30 czerwca 2014

Green Pharmacy Żel do higieny intymej szałwia lekarska i alantoina

Witam :) Dziś na odmianę post o kosmetyku do ciała, a nie do włosów by przerwać tą monotonię :) Kiedy pokazywałam płyn do higieny intymnej łagodzący Green Pharmacy z szałwią lekarską i alantoiną w poście z zakupami majowymi kilka z Was napisało, mi że to kiepski kosmetyk i niestety nie sposób mi się z tym nie zgodzić :(


Opakowanie plastikowe ma niezacinającą się pompkę o prostej szacie graficznej. Ma pojemność aż 370 ml, pomyślałam wow, będzie mi mi długo służył... Okazało się jednak, że po lekko ponad 2 tygodniach jestem już prawie w połowie tego zacnego żelu. Dlaczego? Jego konsystencja woła o pomstę do nieba, jest niby żelowa, ale bardzo bardzo bardzo rozwodniona :( Kiedy robiłam mu zdjęcie ledwie nalałam go sobie na rękę zdążyłam na szybko zrobić tylko jedno, kolejnego już nie, bo zlał mi się z dłoni. Co gorsza on się praktycznie nie pieni! Ma w składzie SLES, wiec nie rozumiem czemu tak jest, bo powinien się pienić jak szalony. Niestety nie pieni się praktycznie wcale przez co dolewam go i dolewam, ponieważ ciągle nie czuję się świeżo po jego użyciu :( Nie zauważyłam jak wspomniałam odświeżenia, łagodzenia też niestety nie.

Zapach jest słodki i kwiatowy mogłabym go wciąż wąchać, wg mnie to chyba jedyna zaleta tego produktu.


Skład:

W składzie faktycznie znajdziemy wyciąg z szałwii lekarskiej, alantoinę i pantenol przed zapachem.

Jak się okazało pianki do higieny intymnej z Green Pharmacy to moje absolutne faworytki w pielęgnacji miejsc intymnych, a tutaj okazało się, że jest to mega niewydajny i nie pieniący się produkt :(

38 komentarzy:

  1. Nie miałam go nigdy. Ja bardzo lubię płyn aloesowy Biały Jeleń i AA z serii dla skóry wrażliwej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie miałam go u siebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. będę go unikać, a piankę może wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się że bym go wąchała i wąchała ;p A produktu tego nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  5. Na piankę może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam nigdy tego żelu , ale podejrzewam, że po twojej recenzji na bank się nie skuszę. Osobiście używam płynu z Ziaji o zapachu konwalii i przyznaje już po drugim opakowaniu, że jest niezły :) Pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam produktów do higieny intymnej Green Pharmacy ale skoro się kiepsko pieni i nie odświeża to raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jestem szczególnie wymagająca jeśli chodzi o higienę intymną, ale i tak w życiu bym nie kupiła żelu od GP, ta marka to beznadzieja, która kreuje się na naturalną.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziwne, że się nie pieni skoro SLES w składzie, ja do pielęgnacji tych okolić używam bardzo delikatnych produktów, bez zbędnych składników, moim faworytem ostatnio jest Facelle :)

    OdpowiedzUsuń
  10. z Green Pharmacy mam właśnie piankę i jestem zadowolona, tego lepiej faktycznie unikać...

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat ten żel mi bardzo pasuje i jest moim faworytem:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam i rzeczywiście nie chce się pienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja byłam z niego zadowolona. Czułam odświeżenie po umyciu. A pianek nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. niestety nie miałam go , ale bym go ciągle wąchała

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że się nie sprawdził zazwyczaj ta firma robi takie fajne produkty a tu taka klapa;/

    OdpowiedzUsuń
  16. uu to niefajnie, miałam go kiedyś zakupić, ale już mi przeszła ochota

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak bardzo nie lubię tej firmy że już nawet patrzeć nie mogę na GP ;[

    OdpowiedzUsuń
  18. W takim razie raczej bede go omijac ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam właśnie ochotę na piankę GP. Żel raczej mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi też nie przypadł do gustu, często używałam go do mycia pędzli :P Jedyny płyn do higienty intymnej, który na prawdę się spisał to Lactacyd Acti Fresh :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy go nie miałam ale w takim wypadku na pewno się na niego nie skuszę. Obecnie mam drugie opakowanie płynu z Ziaji (niebieskie). Jest świetny :).

    OdpowiedzUsuń
  22. Na pewno teraz się na niego nigdy nie skuszę. Już któryś raz czytam, że się nie sprawdza :]

    OdpowiedzUsuń
  23. mam piankę z green Pharmacy z zieloną herbatą i jest świetna polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  24. w takim razie trzymam się z daleka. Chociaż pewnie mnie skusiłoby samo opakowanie :) prostota sama w sobie w połączeniu z naturą :) niestety jestem podatna na takie opakowania :) ale dzięki Twojej recenzji będę omijać go szerokim łukiem :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam zamiar kupić... uff :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie nie przekonuje zupełnie. Polecam Ziaję z kwasem laktobionowym. Stosuję od 3 lat i nie zamierzam zmieniać! Używa też mama, przyjaciółka, ciocia i ogólnie wszystkie osoby, którym poleciłam bardzo polubiły.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja kocham Ziaję w tej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Planuję powrót do Lactacydu:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie lubię takich lejących płynów do higieny intymnej, bo trudno się ich używa. Ja obecnie używam Lactacydu i jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie miałam go, ale jakoś ogólnie nie przepadam za kosmetykami GP ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ojej, nawet nigdy nie słyszałam nic o tej firmie! A u mnie w domu od zawsze stary dobry lactacyd i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie miałam... ale raz prawie się skusiłam.. na szczęście "prawie" to tutaj słowo kluczowe:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Szkoda, że tak słabo wypadł.. Myślałam, że będzie nieco lepiej..

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję ;)

Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków może nastąpić to nawet tydzień później od Twojej wizyty :)