka razy użyć i jak najbardziej się polubiliśmy, zrecenzuję go niedługo

A jak Wasze ostatnie zakupy?:)