23 kwietnia 2017

Zakupy marzec 2017

Przepraszam za tak długą nieobecność :) Dziś pokażę Wam moje marcowe zakupy :) W kwietniu też niestety nie trzymałam minimalizmu, nie sprzyjają temu obecne promocje na kolorówkę w Naturze oraz w Rossmannie.

1) Pilaten czarna maska- wzięłam tylko próbkę żeby sprawdzić czy pomoże mi pozbyć się wągrów na nosie. Poza tym bije teraz rekordy popularności:)
2) Ecocera puder ryżowy- akurat skończyłam moje dwa pudry, szukałam czegoś nowego, obawiam się tylko, że mi wysuszy skórę,więc wzięłam tylko mały tester, ale zobaczymy ;-) Do kupienia w drogerii ekobieca.

3) Biovax maska intensywnie regenerująca z bambusem i olejem avocado- ciekawiła mnie od momentu kiedy pojawiła się w sprzedaży, dopiero co ją upolowałam ;-) Akurat znalazłam ją w atrakcyjnej cenie. Teraz kolei ciekawi mnie ta nowa czerwona z olejem z opuncji i figą, znów będę czekać na jakieś promocje:)

4 kwietnia 2017

MOKOSH: ujędrniające serum do twarzy Pomarańcza

Dzisiaj opowiem o rewelacyjnym serum marki MOKOSH, które było niespodzianką z pudełka beGLOSSY FROZEN QUEEN :) Pierwsze testy rozpoczęłam wraz z początkiem nowego roku, w chwili obecnej mam go troszeczkę mniej niż 1/4 :) Myślę, że czas na jego recenzję :)
W okolicy połowy miesiąca będę miała dla Was niespodziankę od beGLOSSY :) Także wypatruje uważnie!


Ujędrniające serum olejowe do twarzy stworzone z maceratu z kwiatów pomarańczy i maceratu z opuncji figowej, z naturalnymi olejkami eterycznymi z pomarańczy i drzewa herbacianego skutecznie wspomaga proces walki z brakiem jędrności skóry i upływającym czasem. Maceraty z kwiatów pomarańczy i opuncji figowej rewitalizują skórę, łagodzą podrażnienia i zaczerwienienia oraz poprawiają strukturę płaszcza hydrolipidowego. Dodatkowo olejek eteryczny z pomarańczy pozytywnie wpływa na elastyczność skóry zaś olejek z drzewa herbacianego działa antybakteryjnie zmniejszając ryzyko powstawania stanów zapalnych. Naturalne oleje roślinne: arganowy, z wiesiołka i ze słodkich migdałów nawilżają skórę i działają antyoksydacyjnie. Serum charakteryzuje się subtelnym pomarańczowym zapachem z delikatną nutą ziołową. 
Polecamy używać serum minimum raz dziennie wieczorem, po dokładnym umyciu skóry. Należy wmasować serum okrężnymi ruchami w skórę twarzy szyi i dekoltu z pominięciem okolicy oczu.

Opakowanie ma pojemność 12 ml. Ma bardzo wygodną pipetkę, która nabiera odpowiednią ilość kosmetyku. Na samym kosmetyku nie znalazłam najistotniejszych informacji były na dołączonej do niej karteczce od producenta. Było ich tak wiele, że nie było szans na to by je tam zmieścić :) 

Zapach. Fenomenalny! Pomarańczowy, naturalny i mocno orzeźwiający:) Pachnie jak świeżo wyciśnięty sok z gorzkiej pomarańczy. Jeśli ktoś kocha owocowe zapachy tak jak i ja- z pewnością się w nim zakocha. Wiem, że wiele osób pisało, że dla nich jest troszkę zbyt intensywny. Akurat ja jestem taką osobą, która nie lubi zbyt intensywnych zapachów, bo od nich zaczyna mnie boleć głowa. Tutaj tego w ogóle nie odnotowałam. Nie wydaje mi się by był zbyt mocny, wg mnie jest w sam raz :) Po aplikacji długo utrzymuje się na twarzy, ale jest to lekko wyczuwalna nuta gdzieś w tle, niedrażniąca. 

20 marca 2017

beGlossy: Birthday Edition marzec 2017

Witajcie, dziś opowiem Wam o marcowej edycji pudełka BeGlossy, która była stworzona z myślą o uczczeniu 5 urodzin beGlossy :)



1) Miniaturka FLAVO-C marki AURIGA- bardzo lubię kosmetyki z witaminą C, a do tej pory moim faworytem w tym zakresie było serum z Biochemii Urody. O tym kosmetyku słyszałam już kilka lat temu od mojej koleżanki, która mówiła mi o nim w samych superlatywach :) Do tej pory zwlekałam z jego zakupem, bo jego cena jest dość wysoka, zatem jego obecność w pudełku BeGlossy niezmiernie mnie ucieszyła! To serum zawiera aż 8 % witaminy C i 30 % wyciągu z Ginko Biloba. Po jego zastosowaniu skóra jest rozjaśniona, pozbawiona przebarwień i ujędrniona- i za to właśnie lubię sera z witaminą C;-)

15 marca 2017

Zakupy i prezenty luty 2017

Znów muszę Was przeprosić za moją dłuższą nieobecność. Już kilka osób powiedziało mi, że jestem pracoholiczką, muszę wziąć urlop i zwolnić. Cóż bardzo by mi się to przydało szkoda tylko, że okoliczności mi ku temu nie sprzyjają niestety :) Kilka recenzji mi się spiętrzyło, w tym masa kolorówki (2 eyelinery z Golden Rose, kredka z Avonu)... Muszę faktycznie ogarnąć swoje życie, ale tyle o mnie :)
W lutym kupiłam 5 kosmetyków, resztę z nich dostałam:) Nadal trzymam reżim zakupowy i kupuję tylko te rzeczy, które mi się w danej chwili skończą :)

1 i 2) Original Source żele pod prysznic wanilia i malina- jak na złość skończyły mi się wszystkie zapasy z żelami i wybór padł na te, które wpadły mi w oko w Hebe :) 
3) Body Boom peeling kawowy truskawka- po tym jak zakochałam się w grapefruitowym peelingu [KLIK] postanowiłam wypróbować kolejny wariant i padło na truskawkę :) Chociaż długo wahałam się tez nad bananem :) Wciąż jednak myślę o kokosie, ale akurat on nie był dostępny :)

4 marca 2017

The Body Shop truskawkowy krem do rąk

Po ostatniej przygodzie z masłem do ciała Kąpiel Agafii z podkulonym ogonem wróciłam do maseł The Body Shop. Jednak mam niewątpliwą słabość do tej marki dlatego dziś powiem kilka słów o ich kremie.


Opakowanie jest małe, bo ma tylko 30 ml. Wykonane jest z takiego jakby metalu. Ma małą plastikową zakrętkę, która na 100 % nie odkręci się nam w torebce. Przetestowałam go i w domu i nosząc go w przepastnej torbie. Można wycisnąć go do ostatniej kropli.

Zapach. Nikogo pewno nie zdziwi fakt, że pachnie cudownie! :) Jak wszystkie kosmetyki z The Body Shop ma intensywny zapach, który naprawdę długo utrzymuje się na skórze- nawet do kilku godzin. Pachnie identycznie jak sorbet do ciała, który już miałam i o którym pisałam [TUTAJ]. Jest to prawdziwa truskawka, nie pachnie jak większość kosmetyków o tym zapachu, tj. tak kremowo, jogurtowo- raczej świeżo. Nie jest to według mnie chemiczny zapach.