Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska do włosów. Pokaż wszystkie posty

30 grudnia 2016

Love2Mix: maska do włosów z efektem laminowania z mango i awokado

Dawno nic nie naskrobałam o kosmetykach do włosów, więc dziś przychodzę z recenzją rosyjskiej maski z Love2Mix Organic, która jest przeznaczona do włosów zniszczonych, a jej zadaniem oprócz regenerowania jest zapewnienie efektu laminowania. Szamponem z tej serii byłam zachwycona [KLIK], a jak spisała się maska?


Maska opracowana specjalnie dla głębokiej rekonstrukcji struktury uszkodzonych włosów, ich zwilżenia i dodania zdrowego blasku. Pokrywa powierzchnię włosów warstwą ochronną, tworząc efekt laminowania, wygładza i uelastycznia, ułatwia proces rozczesywania. Wysoka koncentracja organicznego masła awokado i ekstraktu z mango przynosi intensywne odżywienie i wzmocnienie włosów, czyniąc je trwałymi i zdrowymi. Maska chroni włosy od uszkodzeń przy korzystaniu z suszarki lub prostownicy.

Opakowanie o pojemności 200 ml wykonane z miękkiego plastiku z otwarciem na klik. Bardzo mi się podoba czarna grafika i kolor opakowania- mam jakąś skłonność do czarnych opakowań:) Bezproblemowo wyciska się z niego maskę do samego końca. Samo otwarcie uważam za porządne, bo przez cały czas jego użytkowania nie naderwałam go, a mam do tego tendencję czyli sukces :)

21 listopada 2016

Apis: błotna maska do włosów z minerałami z Morza Martwego

Niecały rok temu kupiłam 3 produkty marki Apis, bo od jakiegoś czasu interesowała mnie ta marka. Dwa poprzednie już opisałam, tj. szampon (klik), który nie wyróżnił się niczym szczególnym oprócz fatalnego zapachu i odżywka nawilżająca, która była mocno przeciętna (klik). A jak spisał się trzeci produkt?


Unikatowy preparat wykorzystuje doskonałe właściwości czarnego błota z Morza Martwego, która intensywnie regeneruje od wewnątrz strukturę włókna włosów. Kompozycja ekstraktów z alg morskich, awokado, aloesu żeń-szenia, aminokwasów i protein jedwabiu silnie nawilża, odżywia, zmiękcza oraz zapobiega rozdwajaniu końcówek. Włosy są wygładzone o jedwabistym połysku i zdrowym wyglądzie. Wskazania: włosy suche, zniszczone i łamliwe.

Zapach jest dość mdły i intensywny, utrzymuje się na włosach. Nie przypomina mi niczego konkretnego. Nie przypadł do gustu niestety.

30 sierpnia 2016

#beGLOSSY: Syoss Ceramide Complex, intensywna maseczka regenerująca do włosów osłabionych i łamliwych

W czerwcowym pudełku beGLOSSY (klik) trafiła do mnie maska Syoss. Maska ta jest nowością, a w jej składzie znalazła się lubiana przeze mnie keratyna. Kosmetyk ten właśnie został przeze mnie zdenkowany i czas na jego recenzję.

Producent: "Intensywnie wzmacniająca maseczka z kompleksem ceramidowym przeciw łamaniu się włosów. Do włosów osłabionych i łamliwych."

Opakowanie o standardowej pojemności 200 ml. Jako, że lubię kosmetyki o czarnej szacie graficznej, a jest ich niezwykle mało tym bardziej cieszy ona moje oko. Samo opakowanie jest solidne i w razie upadku nie ucierpiało- co innego z moją maską Kallosa w litrowym opakowaniu, gdzie nakrętka rozpadła się na kilka małych kawałków. Jego forma też jest moją ulubioną, bo standardowo mogę sobie w nim pogrzebać i gdy maska już się powoli kończy nie muszę się bawić w jakieś rozcinanie.

Zapach określiłabym jako typowy fryzjerski kosmetyk, aczkolwiek gdy chodzi o jego intensywność jest na pewno mniejsza niż właśnie te fryzjerskie. Uważam, że przez to woń ta jest bardziej znośna dla naszych nosów. Sam zapach nie wyróżnia się niczym pozytywnym i negatywnym- jest neutralny, także myślę, że nie będzie nikomu przeszkadzał.

6 lipca 2016

Maska do włosów Biovax Caviar Złote Algi & Kawior

Witajcie :) Mam nadzieję, że nie zapomniałyście o mnie?:) Ostatnio dużo się u mnie działo i nie miałam czasu na pisanie i odwiedzanie Was, ale teraz mam nadzieję, że wszystko się uspokoi i wróci na właściwe tory :) 

Dziś opowiem Wam o kolejnej masce do włosów z Biovaxa, która mnie nie zawiodła :)


 Producent:

18 czerwca 2016

Organic Shop: maska do włosów Grecka Figa

Witam :) Wczoraj oczekiwałam na moje pudełko BeGlossy i okazało się, że będzie dopiero w poniedziałek, bo nie wydano go do doręczenia kurierowi na magazynie... Jak pech to pech :) I teraz siedzę jak na szpilkach i myślę co znalazło się w moim pudełku ;-)

A dziś opowiem o masce do włosów, która niestety okazała się bardzo słaba i rozczarowała mnie. Marka Organic Shop przeważnie spisywała się u mnie bardzo dobrze, także tym większy "smutek" :)



29 kwietnia 2016

Maska do włosów Biovax Diamond Minerały & Diamenty

Maski Biovax uwielbiam i dlatego podczas promocji w Rossmannie skusiłam się na ich nowość- wersję Diamond Intensywnie Regenerującą z Minerałami i Diamentami. Brzmi świetnie- a jak wypadła w praktyce?:)



Biovax Diamond to luksusowy preparat zawierający najdroższy wśród klejnotów - diament, w połączeniu z bogactwem odżywczych i wzmacniających minerałów, zamkniętych w intensywnie regenerującej maseczce do włosów. Najgłębiej ukryte skarby ziemi dodadzą Twoim włosom niezwykłej mocy i drogocennego blasku. Pył diamentowy - subtelnie rozdrobniony pyłek z najcenniejszego na świecie kamienia szlachetnego nadaje włosom przepiękny, skrzący się blask i niezwykłą moc, płynącą z wnętrza tego niezniszczalnego, najtwardszego klejnotu. Kompleks minerałów - połączenie uważnie wyselekcjonowanych, najważniejszych dla piękna i zdrowia włosów oligoelementów, niezbędnych dla ich prawidłowego wzrostu. Minerały odżywiają i wzmacniają włosy, przywracają im siłę i blask. Kompozycja biopierwiastków: glinu, cynku, miedzi, potasu, magnezu, manganu i sodu stanowi prawdziwy eliksir dodający włosom energii i utrzymujący ich prawidłowe nawilżenie.
 
Efekt na włosach:
- wzmocnienie i intensywna regeneracja włosów,
- włosy nawilżone i pełne energii,
- diamentowy, skrzący blask

27 marca 2016

Equlibra: intensywnie odżywiająca i regenerująca maska do włosów

Wesołych Świąt dziewczyny :))

Dziś opowiem o kolejnej masce do włosów, którą bardzo polubiłam :) Oprócz tego, że bardzo lubię Equilibrę, to kupując maskę z aloesem wysoko w składzie spodziewałam się, że się sprawdzi- podobnie jak maska NaturVital (klik).


Producent: "INTENSYWNIE ODŻYWIAJĄCA I REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW zawiera specjalny kompleks roślinny PHYTOSYNERGIA (aloes+ olejek Arganowy + keratyna z protein pszenicznych ), który odżywia, nawilża i odbudowuje trzon włosa. Maska przeznaczona do suchych i zniszczonych włosów wymagających specjalnej pielęgnacji. Jej unikalna formuła pokrywa włókno włosa warstwą ochronną, odżywia, regeneruje i wzmacnia go na całej długości. Sposób użycia: Nakładać na wilgotne włosy, pozostawic na 5minut, następnie obficie spłukać."

26 grudnia 2015

Nabłyszczająca maska do włosów Kallos Silk

Maska Silk trafiła do mnie dzięki spontanicznym zakupom w Hebe. Skład sprawdziłam dopiero w domu i już wiedziałam, że się nie sprawdzi i faktycznie tak było :)


15 sierpnia 2015

Maska do włosów Kallos Banana

Dawno nie było u mnie recenzji, więc dzisiaj kilka słów o masce Kallosa z ekstraktem z banana, która niestety nie przypadła mi do gustu :)

Producent: "Bananowa maska z zawartością aktywnych składników - A, B1, B2, B3, B5, B6, C, witamina E, olej z oliwek i ekstrakt banana - błyskawicznie nawilża, odmładza i pobudza włosy. Tworzy specjalną warstwę ochronną na włosach, dzięki czemu są bardziej odporne na szkodliwe działanie gorącego powietrza oraz inne czynniki atmosferyczne. Rozjaśnia, nadaje gładkość i miękkość suchym, słabym, matowym włosom."

Opakowanie to litrowy plastikowy słój z nakrętką, która kiedy spadła mi maska roztrzaskała się także trzeba niestety na to uważać. Ale jest bardzo wygodne i można zużyć produkt do samego końca.

Zapach to chemiczny banan, mi nie przeszkadza, ale też nie stałam się jego fanką.


Działanie. Maski bananowej zaczęłam używać wiosną i sprawdzała się u mnie dużo gorzej aniżeli teraz z uwagi na większą wilgotność powietrza- teraz mogę powiedzieć, że sprawdza się "znośnie", ale i tak z efektów nie jestem zadowolona. Wiosną moje włosy po tej masce były jednocześnie obciążone i puszyły się- a u mnie puszenie to bardzo wyjątkowa rzecz i nie odnotowuję tego za często. Teraz nie puszą się, ale są lekko obciążone. Nakładam ją w roli odżywki na 10 minut niż maski, bo przy dłuższym czasie efekty były takie same. Z plusów na pewno mogę wymienić jej konsystencję, bo dobrze się ją nakłada na włosy, nie spływa i dobrze się spłukuje.
Maska się u mnie nie sprawdziła z uwagi na zawartość oliwy z oliwek- niestety już jestem pewna, że ten składnik obciąża moje włosy i dlatego przy dobrze masek muszę go unikać, a niestety sporo masek Kallosa ma go w składzie i mam ograniczony wybór.

Skład:
na 3 miejscu nieszczęsna oliwa z oliwek, po zapachu ekstrakt z banana i witaminy.

Zostało mi jakieś 1/3 opakowania także mam nadzieję, że w szale denkowania uda mi się jak najszybciej zużyć. A Wy znacie ją? Lubicie?

31 maja 2015

NaturVital aloesowa maska do włosów, czyli nawilżenie bez obciążenia

Jak dobrze mieć egzaminy za sobą! Już nawet sprzątanie jest o wiele ciekawsze od nauki, ufff:) Dziś post o popularnej aloesowej masce do włosów, którą dostaniemy tylko w Naturze. A jest ona tak popularna, że robiłam kilka podejść i najczęściej zastawałam puste półki. Akurat ją zdenkowałam, więc pewno znów mnie czekają liczne wyprawy do tej drogerii.

Producent: "Błyskawiczna maseczka do włosów aloes+jałowiec odbudowa i nawilżenie. Hypoalergiczna formuła dla osób o wrażliwej skórze głowy, z ekstraktem z certyfikowanych upraw organicznych.
W ciągu zaledwie 3 minut przywraca włosom utraconą witalność i nawilżenie sprawiając, że uzyskują one zdrowy połysk i wygląd. Sok z organicznych upraw aloesu, jest bogaty w aminokwasy, witaminy, minerały dlatego silnie nawilża włosy, nadje im miękkość. Stają się one błyszczące, elastyczne, dobrze się układają. Jałowiec działa tonizująco na skórę głowy, stymulująco na cebulki włosów. 
Zawiera sok z aloesu w 100%  certyfikowanych upraw organicznych, ekstrakt z jałowca, prowitaminę B5. Nie zawiera barwników, silikonów, parabenów, olejów mineralnych.
Sposób użycia: po umyciu włosów szamponem nałożyć na wilgotne włosy, delikatnie wmasować od nasady po same końce. Pozostawić na około 3 minuty, a potem obficie spłukać wodą."

Opakowanie, które zapewne miało być wielką zaletą dla mnie okazało się utrudnieniem i stwarzało problemy. Mamy wieczko, które jest tak mocno osadzone, że z trudem udawało mi się suchymi dłońmi otworzyć tą maskę, nie mówiąc o tym, że mokrymi pod prysznicem nie było na to najmniejszych szans. Musiałam więc odkręcać całe wieczko i tak wydobywać maskę. 
Pojemność jest dość duża, ponieważ ma 300 ml.

Zapach jest intensywny, roślinny. Myślę, że nie powinien nikogo drażnić. Utrzymuje się on na włosach, jednak tylko w takim stopniu, że czuć go na zewnątrz w wietrzny dzień.

Konsystencja tej maski bardzo mi się podoba, ponieważ jest gęsta co przekłada się na jej większą wydajność.


Wspominałam przy okazji recenzji szamponu Sylveco, że mam ostatnio problem z dobrem kosmetyków do moich niskoporowatych włosów, bo albo obciążają co prowadzi do strączkowania włosów albo nie robią właściwie nic. Ta maska na szczęście przełamała tę złą passę. Nałożona na 20 minut bardzo dobrze nawilża włosy, powoduje, że są miękkie i błyszczące i ani trochę nie są obciążone ani spuszone. Nie powoduje przyklapu ani szybszego przetłuszczania się włosów. Nakładałam ją także przed myciem na godzinę pod czepek i zmywałam łagodnym szamponem, ale nie było właściwie żadnych efektów także zrezygnowałam z tego sposobu.

Skład: 

Macie jakieś swoje ulubione maski do włosów?:)

25 marca 2015

L'biotica Biovax: intensywnie regenerująca maseczka do włosów Keratyna + Jedwab

Witam :) Zostałam uziemiona na kilka dni w domu, bo skręciłam kostkę- czasem się zastanawiam czemu istnieje taka prawidłowość, że pewne rzeczy przydarzają się w najmniej odpowiednim momencie i kiedy ma się masę obowiązków na głowie. Cóż może tak musiało być żebym się na chwilę zatrzymała w tym pędzie :)

Dzisiaj opowiem o maseczce do włosów Biovax z jedwabiem i keratyną, która już była jakiś czas temu w denku, bardzo ją polubiłam i na pewno będę do niej często wracać.


Opakowanie standardowe dla Biovaxów- wysokie, ale o dość małej średnicy i gdy maska się kończy pojawia się problem z jej wydobyciem, bo nie mogę swobodnie wygrzebać jej resztek. Samo otwarcie jest dobrze zabezpieczone i trzeba trochę się namocować zanim się do niej dobierzemy za pierwszym razem. Potem również pojawiały się problemy z jej otwarciem- przynajmniej, gdy miałam mokre dłonie. 
Oprócz maski dostajemy gratis czepek, co prawda gumka w nim jest dość słaba i szybko się poluzowuje i nie trzyma włosów tak dobrze jak na początku, ale darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda. Drugim gratisem była próbka serum wzmacniającego A+E, po jej zużyciu kupiłam pełnowymiarowy produkt i mnie akurat rozczarowało.
Konsystencja jest taka jak w większości masek- gęsta i można ją określić mianem budyniowej :)
Zapachu nie da się jednoznacznie określić, ale mi przypadł do gustu.


Moja opinia. Tej maski nie polubiłam od razu, bo kupiłam ją w momencie gdy moje włosy niestety nie lubiły protein, ale były to początki mojej przygody z dbaniem o nie, wtedy jeszcze były wysokoporowate i dopiero się uczyłam co im odpowiada a co nie. Pierwsze podejście było nieudane, bo nie zauważyłam większych efektów aniżeli troszkę większe błyszczenie włosów. Maskę odstawiłam na dłuższy czas i kiedy sięgnęłam po nią kiedy już wiedziałam, że moje włosy kochają proteiny i zmieniły się na tyle, że śmiało mogłam je nazwać niskoporowatymi. Efektami mogłam cieszyć się, więc w pełnej krasie. Błyszczenie było dużo bardziej zauważalne, włosy były gładkie, lejące i przy tym dobrze nawilżone.


Skład:
gliceryna, olej ze słodkich migdałów, hydrolizowane proteiny jedwabiu, hydrolizowana keratyna, ekstrakt z henny i znalazł się jeden silikon zmywalny tylko szamponem ze SLS/SLES.


Z maseczkami Biovaxów miałam jeszcze styczność z wersją z proteinami mlecznymi, którą uwielbiałam, z intensywnie regenerującą do włosów suchych, czyli tą z cynamonem- niedługo też pojawi się recenzja, a wstyd się przyznać, że w kolejce od dawna czekają jeszcze do wypróbowania z 24karatowym złotem oraz ta  naturalnymi olejami :)
A Wy lubicie maski tej marki?:)

15 listopada 2014

Maska do włosów Kallos Latte

Cześć dziewczyny, powrót do pracy po długim weekendzie okazał się bardzo pracowity, wszyscy po prostu oszaleli i chcieli wszystkiego na już, a człowiek się nie rozdwoi, znacie to? Dziś kilka słów o masce do włosów, akurat ich ostatnio najwięcej mi przybywa;) Bohaterka dzisiejsza to Kallos Latte i mam wrażenie czytając jej recenzje, że albo się ją lubi albo nie.


Opakowanie nie jest za duże, ma tylko 275 ml, ale jest bardzo wygodne, bo można zużyć maskę do ostatniej kropli. Jest wydajna, starcza mi na jakieś 6-7 razy. Sama maska ma dość gęstą konsystencję- wygląda trochę jak budyń i do złudzenia przypomina jego zapach, który utrzymuje się do na włosach do następnego mycia. Cieszę się, że nie wymyślono dla niej opakowania w postaci tubki.


Potrzeby moich włosów bardzo się zmieniły- kiedyś nie lubiły protein i gdy kupiłam tą maskę po raz pierwszy włosy jedynie po niej dużo bardziej błyszczały, ale żadnych innych walorów nie dostrzegałam. Teraz całkowicie inaczej po jej użyciu się zachowują, ponieważ oprócz blasku odnotowuję bardzo ładne wygładzenie bez przyklapu- a na to zwracam dużą uwagę, są miękkie i łatwo się rozczesują.

Włosy z maja 2013 po użyciu tej maski:



Skład:

Dostępna jest w internecie, w sklepach fryzjerskich i w Hebe w promocji za 4,99 w cenie regularnej za 5,99.

Znacie ją?:) To akurat moje kolejne i na pewno nie ostatnie opakowanie ;)

28 czerwca 2014

Bania Agafii Ekspres maska do włosów regeneracyjna elastyczność i blask

Mój szał na kosmetyki rosyjskie trwa nadal, kilka miesięcy temu kupiłam trochę saszetek z Bani Agafii i z przyjemnością je testuję, dziś napiszę kilka słów o ekspres masce regeneracyjnej "Elastyczność i Blask." 



Producent
"Maska szybko przywca włosom elastyczność i zdrowy blask, nawilża i tonizuje skórę głowy. Naturalne oleje i ekstrakty ziół głęboko przenikają we włosy, odżywiają i chronią przed utratą wilgoci i wpływem negatywnych czynników, otaczającego środowiska.
Różaniec górski- potężny przeciwutleniacz, przywraca włosom gęstość i blask, bażyna syberyjska- odżtwkia i wzmacnia cebulki włosowe, olej z nasion żurawiny i borówki borusznicy- bogate w wit. E, intensywnie nawilżają i wygładzają włosy, organiczny efekt z malwy- zawierra kwas akrobinowy i karoten, chroni włosy przed  negatywnym wpływem otaczającego środowiska, olej z daurskiej dzikiej róży jest muliwitaminowym składnikiem podnoszacym elestyczność włosów."


Opakowanie charakterystyczne dla większości produktów tej marki, jest to szaszetka o pojemności 100 ml, którą okręca się na górze bez najmniejszych problemów. Jest bardzo miękkie także można wycisnąć kosmetyk do ostatniej kropli.

Zapach: przepiękny, spodziwałam się typowego ziołowego, ale jest słodki, choć bez przesady. Utrzymuje się na włosach.



Działanie:
Jestem nią zachycona od pierwszego zastosowania- 3 pierwsze użycia trzymałam ją zgodnie z zaleceniem producenta, czyli w granicach 5 minut. Ten czas wystarczył mi w zupełności, włosy były mocno nawilżone, śliskie i faktycznie wydawały się bardziej błyszczące niż zwykle. Ciężko mi było się powstrzymać przed ich ciągłym dotykaniem ;-) Raz nałożyłam ją na ok. 20 minut jednak moje obecnie niskoporowate włosy były dość obiążone :( Ostatni raz wróciłam do nałożenia jej na 5 minut i efekt był znów zadowalający. Konststencja jest średniogęsta, nie spływa z włosów, bardzo dobrze się nakłada na włosy.


Skład:

Wysoko w składzie proeteiny, myślałam, że może się z uwagi na to nie sprawdzić, ale ostatnio zauważyłam, że moim włosom się "odmieniło" i zaczynają się lubić z nimi.

Znacie Banię Agafii? :)

21 czerwca 2014

Drożdżowa maska do włosów Przepisy Babci Agafii

W blogsferze wciąż jest bardzo głośno o rosyjskiej masce drożdżowej na pobudzenie wzrostu, zbiera w większości pozytywne opinie. Mi ona niestety nie przypadła do gustu, a szkoda, ponieważ ma bardzo przystępną cenę, ładny zapach i sporą pojemność. Nie mniej jednak nie powstrzyma mnie to przed zakupem maski jajecznej z tej serii, która od dawna również mnie bardzo ciekawi :)


Opakowanie: odkręcany słoiczek o pojemności 300 ml. Pod nakrętką znajdziemy dodatkowe zabezpieczenie. Można do samego końca zużyć maskę i kontrolować jej zużycie.
Konsystencja jest dość rzadka, ale nie spływa z włosów, dodatkowo łatwo aplikuje się na skalp.

Zapach to coś co sprawiło, że długo szukałam alternatywnych zastosowań dla niej i kombinowałam ile mogłam by się sprawdziła i bym miała pretekst do jej ponownego zakupu. Przypomina mi słodkie ciasteczka, które są dopiero co wyciągnięte z piekarnika. Był wyczuwalny cały czas trzymania jej na włosach, po spłukaniu maski zapach już nie nie utrzymuje się.



Najbardziej liczyłam na przyspieszenie wzrostu albo chociażby na baby hair, niestety ani jednego ani drugiego nie odnotowałam. Nakładałam ją kilka razy na długość na 40 minut pod czepek i ręcznik i bez nich, ale zawsze rezultat był tak samo słaby- po spłukaniu moje włosy były nijakie. Ta maska nie przyczyniała się do niczego dobrego, ani niczego złego. Zupełnie tak jakbym umyła je jedynie przeciętnym szamponem, nie były ani bardziej miękkie, błyszczące, nie układały się lepiej, nawet nie miała wpływu na rozczesywanie włosów. Chciałam ją jakoś zużyć, więc zaczęłam ją nakładać tylko na skalp i o dziwo ładnie go uspokoiła i nawilżyła, ale jak wspominałam wyżej nie przyczyniło się to do baby hair.


Skład:


Na pewno nie zniechęcam do jej zakupu, jeśli miałyście ją w planach, bo warto wyrobić sobie na jej temat swoje zdanie :)

10 czerwca 2014

Alterra: maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych Granat i Aloes

Odżywka Alterry nadal jest moją ulubienicą wśród odżywek, dlatego też koniecznie musiałam wypróbować maskę z tej linii, która już niemalże sięga dna także mogę napisać o niej kilka słów:) 


Opakowanie: z miękkiego plastiku, bez problemów można wycisnąć z niego kosmetyk. Bardzo łatwo się otwiera, nie muszę się mocować z nakrętką. Pod światło widać dokładnie zużycie.

Zapach: taki sam jak wszystkie kosmetyki z tej linii, czyli owocowy i dość wyrazisty, mi bardzo przypadł do gustu. Nie utrzymuje się na włosach. 


Jest mniej gęsta niż odżywka z tej linii, ale nie spływa z włosów. Przeważnie trzymam ją 15-20 minut i jestem z niej bardzo zadowolona. Włosy są nawilżone, dobrze się rozczesują, są gładkie i miękkie. Nie obciąża włosów powodując ich szybsze przetłuszczanie. Jest wydajna, myślę, że na moje włosy o długości do linii stanika wystarczy na ok. 7 razy.
 
 


Skład:

W składzie znajdziemy oprócz alkoholu (nie zauważyłam negatywnych skutków jego działania), glicerynę, olej sojowy, masło z granata, masło shea, ekstrakt z nasion krokosza bawarskiego, ekstrakt z nasion rącznika, estrakt z owoców granatu, sok z aloesu, ekstrakt z kwiatów akacji, pantenol, olej słonecznikowy.

Pojemność: 150 ml, cena w promocji 5,99 zł.


Uwielbiam i polecam ;)) Znacie tą maskę?

30 maja 2014

Bania Agafii: intensywna 20-minutowa maska-kompres do włosów

Witam:) Dziś recenzja pierwszego kosmetyku rosyjskiej marki Bania Agafii- i na pewno nie ostatniego, ponieważ już w moich zapasach leży kilka saszetek i używam obecnie z uwielbieniem mydła miodowego :)



Producent: "Olej łopianowy wchodzący w skład maski zwiera witaminy A, B, C, E i F, garbniki i niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe dzięki czemu włosy są głęboko odżywione, a organiczny ekstrakt tartaku nawilża je i tonizuje skórę głowy. Centuria pospolita poprawia ukrwienie skóry głowy i odżywia, szyszki chmielu dodatkowo sprzyjają wzrostowi i wzmocnieniu włosów. Organiczny ekstrakt z liści pokrzywy zawiera witaminy K i B2, wzmacnia cebulki włosowe i zapobiega wypadaniu włosów, dzięki kwiatom białej akacji odzyskują naturalną elastyczność."



Opakowanie: chyba już do znudzenia opowiadam, że takie jest moim ulubionym, bo w przypadku gęstszych kosmetyków ich wydobywanie jest prostsze i nie muszę też ciągle zaglądać pod światło ile mi go tam zostało :)
Zapach jest mocny, wyraźnie w nim czuć nutę ziół, lasu! :) Ładny zapach, który utrzymuje się na włosach. 




Działanie: łatwo się ją nakłada, jest gęsta i nie spływa z włosów. Zaskoczyło mnie pozytywnie w niej to, że po otwarciu miała kolor kremowy, a pod spodem w kolejnych warstwach była już lekko zielona i po zmieszaniu pojawił się taki ciekawy zielono-kremowy kolor :) Po jej spłukaniu włosy robią się bardzo gładkie, są nawilżone i miękkie. Trzymałam ją na włosach zarówno wskazane przez producenta 30 minut tylko podpięte klamrą, jak i godzinę pod czepkiem i pod ręcznikiem. Efekt był taki sam także myślę, że akurat osoby, które nie lubią za dużo zajmować się włosami mogą być z niej zadowolone. Na skórę głowy jej nie kładłam, ponieważ zawiera pokrzywę, która przyciemnia włosy, a moje i tak już wystarczająco ściemniały przez ostatni rok :)


W składzie znajdziemy: hydrolizowane proteiny pszenicy, ekstrakt z łopianu, ekstrakt z centurii zwyczajnej, ekstrakt z korzenia tartaku zwyczajnego,, ekstrakt z chmielu, ekstrakt z pokrzywy i ekstrakt z białej akacji.

Dostępność: Skarby Syberii/ 15,90 zł w promocji za 300 ml.

Znacie Banię Agafii?:)

9 grudnia 2013

Balea: maska do włosów pomarańcza&moringa

Przez ten orkan byłam pozbawiona internetu od piątku wieczorem, niesamowicie się przez ten weekend wymęczyłam nie mogąc zaglądnąć na bloga :( Na szczęście teraz mogę coś napisać i zaglądnąć na Wasze blogi ;)

Dziś kilka słów o kolejnym kosmetyku do włosów Balea, który się u mnie nie sprawdził. Zaczęłam zauważać bardzo schematyczne ich działanie u mnie.


Opakowanie o pojemności 150 ml wykonane z miękkiego plastiku na zatrzask, ze średniej wielkości otworem. Pod światło widać dokładnie ile maski zostało w nim. Bez problemu można było wydobyć ją bez rozcinania go. 

Zapach nie przypadł mi do gustu, bo jest mocno chemiczny, choć oczywiście pomarańczę przypomina. Konsystencję ma średniej gęstości, ani zbyt wodnista, ani zbyt gęsta.

Zacznę od tego, że dla mnie nie jest to maska, a po prostu odżywka- biorąc pod uwagę i czas, na który producent zaleca ją trzymać, tj. 2 minuty, skład, który nie jest wybitnie odżywczy i porywający, a także co najważniejsze efekty na włosach. Ja trzymałam ją za każdym razem 5 minut. To schematyczne działanie polega na tym, że za pierwszym razem byłam nią zachwycona, włosy były miękkie, lejące i błyszczące, a potem tak jak w przypadku odżywki z kokosem (o której pisałam tutaj) z użycia na użycie co raz gorzej. Sztywne, suche włosy, pozbawione jakiekolwiek blasku. Użyłam jej jakieś 6-7 razy, a dodatkowo 2 razy jako pierwsze O w OMO. Nie mam włosów farbowanych, a ona jest do takich przeznaczona, także nie odniosę się do tego jak wpływa na kolor ;)

Skład:


Przed zapachem jest tylko z ciekawszych składników gliceryna, po olej z kwiatów moringa, lecytyna i znalazł się również alkohol...

Byłam przekonana, że zrobiłam zdjęcie konsystencji maski, ale po przeszukaniu folderu okazało się, że go brak, a sama maska skończyła mi się jeszcze w listopadzie... ;)

28 października 2012

Avon Naturals Maseczka do włosów Owoc Acai i Olejek Shea, czyli uciekaj póki możesz

Dziś poświęcam post masce, którą użyłam jeden raz, choć nigdy nie wydaję takich pochopnych ocen- muszę coś użyć przynajmniej kilkukrotnie, ale w tym wypadku po jej użyciu piszę to ku przestrodze innych osób. 





Zaczynając od ogólnych wrażeń wizualnych- opakowanie ładne, poręczne, gdyby ta maska nie była taką katastrofą można byłoby zużyć ją bez problemu do końca.
Zapach- nie przypomina kompletnie niczego, jest sztuczny, chemiczny.




Przechodząc do rzeczy- maskę trzymałam na włosach 5 min, bez nakładania jej na skórę głowy, ale przy aplikacji dostała się ona na skórę nad szyją- i pod koniec skóra mnie po prostu zaczęła piec, jakby ktoś zapalił mi pochodnię na tym fragmencie skóry.
Później przy jej spłukiwaniu piany było jej tyle, że nawet najbardziej pieniący się szampon nie potrafi wytworzyć takiej ilości piany. Był to kolejny sygnał ostrzegawczy, bo miałam już styczność z niejedną maską i niejedną odżywką, ale w żadnej, ale to w żadnej nie było takiej ogromnej ilości piany, normą jest, że czasem minimalnie, a czasem nawet w ogóle.

Wysiliłam się na dokładne przeanalizowanie składu co nie było proste przy mojej wadzie wzroku a przedstawia się on następująco:




Więc jak widać jest to sama chemia, która ułatwia rozczesywanie włosów, olejek shea na 15 miejscu w składzie na 21- przy czym ostatnie zaszczytne miejsca zajmują barwniki! W nazwie jest Owoc Acai a ja się pytam gdzie on jest w składzie? Hmm chyba "zastąpiły" go fioletowe barwniki, bo ja się nawet na krańcowych miejscach w składzie nie doszukałam. Nie mam niestety pojęcia co jest odpowiedzialne pieczenie skóry.


Dzień po włosy nie były nawet miękkie, bardziej błyszczące, lepiej się układające. Kompletnie nic, jak po umyciu bardzo przeciętnym szamponem.
Nie rozumiem jak Avon mógł wypuścić takiego bubla- nie ma ona ani jednej zalety, przez swój skład może wręcz zaszkodzić. Dobrze, że jestem konsultantką i mogę odesłać to "coś" i nasmaruję im, że wywołał u mnie reakcję alergiczną! Wyobrażam sobie co może się stać jak ktoś odruchowo nałoży tę maskę i na skórę głowy, bo w wielu maskach można tak robić- nieszczęście gotowe.

Mam nadzieję, że pomogłam komuś tym postem uchronić się od zakupu tego bubla i wyrządzenia sobie szkody.