31 lipca 2015

Etja: olej avokado, czyli mój ulubiony olej

Właśnie denkuję drugie opakowanie tego oleju i chciałam się z Wami podzielić opinią o nim, bo myślę, że zdecydowanie warto go poznać.

Tak nawiasem mówiąc lubicie czytać recenzje olei? Ja bardzo, bo olejów do włosów używam od 3 lat i tak naprawdę z licznych przeze mnie poznanych najlepsze efekty dawały mi dopiero dwa- ten oraz arganowy.


Do czego producent zaleca używać tego oleju?
  • w domowym zaciszu stosowany bezpośrednio na skórę
  • nawilżający masaż w własnym zakresie
  • zabiegi wykonywane w wyspecjalizowanych gabinetach masażu
  • Kąpiel - dodanie ok. jednej łyżki stołowej (ok. 8-10 ml) do wanny wypełnionej min. (1/3 ) wody, intensywnie nawilży nasza skórę, którą zazwyczaj woda wysusza.
  • z powodu bezwonnego zapachu i neutralnego koloru jest idealnym dodatkiem do produkcji wysokiej jakości kremów domowej roboty.
  • do produkcji profesjonalnych kremów.
  • moczenie stóp


Wszystkie oleje Etja mają tę samą pojemność, czyli 50 ml. Zapakowane są w kartoniki, same oleje znajdują się w butelkach z ciemnego szkła i posiadają kroplomierz pod nakrętką.

Bardzo lubię ten olej za to, że nie ma zapachu- siedzenie z nim 3 godziny na głowie staje się przyjemnością, a nie udręką. Niedawno poznałam olej, który śmierdzi przeokropnie i utrzymuje się ten zapach na włosach do czasu następnego mycia, toteż tym bardziej doceniłam ten.


Teraz czas przejść do najważniejszego, czyli do działania. Moje włosy są strasznie wybredne jeśli chodzi o oleje, ale włosy niskoporowate chyba już tak mają. Staram się zawsze nakładać go na włosy na 3 godziny. Ze zmywaniem nie ma żadnego problemu, usuwa się go bez problemu szamponem bez SLES. Bardzo go lubię za to, że nie obciąża włosów- u mnie oleje niestety często to robią. Nie są po nim też przesadnie pozbawione objętości, za to są bardzo miękkie i lekko błyszczące- choć to zdjęcie niżej tego nie obrazuje z uwagi na kiepską jakość.
Nakładałam go także na twarz zimą- ładnie nawilża, choć długo mu schodzi wchłanianie się, ale nie pojawiają się po nim niespodzianki. Myślę, że dobrze się może sprawdzić na skórze dojrzałej.

Jak dla mnie jest to olej, który nie ma wad i na dodatek widzę po nim pozytywne efekty, bo czasem też mam do czynienia z takimi olejami, które mam wrażenie, że nawet stosowane regularnie na włosach nie przynoszą większych efektów.

w chwili nudy:P

Jakie są Wasze ulubione oleje?:)

30 lipca 2015

Baikal Herbals: nawilżające serum do twarzy

W tym poście będą znów same ochy i achy, bo serum nawilżające Baikal Herbals okazało się moim kolejnym rosyjskim hitem:) Trafiło do mnie dzięki licytacji organizowanej na spotkaniu blogerek, w którym uczestniczyłam w styczniu :)


Serum zapakowane jest w kartonik zaklejony z dołu oraz z góry taśmą, więc mogłam być pewna, że jestem pierwszą osobą, która się do niego dobiera. Opakowanie ma 30 ml, jest z bardzo wygodną pompką i dwa jej naciśnięcia wystarczą do nasmarowania całej twarzy.

Zapach jest ziołowy i ma w sobie nutę czegoś słodkiego.


A teraz przechodząc do najważniejszego, czyli do jego działania mogę stwierdzić, że spisuje się genialnie! Ma bardo lekką formułę, która błyskawicznie się wchłania do matu, także lekko nawilża i ujędrnia skórę. Używam go tylko na noc, bo bardzo lubię gdy budzę się rano i po jego zastosowaniu rano w lustrze widzę promienną i wypoczętą skórę- właśnie ten efekt mnie w nim zachwycił i wiem, że to nie jest moje ostatnie opakowanie. Producent co prawda zaleca stosowanie go codziennie, ale ja upieram się, że serum jest do znacznie rzadszego stosowania i sięgam po niego dwa razy w tygodniu i jest to dla mnie zupełnie wystarczające. Stosuję go solo, nie nakładam na niego już żadnego kremu. Co najważniejsze serum mnie nie zapchało i nie spowodowało niczego negatywnego.



Skład:
co typowe dla marki Baikal Herbals mnóstwo ekstraktów i olei.

Jak dla mnie serum to nie ma żadnych wad i zakochałam się w nim:)

28 lipca 2015

Biały Jeleń: hipoalergiczny szampon do włosów z chlorofilem

Witajcie, dzisiaj recenzja kosmetyku, który okazał się strasznym bublem, a spodziewałam się po nim czegoś całkowicie czegoś innego.


Opakowanie o pojemności 300 ml to chyba jedyna zaleta tego szamponu. Łatwo się go otwiera z uwagi na otwarcie typu klik.

Zapach nie przypomina mi niczego konkretnego, raczej uznaję go za neutralny, nie mogę natomiast powiedzieć, że mi się spodobał.

Jego konsystencja jest po prostu koszmarna- bo tak wodnistego szamponu jeszcze nie miałam. Dodatkowo nie chciał się pienić, więc przeważnie wylewało się go za dużo z opakowania i był on bardzo niewydajny, ale akurat w jego przypadku to nie jest wada, a raczej powód do radości. Ma jasno zielony kolor.


Dlaczego na samym początku nazwałam go strasznym bublem? Oprócz tego, że mycie nim włosów przemienia się w katorżniczy rytuał to dodatkowo zauważyłam, że przesuszył mi i tak suchy skalp co przełożyło się na szybsze przetłuszczanie włosów. Oprócz tego po raz pierwszy szampon przesuszył mi włosy na długości- końcówki są naprawdę w kiepskim stanie... Nie używałam go co każde mycie tylko co drugi dzień albo z dłuższą przerwą, a coś podkusiło mnie żeby go zacząć używać go jednak codziennie, bo skończyłam prawie wszystkie szampony z zapasów. Oprócz tego zaczęły mi wypadać po nim włosy...

Na prawdę nie rozumiem więc czemu producent nazwał go hipoalergicznym, bo ja co prawda oprócz suchej skóry głowy nie mam żadnej alergii, ale aż strach pomyśleć co by było gdyby z tym szamponem zetknął się ktoś kto ją ma albo problemy skórne czy bardzo wrażliwą skórę głowy, a producent deklaruje, że ten szampon będzie właśnie dla takich osób idealny.


Skład:

Myślałam, że najgorszym szamponem z jakim miałam styczność był oliwkowy szampon z Planeta Organica (klik), ale ten go pobił.

26 lipca 2015

FlosLek masło do ciała truskawka i poziomka

Witajcie, bardzo się cieszę, że pada i się ochłodziło, uff :)  Dziś kilka słów o maśle do ciała z FlosLeku w wariancie truskawka i poziomka, którego używam już od miesiąca, więc już wyrobiłam sobie o nim zdanie.


Producent: "Znacznie poprawia kondycję skóry, ukrwienie i wygląd. Ekstrakt z truskawki regeneruje skórę, a naturalne oleje: słonecznikowy, babassu oraz masło Shea, oliwa z oliwek zmiękczają i wygładzają. Ekstrakt z lilii aksamitnie nawilża i relaksuje. Latem doskonale regeneruje skórę przesuszoną i odwodnioną wskutek intensywnego opalania, zimą wygładza, uelastycznia i zapewnia prawidłowe nawilżenie i natłuszczenie skóry. Intensywna regeneracja skóry (97% badanych), zmniejszenie uczucia napięcia i szorstkości (97% badanych), bardzo dobre nawilżenie skóry (po 5h nawilżenie jest o 60% większe od początkowego). Skóra sprężysta i aksamitna w dotyku, odpowiednio nawilżona i natłuszczona."

Opakowanie jest w mojej ulubionej formie słoiczka, w którym mogę wygrzebywać bez problemu tyle kosmetyku ile potrzebuję. Nawet tłustymi dłońmi odkręca się bez najmniejszego problemu. Pojemność to 240 ml.

Zapach jest truskawkowy, bardzo przyjemny i z pewnością nie mogę o nim powiedzieć, że jest sztuczny.

Konsystencja jest zbita, potrzeba go naprawdę niewiele do rozsmarowania przez co jest bardzo wydajny. Po miesiącu jego używania nie dobiłam nawet do połowy.


Jeśli chodzi o działanie to przez pierwszy tydzień musiałam go używać codziennie, bo miałam tak przesuszoną skórę po maśle Orientany (recenzja), że chłonęła go jak gąbka. Potem skóra nie wymagała tyle nawilżenia, więc w tym momencie mogę używać go tylko raz w tygodniu i zupełnie mi to wystarcza. Masło jest tłuste przez co nadaje się wyłącznie do tego by używać go wieczorem przed pójściem spać, ponieważ wchłania się dość długo. Skóra rano jest bardzo miękka i ładnie nawilżona. Można go bez problemu używać na skórę zaraz po depilacji, nie podrażnia skóry i nie powoduje żadnego pieczenia.

W składzie nie ma znienawidzonej przeze mnie parafiny, która gdy zawsze znajdowała się w mazidłach do ciała zmuszała mnie do ich używania codziennie i ciągle miałam wrażenie suchej wołającej o nawilżenie skóry, tutaj na szczęście można się cieszyć długotrwałym nawilżeniem skóry.


Skład:
przed zapachem znajdziemy na 3 i na 4  miejscu silikon, później glicerynę, oliwę z oliwek, olej słonecznikowy, olej babassu, masło shea, po zapachu ekstrakt z poziomki i niestety 2 parabeny.

Swoje masło zamówiłam w Wispolu - klik :)

25 lipca 2015

E.L.F. Complexion Perfection: matujący puder wyrównujący koloryt

Markę Eyes Lips Face znam od dawna i wszystkie kosmetyki, które miałam okazję testować przypadły mi do gustu, w tym puder o którym dzisiaj kilka słów.

Mam wersję cool, a dostępna jest jeszcze warm, której nie znam.

Producent: "Puder wyrównujący koloryt cery sprawia, że skóra staje się promienna i wygląda na zdrowszą. Kosmetyk matuje, rozjaśnia cerę oraz maskuje niedoskonałości. Po aplikacji utrzymuje się przez wiele godzin. Cztery kolory Complexion Perfection mogą być używane razem lub osobno.
Niebieski neutralizuje odcienie pomarańczowe, różowy maskuje odcienie szarości, zielony i żółty wyrównuje odcienie czerwone."


Opakowanie jest naprawdę porządne, wykonane jest z grubego plastiku, a podczas upadku, który niestety miał miejsce 3 razy nic mu się nie stało, lusterko nie pękło. ma 13,5 g.


Puder według mnie jest fenomenalny, a to dlatego, że:
  • faktycznie wyrównuje koloryt skóry, ukrywa niedoskonałości
  • idealnie scala się z podkładem dając naturalny efekt nie tworząc maski- dla mnie to jest jego największy plus, bo utrwala makijaż, a jednocześnie skóra wygląda dzięki niemu promiennie
  • bardzo lekko matuje, nie wysuszając skóry i nie pojawia się po jego użyciu uczucie ściągnięcia
  • dla mnie jako ekstremalnego bledziocha kolor jest odpowiedni, nie ciemnieje na skórze, nie bieli jej
  • aksamitny w dotyku
  • wydajny
Czytałam o nim, że niektórzy po 3 użyciach już zobaczyli w nim dno, u mnie było to ponad kilkanaście aplikacji oraz że kolory zużywają się w różnym tempie, u mnie było jednakowe :)


Skład:
Mica, Talc, Magnesium Myristate, Polymethyl Methacrylate, Nylon-12, Titanium Dioxide, Octyldodecanol, Dimethicone, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Silica, Sodium Dehydroacetate, Boron Nitride.

Znów się ujawniła moja słabość do takich różnokolorowych pudrów... ;-) Znacie tą markę?:)