Pokazywanie postów oznaczonych etykietą higiena intymna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą higiena intymna. Pokaż wszystkie posty

31 marca 2016

Green Pharmacy: łagodzący płyn do higieny intymnej Kora Dębu i Szałwia Lekarska

Uwielbiam zapach żelu do higieny intymnej z Green Pharmacy w wersji żurawiowej z korą dębu (klik). Ten żel chciałam wypróbować licząc na równie dobre działanie i również oczekiwałam ciekawego zapachu, czy spełnił moje oczekiwania?


Łagodzący żel, płyn do higieny intymnej Kora Dębu, Szałwia Lekarska. 0% mydeł, SLS, SLES, parabenów, barwników. Zawiera kwas mlekowy i ekstrakt kory dębu, sprawdzone składniki w pielęgnacji miejsc intymnych. Ekstrakt szałwi lekarskiej działa osłaniająco, łagodzi stany zapalne i wspiera gojenie. Pantenol i gliceryna nawilżają.

30 sierpnia 2015

Bielenda: emulsje do higieny intymnej zielona herbata i żurawina

Mam taki nawyk, że lubię kupować płyny do higieny intymnej na zapas i w Wispolu w czerwcu nabyłam dwa w wariancie Zielona Herbata i jeden Żurawinowy z Bielendy. Dużo dobrego o nich czytałam, ale czy ja byłam  z nich zadowolona?


Opakowanie o pojemności 300 ml w przeźroczystej butelce z pompką.

Zapachy: bardziej spodobał mi się ten wariant z zieloną herbatą, bo jest świeży i właśnie idealnie przypomina mi właśnie tę herbatę, jest także dość intensywny. Żurawinowy jest delikatny i słodki.



Pierwsza rzecz, która bardzo mi się spodobała w tych emulsjach to wydajność, bo jest naprawdę imponująca. Jedna wystarczyła mi na około 2 miesiące używania jej dwa razy dziennie. Jest dość gęsty, nie lejący i to właśnie się przekłada na to, że wystarczy jedna pompka. Co do samego działania to również mi się spodobało, bo nie podrażnia, dokładnie oczyszcza i przede wszystkim pozostawia komfort i uczucie odświeżenia.


Skład zielonej herbaty:
gliceryna, kwas mlekowy, kwas mlekowy, laktoza, alantoina, pantenol, ekstrakt z zielonej herbaty

Skład żurawiny:
gliceryna,kwas mlekowy, ekstrakt z żurawiny, hydrolizowane proteiny mleka, laktoza, alantoina, pantenol.
zapachy są na ostatnim miejscu

Oba żele udało mi się kupić za 5,99 jak wspominałam w promocji w Wispolu: wersja z zieloną herbatą {KLIK} i z żurawiną {KLIK}.

27 stycznia 2015

Ochronny żel do higieny intymnej Kora Dębu i Żurawina Green Pharmacy

Mój stosunek do kosmetyków marki Green Pharmacy jest ambiwalentny, bo albo trafiam na buble albo na perełki ;) Akurat ten żel należy do tej drugiej grupy;)

Producent: "Zawiera kwas mlekowy i ekstrakt z kory dębu, sprawdzone składniki w pielęgnacji miejsc intymnych. Ekstrakt z żurawiny, naturalny składnik przeciwbakteryjny i przeciwzapalny, sprzyja profilaktyce dróg moczowych, wspomaga pielęgnację intymną. Pantenol i gliceryna nawilżają."

Bardzo lubię przeźroczyste opakowania, bo mogę kontrolować tempo w jakim ubywa i czasem motywuje mnie to do szybszego zdenkowania, bądź wręcz przeciwnie zaczynam bardziej oszczędnie zużywać dany kosmetyk. Pompka jest wygodna, ponieważ się nie zacina i dozuje naprawdę małą ilość żelu, który jest bardzo wydajny. Używam kosmetyków do higieny intymnej dwa razy dziennie i rzadko się zdarza by produkt o takiej pojemności wystarczył mi dłużej niż na 1,5 miesiąca, a ten dzielnie mi towarzyszył przez dwa miesiące.


Polubiłam ten żel również ze względu na owocowy zapach, który przypomina mi cukierki ;)

Już kilka razy wspominałam, że nie lubię kiedy produkt tego typu pieni się zbyt mocno, ten na szczęście bardzo umiarkowanie, daje mi dodatkowo poczucie odświeżenia- a to tego przywiązuję dużą wagę. Nie podrażnia i nie uczula.



Skład:
zamiast SLS i SLES zawiera cocamidopropyl betaine, glicerynę, ekstrakt z żurawiny, panthenol, kwas mlekowy, ekstrakt z dębu, po zapachu nielubiany przez wielu konserwant DMDM Hydantoin. 

Dajcie znać jakie kosmetyki tej marki polubiłyście, a jakie odradzacie;) Mi pierwsze co przychodzi do głowy do śmierdzący, nie radzący sobie z makijażem płyn micelarny z owsa :(

25 grudnia 2014

Moje nowe odkrycie: Facelle płyn do higieny intymnej aloes w roli szamponu

Witam Was świątecznie ;) Na wstępie chciałabym życzyć Wam wesołych i spokojnych świąt w gronie rodziny, odpoczynku, dużo zdrowia, dużo miłości i spełnienia wszystkich marzeń! :)

W oczekiwaniu na gości mając chwilkę napiszę kilka słów o moim nowym odkryciu jakim jest płyn do higieny intymnej Facelle, który wpadł w moje ręce całkiem przypadkowo. Początkiem grudnia sięgnął dna mój płyn, a dla mnie to jest podstawowy kosmetyk bez którego nie mogę się obejść i pomyślałam, że czas wypróbować Facelle, ale nie miałam pojęcia, że jest nowa wersja aloesowa i jak zobaczyłam skład to przepadłam- nie ma rumianku, którego unikam w kosmetykach, bo powoduje u mnie wzmożone wypadanie.


Opakowanie: wysoka, ale smukła butelka, która ma bardzo wygodny otwór, ale jest on trochę duży i gdy używałam go w roli płynu do higieny intymnej zawsze wylewało mi się go za dużo, gdy potrzebowałam trochę więcej do umycia włosów jego wielkość była odpowiednia.

Zapach: dla mnie delikatny i przyjemny, nie drażnił mnie i nie sądzę, że komuś mógłby się nie spodobać.

Konsystencja i wydajność: żelowa, pieni się przeciętnie. Używając go zgodnie z przeznaczeniem przez 2 tygodnie i 3 razy w tygodniu jako szampon starczył mi na prawie miesiąc, więc uznaję go za naprawdę wydajny :)



Działanie: 2 tygodnie używałam go w roli płynu do higieny intymnej i sprawdzał się u mnie w tej roli dość przeciętnie, nie czułam dzięki niemu zbyt wielkiego odświeżenia, ale nie podrażniał i nie spowodował innych nieprzyjemnych niespodzianek. 
Za to w roli szamponu sprawdza się absolutnie genialnie. Nadal mam podrażniony i suchy skalp- efekty namiętnego zapuszczania i używania wcierek na bazie alkoholu odbiły się na nim. Jest to pierwszy kosmetyk, który długofalowo łagodzi moje problemy ze skalpem, a nie tylko chwilowo i po moim wielkim entuzjazmie przestaje przynosić efekty. Spodziewałam się, że moje włosy na długości będą po nim szorstkie i bez życia, bo tak się zachowywały po szamponie dla dzieci Hipp (chyba jedyny dla dzieci bez rumianku- ale nie wiem czy skład nie uległ zmianie) i nie miałam w tej kwestii wielkich oczekiwań. Jednak okazało się, że włosy są po nim bardzo miękkie i gładkie (ufff, bo nie lubię napuszonych, fruwających włosów). Gdy po myciu nim włosów użyję ulubioną odżywkę lub maskę jest to mój ulubiony duet.



Skład:
w składzie ma glicerynę, mocznik, alantoinę i aloes (rumianku brak, hurra!)


Cena: 4,99 w Rossmannie, obecnie trwa na promocja i kosztuje 3,99.

Jest to moje nowe odkrycie i polecam każdemu kto ma jakieś problemy ze skórą głowy :)

28 listopada 2014

Biały Jeleń: hipoalergiczny żel do higieny intymnej Kora Dębu

Markę Biały Jeleń dopiero zaczynam poznawać jest to akurat mój pierwszy produkt nie licząc mydła owsianego, które mam w zapasach ;)


Producent: "Kojący żel do higieny intymnej to specjalnie opracowana formuła do codziennej higieny i pielęgnacji intymnych miejsc kobiety. Zawiera łagodzącą alantoinę oraz kwas mlekowy, który wspomaga naturalne mechanizmy obronne ciała prze zewnętrznymi podrażnieniami. Żel zmniejsza ryzyko występowania infekcji i korzystnie wpływa na błony śluzowe. Zapewnia komfort użycia i długotrwałą świeżość. 
Ekstrakt z kory dębu zawiera łagodzące substancje myjące pozyskiwane z roślin, głównymi substancjami aktywnymi są garbniki. Działa ściągająco oraz łagodzi drobne otarcia śluzówki. Wzmacnia naturalny system ochronny błon śluzowych. Łagodzi stany zapalne oraz przyspiesza gojenie mikrourazów. Ekstrakt z kory dębu wykazuje działanie antybakteryjne i grzybobójcze, przeciwzapalne, ściągające, oczyszczające."

Opakowanie to ogromna 500 ml butla z dozownikiem, który się nie zacinał, dozował taką ilość produktu, która wystarczyła na jednokrotne użycie. Dla mnie plus, że przeźroczyste, bo lubię kontrolować dokładnie zużycie i nie mieć niespodzianki kiedy sięgnie dna, a w zapasach w tym zakresie pustki ;)

Zapach możliwe, że kogoś rozczaruję, ale ja uwielbiam takie zapachy i mi w 100 % przypadł do gustu, bo kojarzył mi się z męskimi perfumami ;)

Konsystencja typowo żelowa, więc żadnego zaskoczenia w tym względzie nie było.


Działanie: produkt pieni się dość dobrze, ale nie intensywnie z czego bardzo się cieszyłam, bo nie znoszę jak produkty do higieny intymnej właśnie tak mocno się pienią. Dużym plusem jest to, że odświeżał na bardzo długo, nie wysuszał skóry. Nie mogę się natomiast wypowiedzieć co do obietnic producenta w zakresie łagodzenia stanów zapalnych czy przyspieszenia gojenia mikrourazów, bo takich problemów z trakcie jego stosowania u siebie nie odnotowałam. Używany dwa razy dziennie wystarczył mi na 2,5 miesiąca także uważam to za bardzo dobry wynik.



Skład:
początek składu niestety nie powala, dopiero na 6 miejscu znajdziemy ekstrakt z kory dębu, zaraz za nim kwas mlekowy i jeszcze przez zapachem alantoinę, po nim zaś pantenol.

Kupiłam go w lokalnej drogerii za 8 zł, także cena jak najbardziej na plus ;)

Dajcie znać co miałyście z tej marki i co polecacie ;-)

30 czerwca 2014

Green Pharmacy Żel do higieny intymej szałwia lekarska i alantoina

Witam :) Dziś na odmianę post o kosmetyku do ciała, a nie do włosów by przerwać tą monotonię :) Kiedy pokazywałam płyn do higieny intymnej łagodzący Green Pharmacy z szałwią lekarską i alantoiną w poście z zakupami majowymi kilka z Was napisało, mi że to kiepski kosmetyk i niestety nie sposób mi się z tym nie zgodzić :(


Opakowanie plastikowe ma niezacinającą się pompkę o prostej szacie graficznej. Ma pojemność aż 370 ml, pomyślałam wow, będzie mi mi długo służył... Okazało się jednak, że po lekko ponad 2 tygodniach jestem już prawie w połowie tego zacnego żelu. Dlaczego? Jego konsystencja woła o pomstę do nieba, jest niby żelowa, ale bardzo bardzo bardzo rozwodniona :( Kiedy robiłam mu zdjęcie ledwie nalałam go sobie na rękę zdążyłam na szybko zrobić tylko jedno, kolejnego już nie, bo zlał mi się z dłoni. Co gorsza on się praktycznie nie pieni! Ma w składzie SLES, wiec nie rozumiem czemu tak jest, bo powinien się pienić jak szalony. Niestety nie pieni się praktycznie wcale przez co dolewam go i dolewam, ponieważ ciągle nie czuję się świeżo po jego użyciu :( Nie zauważyłam jak wspomniałam odświeżenia, łagodzenia też niestety nie.

Zapach jest słodki i kwiatowy mogłabym go wciąż wąchać, wg mnie to chyba jedyna zaleta tego produktu.


Skład:

W składzie faktycznie znajdziemy wyciąg z szałwii lekarskiej, alantoinę i pantenol przed zapachem.

Jak się okazało pianki do higieny intymnej z Green Pharmacy to moje absolutne faworytki w pielęgnacji miejsc intymnych, a tutaj okazało się, że jest to mega niewydajny i nie pieniący się produkt :(

11 lutego 2014

Green Pharmacy: Pianka do higieny intymnej Szałwia i Lawenda

Zauważyłam, że Green Pharmacy w ramach przynależności do Klubu Elfa Pharm  rozsyła obecnie te pianki, ja akurat ją kupiłam już jakiś czas temu i dobijam do dna, więc czas na recenzję. Do Klubu nie należę:)


To już moja druga pianka od Green Pharmacy, o wersji z Białą Akacją i Zieloną Herbatą, pisałam TU.

Producent: "Delikatna, lekka, nie zawiera mydła. Do codziennej higieny intymnej kobiet jak i mężczyzn. Myje i nawilża. Delikatnie pielęgnuje. Daje uczucie komfortu i świeżości. Idealna do wrażliwej skóry. Naturalny odczyn zgodny z pH okolic intymnych, chroni przed podrażnieniami i infekcjami. Szałwia, lawenda, alantoina i pantenol wspomagają pielęgnację."


150 ml opakowanie jest bardzo wygodne- dokładnie widać zużycie i ma niezacinającą się pompkę, etykietki nie odklejają się. 

Zapach jest zaskakujący- spodziewałam się delikatnego zapachu lawendy, a zostałam zaskoczona zapachem dosłownie banana w ziołach :) Inaczej tego bym nie określiła, wydaje mi się, że to w 100 % trafne określenie :) Na początku wydawał mi się zbyt intensywny, ale szybko do niego przywykłam i polubiłam go.


Jest wydajna, przy używaniu jej dwa razy dziennie starczyła mi na 2 miesiące. 

Nie zawiera SLES, posiada mniej intensywne środki myjące. Pianka, która się wytwarza jest delikatna, nie przesadzona, przez co nie ma najmniejszego problemu ze zmywaniem piany. Nie podrażnia, nie wysusza. 



 Skład: 

Przed zapachem zawiera alantoinę, pantenol, ekstrakt z szałwii, ekstrakt z kwiatów lawendy.

Nie mam jej nic do zarzucenia, kupię ją ponownie na pewno, choć ze względu na moje uwielbienie do zapachu zielonej herbaty częściej u mnie będzie gościć ta druga wersja, której 2 opakowania mam w zapasach :)
Cena: 6,90 w mojej lokalnej drogerii, ale jest bardzo słabo dostępna.

12 listopada 2013

Pianka do higieny inymnej Facelle

Gdy pokazywałam moje wrześniowe zakupy wiele z Was było ciekawych tej pianki, trochę czasu zajęło mi by wyrobić sobie o niej opinię;)
 

Z opakowania jestem bardzo zadowolona, jest wygodne, posiada niezacinającą się pompkę, jedno naciśnięcie wystarczy. Pojemność ma standardową jak dla pianek, czyli 150 ml. 

Jest wydajniejsza niż pianka z Green Pharmacy, o której pisałam już tutaj, ale nie jest to różnica kolosalna, bo tamta wystarczyła mi na 1,5 miesiąca, a Facelle na 2 miesiące, przy stosowaniu 2 razy dziennie.



Zapach ma bardzo specyficzny, moim zdaniem za mocny jak na produkt do higieny intymnej, być może za bardzo się przyzwyczaiłam do takich pachnących bardzo delikatnie lub bezzapachowych, ale po prostu mi się nie podoba. Dodatkowo ciężko go do czegokolwiek porównać, bo nie jest ani kwiatowy, ani ziołowy... Płynu Facelle nie miałam, więc w tej kwestii nie umiem się do niego odnieść.

Działanie: po jego użyciu czuję się odświeżona, dobrze myje, ale... dokładnie jest jedno, ale które spowodowało, że poza niepolubieniem się z zapachem powoduje, że nie kupię go ponownie, w razie jakiekolwiek ranki czy podrażnienia to miejscu po jej użyciu piecze i to nie na zasadzie lekkiego szczypania, a takiego konkretnego pieczenia przez dłuższy czas. Włosów nią nie myłam, bo po jakimkolwiek kosmetyku z jego zawartością wypadają mi włosy, więc sobie odpuściłam ;)

Skład:


Jeśli chodzi o to czy bardziej opłaca się kupić piankę (150 ml) czy płyn Facelle (300 ml) wydaje mi się, że warto kierować się bardziej wydajnością aniżeli pojemnością ;) Płyny o tej pojemności przeważnie starczają mi na ok. 2,5 miesiąca, więc wydajność jest podobna ;)

Cena regularna: 4,99/ dostępna tylko w Rossmannie

22 września 2013

Green Pharmacy: pianka do higieny intymnej Biała Akacja i Zielona Herbata

Dziś parę słów o piance do higieny intymnej w wersji Biała Akacja i Zielona Herbata z Green Pharmacy, w ostatnim poście było masło, z którego byłam bardzo niezadowolona, także dla równowagi produkt tej marki, w którym się zakochałam ;)




Producent: "Delikatna pianka do codziennej higieny intymnej. Nowoczesny preparat o specjalnej, szczególnie lekkiej konsystencji. Zapewnia odczucie komfortu i świeżości. Posiada wspaniałe właściwości oczyszczające i łagodzące. Łatwo się zmywa, nie wysusza skóry, łagodzi podrażnienia, współdziała z naturalnym poziomem PH miejsc intymnych, przeciwdziała powstawaniu infekcji. Nie zawiera mydła. Idealnie dostosowana do wrażliwej skóry. Zalecana do higieny intymnej zarówno kobiet jak i mężczyzn."

Opakowanie o pojemności 150 ml: bardzo wygodne, wyposażone w pompkę, która absolutnie się nie zacina i dozuje odpowiednią ilość piany. 



Zapach: wyczuwam w niej wyraźnie zieloną herbatę, a ten zapach w kosmetykach bardzo lubię, jest na tyle delikatny i niedrażniący, że myślę, że może się spodobać wielu osobom ;)

Pianki wystarczy mi jeszcze na jakieś 2 dni, a używam jej 2 razy dziennie od 1,5 miesiąca, także uważam, że jest wydajna jak na taką częstotliwość korzystania z niej. 

Dla mnie w produktach do higieny intymnej bardzo ważne jest to by mieć uczucie świeżości, używając kiedyś płynów Ziaji z serii Intima wcale tego nie czułam, a ta pianka mi to zapewnia. Jest niezwykle delikatna- nie zawiera SLES, a wielu produktach do higieny intymnej jest on niestety obecny. Nie wysusza i nie podrażnia i dobrze myje.
Pianki nie tworzy się zbyt dużo, akurat uważam, że w tej sferze jest to niepożądane więc nie ma problemu z jej zmywaniem ;)



Zdarzyło mi się tą pianką również umyć włosy i byłam pozytywnie zaskoczona, ponieważ łatwiej się nią myło niż odżywką, dokładnie je umyła, nie spowodowała szybszego przetłuszczania i włosy były po niej lekkie, co dziwne nie były też matowe, a mogłoby się wydawać, że będą ;)

Skład pianki: 


Cena również przemawia na jej korzyść: zapłaciłam za nią 6,90 w lokalnej drogerii, aczkolwiek jej dostępność jest kiepska, trzeba się naprawdę naszukać, bo drugiej wersji pianki z lawendą i szałwią jeszcze nigdzie nie spotkałam ;)