Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło do rąk. Pokaż wszystkie posty

2 października 2014

Balea mydło do rąk Melon Tango

Witam :) Żel pod prysznic Melon Tango z Balea z limitowanej edycji robił na wakacjach furorę na blogach, z racji moich nieracjonalnych zapasów żeli wybrałam właśnie mydło do rąk z tej edycji żeby rekompensować sobie "chciejstwo", które mi się włączyło :)


Zapach świeży, owocowy, dość intensywny, ale nie był przesłodzony ani też chemiczny.
Opakowanie o pojemności 500 ml miało wygodną pompkę, która się nie zacinała i była na tyle funkcjonalna, że do ostatniej aplikacji nie musiałam rozkręcać opakowania by wydobyć resztki. 

Największą jego zaletą jest to, że absolutnie nie wysuszało dłoni- ile razy w ciągu dnia bym go nie użyła nigdy nie miałam najmniejszego dyskomfortu np. z powodu ściągnięcia skóry. Było ono niesamowicie wydajne, bo starczyło mi aż na 3 miesiące codziennego używania. A to sporo, bo moje znienawidzone mydło z Isany pomarańcza i mango (klik), które ma taką samą pojemność z uwagi na lejącą się konsystencję wystarczyło mi tylko na miesiąc... ale inne mydła Isany były już o wiele lepsze:) To mydło miało żelową konsystencję i nawet przez chwilę myślałam, że może ma identyczny skład jak żel, ale się różnią znacznie :)

Skład:

Używacie mydeł w płynie czy w kostce?:) U mnie zdecydowanie dominują te pierwsze :)

16 października 2013

Isana: mydło do rąk w płynie Pomarańcza i Mango

Już jakiś czas temu kupiłam mydło Isany w płynie w promocji za 2,99 aż pod koniec sierpnia doczekało się swojej kolejki i zostało wyciągnięte z czeluści zapasów.

Zacznę może od zapachu, który według mnie jest obłędny: mocno owocowy i faktycznie wyczuwam w nim nutę rześkiego mango. Niestety nie utrzymuje się on na skórze. 

Opakowanie raczej standardowe- przeźroczyste o pojemności 500 ml, do pompki nie mogę się przyczepić, ponieważ się nie zacina, nie dozuje zbyt dużej czy za małej ilości mydła.

Konsystencję ma niestety dość wodnistą, ja wolę mydła, które są bardziej żelowe, więc nie przypadła mi ona do gustu.




Działanie: jego najistotniejszą wadą jest ogromna niewydajność... Sama zużywam wszelakie mydła do rąk także mam kontrolę nad tym jak postępuje zużycie i w tym przypadku po miesiącu dobijałam prawie dna... Dla porównania mydło Alterry, które kosztowało mnie 6 zł i miało pojemność 300 ml wystarczyło mi na dwa razy dłużej, więc mogę powiedzieć, że zakup go kalkulował się z zakupem 2 mydeł Isany, bo wyszło mi dokładnie na to samo. Miałam także mydło Lilien kupione w osiedlowym sklepie za 3 zł również o pojemności 500 ml i wystarczył mi na 3 miesiące. Reasumując ten przydługi wywód- niska cena jest rekompensowana małą wydajnością.
Dodatkowo słabo się pieni, ale dobrze myje. Mimo obecności w składzie SLES nie wysusza moich rąk, choć zdaję sobie sprawę z tego, że jest to dość indywidualna kwestia, bo bardziej przesuszoną skórę już może niestety.

Skład


Podsumowując: za tę cenę nie narzekam na nie, ale jeśli miałabym płacić za nie więcej pewno jego recenzja byłaby mniej "delikatna". 

Podsumowując:
+ zapach
+ niska cena
- bardzo kiepska wydajność
- nie do końca spodobała mi się jego konsystencja

Kupiłam wersję hibiskus i trawa cytrynowa, mam nadzieję, że spisze się lepiej ;)

16 lipca 2013

Alterra: mydło w płynie mandarynka i jojoba

Kupiłam mandarynkowe mydło Alterry kilka miesięcy temu, skusiła mnie marka, którą bardzo lubię i ciekawość zapachu, który nie jest tak popularny na drogeryjnych półkach.



Opakowanie jest proste w swojej szacie graficznej i funkcjonalne- zdecydowanie bardziej wolę mydła w płynie, które nie mają przeźroczystego opakowania, ponieważ od wody szybko się robią na nich nieestetyczne zacieki z wody i przyznaję, że mnie to strasznie denerwuje ;-)  A w tym mydle pod światło widać dokładnie ile produktu zostało. Ma niezacinającą się pompkę, która sięga dna, także nie będzie problemu z wydobyciem produktu do końca.

W promocji kosztowało mnie 5,99 zł, a jego cena regularna to 7,99- zdaję sobie sprawę, że nie jest to mało i niewiele osób kupiłoby pojemność 300 ml za taką cenę, bo można spokojnie za 4 zł kupić już 500 ml innej marki, np. Isany, ale jest niezmiernie wydajne. Myślałam, że skończę go już w czerwcu, a na dzień dzisiejszy zostało go jeszcze 1 cm na dnie. Jedno naciśnięcie pompki wystarcza na dokładnie umycie dłoni, choć wydobywa się wtedy wówczas malutka ilość produktu, ale pieni się bardzo dobrze. Zwracam na to uwagę, bo miewałam już takie mydła do rąk, które dla dokładnego umycia rąk potrzebne były 3 solidne naciśnięcia pompki. Ma żelową konsystencję.



Ślicznie pachnie, nie ma w tym zapachu grama chemii. Nie jest słodki i męczący po dłuższym czasie. Zapach jest średnio intensywny, ale w tym momencie już bardzo się do niego przyzwyczaiłam i po osuszeniu dłoni go nie czuję, ale początkowo wyczuwałam go jeszcze przez parę godzin po myciu rąk. 



Najważniejsze jest dla mnie to, że nie wysusza dłoni i nie ma potrzeby używania po myciu rąk kremu nawilżającego. Miałam kiedyś problem z przesuszonymi dłońmi na tyle, że aż skóra mi schodziła z dłoni po nietrafionym płynie do mycia naczyń, a to mydło wraz z kremem Alterry do rąk spowodowało, że po 1 dniu skóra się uspokoiła i przestała mi schodzić płatami z dłoni. Wiem, że wiele osób używa go także do higieny intymnej czy do mycia twarzy i świetnie się sprawdza, muszę przyznać, że ja nie próbowałam ;)

Jakich Wy macie ulubieńców w kategorii mydeł do rąk? ;-)