9 września 2015

Zakupy sierpień 2015

Wspominałam niedawno, że postanowiłam pójść po rozum do głowy i  ograniczyć zakupy tym samym zużywając zapasy. Niemniej jednak te włosowe są najmniejsze, a ich denkowanie idzie mi bardzo szybko i dlatego skusiłam się na kilka rzeczy początkiem sierpnia.

1 i 2) Odżywka i szampon Isana pielęgnujące włosy aż po same końce- nowości, ale widuję je tylko w dużych Rossmannach
3) Equilibra- maska do włosów intensywne odżywienie i regeneracja
4) Biolaven szampon do włosów

Zamówienie z koleżanką na EcoSpa spowodowało, że wpadło mi kilka rzeczy (a pierwotnie myślałam tylko o hydrolacie z czystka dla narzeczonego;-)
5) Organiczny ekstrakt z zielonej herbaty
6) Ekologiczny żel z aloesu- życie bez aloesu to nie życie:D
7) Hydrolat z lipy
8) Hydrolat z rumianku rzymskiego

Jesteście czegoś ciekawe? Miałyście coś z moich nowości?:)

6 września 2015

The Body Shop: masło Virgin Mojito

W sierpniu miałam możliwość po raz pierwszy odwiedzić stacjonarny sklep The Body Shop. Powąchałam testery wszystkich maseł i już wiem, które jako następne kupię, a które z pewnością u mnie nie zagoszczą (np. Smoky Poppy). 
Kiedy wzięłam do ręki tester Virgin Mojito przebolałam to, że 50 ml wersja kosztowała mnie 20 zł (ale na szczęście była promocja na miniaturki- 2 w cenie 3 i przede mną testy kremów do twarzy). Masło o standardowej pojemności 200 ml kosztowało 69 zł i ta cena trochę jest dla mnie zaporowa:(

Opakowanie jak wspominałam ma 50 ml i jest tak samo wygodne jak te o pojemności 200 ml. Lubię takie, które są niskie, a mają dużą średnicę.

Zapach to coś nad czym mogłabym się rozwodzić i nigdy nie skończyć :) Po pierwsze jest oryginalny, bo gdzie znajdziemy masło o zapachu drinka?:) Byłam do tego początkowo sceptycznie nastawiona kiedy usłyszałam o tej serii, bo myślałam, że może nie przypadnie mi do gustu i będzie jakiś taki chemiczny? Ale jak wspominałam wizyta w sklepie sprawiła, że to masło to był strzał w 10 :) Czuję w nim miętę i limonkę, sam zapach jest naprawdę intensywny! :) Smarując się nim wieczorem czuję go jeszcze rano na ciele. Lubiłam smarować się nim też rano żeby czuć go cały dzień, bo tak długo się utrzymywał- dla mnie to świetna alternatywa dla perfum, którym nie używam.


Działanie również jak w przypadku innych maseł TBS absolutnie nie zawodzi, ale różni się trochę od żurawinowego [KLIK] i jagodowego [KLIK]. Jak przystało na wersję na lato jest lżejszy w swojej konsystencji, natychmiast się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Wspomniane przeze mnie były bardziej treściwe, trochę bardziej tłuste i wymagały czasu na wchłonięcie dlatego używałam ich tylko na noc. Mimo, że jest lżejszy to bardzo dobrze nawilża. Również mogę go użyć raz na tydzień i skóra jest ładnie odżywiona, nawilżona i gładka, nie woła o dawkę nawilżenia w tym czasie.

Skład:
w składzie masło kakaowe, masło shea, olej sojowy, wosk pszczeli, olej sezamowy, po zapachu witamina E, ekstrakt z limonki i ekstrakt z mięty.

Kolejne masło TBS, które mnie nie zawiodło;) A Wy znacie jakieś masło z tej marki?:)

5 września 2015

Relacja ze spotkania blogerek w Rzeszowie (29.08.2015)

Dzisiaj relacja ze spotkania blogerek, które odbyło się tydzień temu w Rzeszowie w pubie "Życie jest piękne" :) Na to wydarzenie zostałam zaproszona przez organizatorkę Kasię około tydzień wcześniej, co mnie ogromnie ucieszyło, akurat zwolniło się miejsce. Z niecierpliwością oczekiwałam soboty i pierwszy raz się nie denerwowałam!:)


Spotkanie rozpoczęło się bardzo ciekawie, ponieważ odwiedził nas Pan Piotr Bielawski, z Centrum Podologicznego w Rzeszowie (klik).

Dzięki niemu dowiedziałam się, że noszę niehumanitarne buty (w dniu spotkania były obcasy ok. 12 cm), a nasze stopy są stworzone do tego by chodzić boso. Wiadomo, że zmiany cywilizacyjne wymusiły to by w nich chodzić dlatego warto się zastanowić nad tym jakie są to buty:) Dało mi to do myślenia na tyle, że w tym tygodniu gdy miałam dużo spraw do załatwienia przebierałam szpilki na płaskie buty- ufff co za ulga :) I też jakie błędy pielęgnacyjne popełniamy- pumeks jest czymś co tak naprawdę szkodzi naszej skórze stóp i przyczynia się do powstawania modzeli, a na dodatek jest siedliskiem bakterii- jak dobrze, że go nie posiadam! :)

Kolejnym gościem była Pani Magdalena Moskwa ze Strefy Urody (fb).



Następnie pojawił się Pan Luciano Giraudo, który opowiedział nam o przepysznych herbatkach Basilur (fb).


Same herbatki też mają piękne opakowania, niektóre też mają mają pozytywkę w środku czy są w kształcie książki :) A pachną tak intensywnie, że cały pub wypełnił się ich zapachem.

Degustacja :)



Podobnie jak na styczniowym spotkaniu blogerek w Łańcucie, odbyła się licytacja, dzięki której mogłyśmy pomóc choremu chłopcu:

nasze organizatorki: Mariola i Kasia




kartki autorstwa mamy Tomka

Sponsorami nagród na licytację byli:







 



A oto upominki:)



 Eveline, fb,

N. 36

Bosco Design, fb
MyBra, fb
Wydawnictwo Feeria, fb

Magazyn Make-up Trendy, fb
AKatja 
BuziakStyle, fb

Essence, fb
Bell, fb

Verona, fb

Wylicytowałam mydło z The Secret Soap Store:)
za cień MIYO dziękuję Madzi :)

Uczestniczki:

1) Agnieszka: http://davis-bloguje.blogspot.com
2) Asia: http://joannaa-lifestyle.blogspot.com
3) Asia: http://encepencce.blogspot.com
4) Beata: http://thisisastylishworld.blogspot.com
5) Dorota: http://pure-morning123.blogspot.com
6) Ela: http://mlodamamawswieciemody.blogspot.com
7) Gabrysia: http://cosmetic-addiction.blogspot.com
8) Asia: http://joanna-giovanna.blogspot.com
9) Kasia: http://szminko-mania.blogspot.com
10) Madzia: http://immenseness.blogspot.com/
11) Kasia: http://malowanasloncem.blogspot.com
12) Aldona: http://klucz-do-duszy-kobiety.blogspot.com
13) Mariola: http://zmalowanalala.blogspot.com
14) Mariola: http://laylaslifestyle.blogspot.com
15) Magda: http://lawendowezapiskim.blogspot.com
16) Natalka: http://mojportret.blogspot.com
17) Dorota: http://www.niedokoncakosmetycznie.pl
18) Magda: http://coonfiesame.blogspot.com
19) Jadwiga: www.vixenfashion.pl/
20) Kasia: http://kolorowemaliny.blogspot.com 
21) Ja :)

Za piękne zdjęcia dziękujemy Róży Kędzierskiej (klik).

3 września 2015

Podkład Manhattan Easy Match Make up: 30 Soft Porcelain

Odkładałam w czasie trochę tę recenzję, ale dzisiejsze jego denko zmotywowało mnie do napisania o tym podkładzie, który stał się moim aktualnym numerem 1 :)



Opakowanie z pompką, która dozuje mało podkładu i dzięki temu nie marnuje się nam niepotrzebnie za duża ilość- lekkie naciśnięcie wystarcza jeszcze na małe poprawki pod koniec aplikacji. Poza tym podkład ma bardzo fajny mechanizm, który w miarę zużywania podkładu idzie w górę i dokładnie widać ile nam jeszcze go zostało, także denko nie jest zaskoczeniem. A'propo samo opakowanie jest lekkie i idealnie nadaje się w podróże czy do noszenia na co dzień w torebce.


Kolor jest idealny dla takich bledziochów jak ja- nie odcina się od szyi i ładnie się wtapia w skórę. Jeśli większość podkładów drogeryjnych o najjaśniejszym kolorze dla Was jest za ciemne to mogę Wam polecić ten podkład, bo jest naprawdę jasny, na poziomie Ivory z PhotoReady (odrobinę jaśniejszy niż Buff) czy N1 True Match z L'oreala. Co do samej tonacji to określiłabym ją jako neutralną- ja nie zauważam w nim żółtych tonów, których notabene nie lubię i źle w nich wyglądam ani też nie ma różowych- te z kolei lubię i pewnie bym się z nich ucieszyła, ale wiem, że wielbicielek różu/świnkującego podkładu jest mało także to dobra wiadomość dla antyfanek :)

Przechodząc do najważniejszego, czyli jak się spisuje. Nakładając go za dużo lubi robić lekkie smugi, ale maski sobie dzięki niemu na szczęście nie zrobimy. Używając go oszczędnie nie odcina się od szyi, nie robi plam, ma dość wodnistą formułę, ale szybko szybko zasycha. Niemniej jednak największą zaletą tego podkładu jest trwałość! ;) Mój nos mimo, że mam suchą skórę i na policzkach i na czole lubi się świecić po kilku godzinach. W jego przypadku przez 10 godzin od jego nałożenia mogę się nie martwić o jakiekolwiek poprawki- nawet na tym nieszczęsnym nosie. Jest tak trwały, że nawet po intensywnym treningu na siłowni wygląda jak dopiero co nałożony na twarz i nie spływa mi, nie migruje z twarzami takimi plamami jak lubi mi to robić podkład z YR, o którym niedługo kilka słów.

Do jego zalet zaliczam także wysoki filtr jak na podkład- bo zawiera aż 18 SPF ( 17 ma True Match). Jest też bardzo wydajny, bo starczył mi na pełne 3 miesiące używania go mniej więcej 6 razy w tygodniu.

wyszedł trochę ciemniejszy niż w rzeczywistości- nie ma takich pomarańczowych tonów


Skład:

Podsumowując jest to najlepszy podkład jaki do tej pory miałam z uwagi na kolor, to, że dokładnie widzę ile mi go zostało, filtr, wydajność i trwałość! :)

Jego regularna cena to ok. 35 zł, ja kupiłam go na 50 % promocji w Rossmannie, więc mam nadzieję, że niedługo będzie podobna promocja o kupię go sobie :) Tymczasem biorę się za używanie True Match w nowej formule- jak widać ma wysoko zawieszoną poprzeczkę :)

1 września 2015

Naturalnie z pudełka: edycja wrześniowa

Takie pudełka zazwyczaj uświadamiają jak szybko biegnie czas:) Długo czekałam na nie, bo zapowiedź wystąpienia kosmetyku z Make Me Bio nakręcała moją ciekawość. I po zobaczeniu zawartości powiedziałam jedno: hurrrra!:)

Bardzo mi się podobają te proste opakowania- zwykły szary papier, sznurek i szara koperta w której znajdziemy kilka słów o zawartości. Takie pudełko wbrew pozorom wygląda ciekawie na półce, ponieważ nie zaburza naszego wystroju, bo jest takie niewyróżniające się:) Dodatkowo co miesiąc wyglądają tak samo, wykorzystuję je do przechowywania drobiazgów.


ZAWARTOŚĆ: 

1) BIO IQ: 2w1 szampon i żel pod prysznic: marka dla mnie nieznana, skład krótki, więc mam nadzieję, że moje włosy się z nim polubią
2) Planeta Organica: arganowy krem do stóp- miałam kilka kosmetyków z tej serii i byłam z nich zadowolona, krem ma obiecujące opinie w internecie i neutralny zapach, dla mnie jak najbardziej na plus
3) Lavera: krem do rąk pomarańcza i rokitnik- zapach ma obłędny! 
4) Calaya: truskawkowy peeling z porzeczką korundem i .... - jest to baza do której dodajemy coś od  siebie i tworzymy dowolny kosmetyk. Producent podrzuca nam dwa pomysły- w tym na ujędrniający peeling z olejem makadamia- zamierzam to wykorzystać! :) Dostępny na stronie www.naturalne-piekno.pl
5) Make Me Bio: puder myjący do twarzy- zawsze ciekawił mnie ten kosmetyk, bo jest oparty na białej glince, którą kocham.

Próbki: trafił mi się krem na dzień z BIO IQ, z Nacomi peeling do twarzy przeciwtrądzikowy i balsam naturalny z masłem shea pomarańczowy. 

Dla mnie pudełko jest świetne, bo:
  • poznam nieznane mi marki: BIO IQ, Lavera, Calaya, Make Me Bio i w pewnym stopniu Nacomi, które interesuje mnie od baaaaaaaaaaaaaardzo dawna
  • wszystko oprócz próbki peelingu przeciwtrądzikowego (chociaż ze względu na zapach nie oprę się i zużyję tę próbkę) jest dopasowane do mojej skóry
  • I nie mogę przestać się cieszyć z tego produktu Calaya, bo nigdy o stronie z której do nas dotarła ta baza nie słyszałam, o samej marce tym bardziej i coś czuję, że odkryłam fajną markę, która pozwoli mi pobawić się w tworzenie kosmetyków dostosowanych do mnie i pomóc zużyć zapasy półproduktów i olei.
 A Wy co myślicie?:) Gdybyście były ciekawe poprzedniej edycji to znalazłam w niej to: [KLIK]