Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty

30 sierpnia 2015

Bielenda: emulsje do higieny intymnej zielona herbata i żurawina

Mam taki nawyk, że lubię kupować płyny do higieny intymnej na zapas i w Wispolu w czerwcu nabyłam dwa w wariancie Zielona Herbata i jeden Żurawinowy z Bielendy. Dużo dobrego o nich czytałam, ale czy ja byłam  z nich zadowolona?


Opakowanie o pojemności 300 ml w przeźroczystej butelce z pompką.

Zapachy: bardziej spodobał mi się ten wariant z zieloną herbatą, bo jest świeży i właśnie idealnie przypomina mi właśnie tę herbatę, jest także dość intensywny. Żurawinowy jest delikatny i słodki.



Pierwsza rzecz, która bardzo mi się spodobała w tych emulsjach to wydajność, bo jest naprawdę imponująca. Jedna wystarczyła mi na około 2 miesiące używania jej dwa razy dziennie. Jest dość gęsty, nie lejący i to właśnie się przekłada na to, że wystarczy jedna pompka. Co do samego działania to również mi się spodobało, bo nie podrażnia, dokładnie oczyszcza i przede wszystkim pozostawia komfort i uczucie odświeżenia.


Skład zielonej herbaty:
gliceryna, kwas mlekowy, kwas mlekowy, laktoza, alantoina, pantenol, ekstrakt z zielonej herbaty

Skład żurawiny:
gliceryna,kwas mlekowy, ekstrakt z żurawiny, hydrolizowane proteiny mleka, laktoza, alantoina, pantenol.
zapachy są na ostatnim miejscu

Oba żele udało mi się kupić za 5,99 jak wspominałam w promocji w Wispolu: wersja z zieloną herbatą {KLIK} i z żurawiną {KLIK}.

29 maja 2014

Peelingi Bielenda z Biedronki: winogrono i papaja

Od momentu zakupu intensywnie testowałam peelingi Bielendy, które były całkiem niedawno dostępne w Biedronce. Pomimo, że przez zakupem rzuciłam okiem na skład i widziałam, że mają nieszczęsną parafinę w składzie spodziewałam się, że zapachy zrekompensują mi to, niestety tak się nie stało:) Masło winogronowe również posiadam, ale jeszcze nie miałam okazji go używać.


Opakowanie jest w mojej ulubionej formie, czyli w słoiczku, z którego najwygodniej wybiera mi się wszystkie kosmetyki. Zabezpieczone były folią. Pojemność to 100 ml, więc jak się mogłam spodziewać przełożyło się to na wydajność, ponieważ starczyły mi na 4 użycia (szkoda, że aż 4 ;-)

Zapachy, czyli coś o co pytałyście kilka razy w komentarzach :) Niestety gdyby ktoś mi podetknął pod nos peeling o zapachu papai pod nos, nigdy bym nie odgadła, że to ten zapach, powiedziałabym, że to jest mega chemiczny zapach, który nie przypomina mi tak właściwie niczego... Winogrono pachnie bardziej znośnie i mniej chemicznie, ale też nie porywa.

Działanie- cóż, gdy używałam ich po raz pierwszy pomyślałam, że może nie będzie tak źle, bo poza kryształkami cukru były także inne drobinki, które się na topiły i były ciut ostrzejsze. Niestety po spłukaniu czuć tylko tą okropną parafinową warstwę :(( W ogóle żadnego uczucia miękkości, gładkiej skóry... Nic. Ja jako fanka średnich peelingów, z uwagi na to, że te mocne powodują u mnie zaczerwienienie skóry jestem rozczarowana do kwadratu nimi.

Skład:



Cena: każdy po 5,99.

P.S. Niedługo na blogu do wygrania będzie zestaw Bielendy: peeling arbuzowy + masło arbuzowe, które kupiłam z myślą o rozdaniu i mam nadzieję, że przypadną zwyciężczyni do gustu :)