Często robię zamówienia na Kontigo i wypatrzyłam markę, która jest dostępna, z tego co wiem, wyłącznie tam, czyli HOA Natural. Wybór padł na początek na krem do twarzy na noc Dynia i Malina. Używam go już od jakiegoś czasu i jestem na tyle zadowolona, że w listopadzie zamówiłam drugie opakowanie tego kremu oraz krem na dzień Owies i Morela dla skóry suchej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
3 grudnia 2020
HOA Natural krem do twarzy na noc Dynia i Malina dla skóry suchej
7 grudnia 2016
Make Me Bio: Orange Energy krem do twarzy
Dziś chciałam napisać kilka słów o moim ulubieńcu do twarzy- kremie z Make Me Bio :) Kupiłam go właściwie przez przypadek, bo do sklepu poszłam po coś innego, ale przy kasie był tester tego kremu i po otworzeniu go i powąchaniu go- rewelacyjnie pachniał pomarańczą, więc musiał być mój! :)
Opakowanie mnie osobiście zauroczyło. Szczególnie oryginalny jest ten sznurek, na którym wisi karteczka z dołączonymi najważniejszymi informacjami. Sam słoiczek jest wykonany z ciemnego, solidnego szkła. Pojemność jest trochę większa niż standardowe kremy, bo ma aż 60 ml.
Zaletą tego kremu jest też jego konsystencja- jest ona ciężka, masełkowata i dopiero pod wpływem ciepła palców robi się bardziej kremowa. Przekłada się to też na ogromną wydajność- bo smarując nim twarz, szyję i dekolt codziennie (w październiku nawet dwa razy dziennie)- kremu mam jeszcze 1/3 opakowania. Niektóre inne kremy przy tak intensywnym używaniu wystarczyłby mi na miesiąc :) Producent każe zużyć krem w ciągu 6 miesięcy od otwarcia- nie lada sztuka przy takiej jego konsystencji :)
5 kwietnia 2016
Alterra: krem do twarzy na dzień do skóry dojrzałej i wymagającej z orchideą
Dziś opowiem Wam o kremie do twarzy z Alterry, który kupiłam podczas promocji w Rossmannie za 4,80 zł i okazał się rewelacyjny:) Mimo, że mam 25 lat kupiłam krem przeciwzmarszczkowy sugerując się jedynie składem kremu, który jest naprawdę bogaty:)
Pielęgnacja, która przywraca równowagę i rozpieszcza. Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Krem na dzień Alterra został opracowany specjalnie do skóry dojrzałej i wymagającej. Ekstrakty z miłorzębu japońskiego, zielona herbata*, naturalny koenzym Q10 oraz witamina E chronią przed wolnymi rodnikami i przeciwdziałają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Następuje wzmocnienie własnych zdolności naprawczych skóry. Ekstrakt z bambusa i orchidei poprawiają jej wygląd i sprawiają, że sprawia wrażenie bardziej jednolitej i pełniejszej blasku. Wartościowy olejek z jojoby* i olejek migdałowy pielęgnują skórę w sposób trwały. Przy regularnym stosowaniu staje się ona wyraźnie bardziej sprężysta, a w dotyku - bardziej zwarta i elastyczna. Delikatny zapach wanilii rozpieszcza zmysły.
* Z kontrolowanej biologicznie uprawy.
28 lutego 2016
Sylveco krem brzozowy z betuliną
Założyłam, że ten krem zrecenzuję, gdy go wykończę niemniej jednak jego końca nie widać i nie wiem czy wyrobię się przed końcem trzymiesięcznego terminu od otwarcia go;) Zapraszam do lektury kremu brzozowego z betuliną z Sylveco.
4 października 2015
Clochee: krem nawilżająco-ujędrniający do twarzy
Dzisiaj recenzja kremu nawilżająco-ujędrniającego Clochee, który otrzymałam w Sielskim Boxie (klik) i potem drugie opakowanie w Naturalnie z pudełka (klik). Akurat w tym tygodniu zdenkowałam pierwszy krem, drugiego z pewnością mi się nie uda przed terminem ważności, który kończy się końcem października. Moje spostrzeżenia jeszcze zawrę na końcu postu, a tymczasem zapraszam na recenzję kremu.
Opakowanie jest według mnie bardzo eleganckie, ciężkie, szklane z plastikową nakrętką. Wyróżnia się również szatą graficzną na tle innych kosmetyków.
Zapach według mnie jest specyficzny, ale nie mogę powiedzieć, że śmierdzi czymś zepsutym (a i z takimi opiniami się spotykałam). Ja już się odzwyczaiłam od kremów drogeryjnych, kupuję głównie te z naturalnymi składami stąd też może jestem przyzwyczajona do takich dziwnych zapachów i nie wywoływał u mnie negatywnych skojarzeń. Nie utrzymuje się jednak na skórze.
Działanie. Zaczęłam go używać już końcem lipca, ze świadomością, że muszę nadać tempa zużywania tego 50 ml opakowaniu. Stosowałam go dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Kiedy zrobiło się chłodniej nie zapewniał mi wystarczającego nawilżenia i używałam go tylko rano, a wieczorem już musiałam włączyć inny krem do pielęgnacji. Nawilżał dobrze, ale obiecanego ujędrnienia nie zauważyłam. Po wyciśnięciu pompki wydaje się bardzo rzadki i wodnisty, ale gdy się go nakłada na twarz pod wpływem ciepła dłoni przy wmasowywaniu robi się taki bardziej treściwy. Nie zapchał mnie, nie uczulił, nie rolował się i bardzo dobrze nakładało się na niego makijaż. Czytałam opinie, że jest niewydajny u mnie niestety okazał się bardzo wydajny, bo starczył mi na 2,5 miesiąca stąd wiem, że nie uda mi się zużyć przed terminem drugiego opakowania. Jego regularna cena to 109 zł, mam świadomość, że to cena za jego skład, posiadane certyfikaty itp., ale niestety muszę przyznać, że gdybym miała w ciemno strzelać ile wart jest ten krem to dałabym za niego w granicach 30-35 zł.
Skład:
Sielski Box zamówiłam właśnie z uwagi na ten krem, bo zamawiałam po poznaniu zawartości- spodobał mi się skład, który podglądnęłam w internecie i przyznaję, że cena 109 zł regularna też zrobiła na mnie wrażenie, bo nie pozwoliłabym sobie na jego zakup. Wtedy myślałam, że data ważności tego kremu jest taka krótka z uwagi na skład, okazało się, że nie, że został wyprodukowany w październiku 2013 r. Został również umieszczony w kolejnym boxie, w Naturalnie z Pudełka. Wtedy dużo osób było niezadowolonych, a sama firma Clochee nie odniosła się do tego w żaden sposób. Dodatkowo we wrześniu w jakimś wyprzedażowym pudełku ShinyBox również zostało dołożone serum tej firmy z datą do końca października- jeszcze mniej czasu do zużycia. Co myślicie o takim zachowaniu firmy? Co wg Was jest ważniejsze pozbycie się zapasów w taki sposób (czyt. dodawanie do pudełek w ciemno, także jest to nieświadomość klientów) czy dbanie o dobry wizerunek marki?
28 kwietnia 2015
Baikal Herbals: krem odżywczy do twarzy na noc do cery suchej i wrażliwej
Dzisiaj o moim kolejnym rosyjskim hicie do twarzy jednej z moich ulubionych marek, czyli Baikal Herbals. Wcześniej do grona moich ulubieńców dołączył krem na dzień do skóry suchej i wrażliwej (klik) i tonik do twarzy (klik).
Producent: "Krem odżywczy do twarzy o wysokiej zawartości biologicznie aktywnych ekstraktów z ziół bajkalskich. Eliminuje uczucie napięcia, intensywnie odżywia i nawilża. Likwiduje suchość skóry i nadmierne łuszczenie, pobudza regeneracje komórek skóry. Dzięki roślinnym składnikom aktywnym przywraca prawidłową równowagę skóry, likwiduje objawy zmęczenia, zapewnia uczucie komfortu i odpowiednie nawilżenie. Krem nie zawiera parabenów i PEG."
Opakowanie o pojemności 50 ml typu airless, jest bardzo wygodne i higieniczne, ale kompletnie przez nie nie widać ile produktu zostało w opakowaniu i jego koniec był dla mnie oczywiście zaskoczeniem :) Do pokrycia całej twarzy wystarczyły mi dwie pompki. Dodatkowo krem był zapakowany w kartonik, który był zaklejony z góry i z dołu, więc miałam pewność, że to ja pierwsza dobieram się do kremu :) Samo opakowanie podoba mi się i pod względem szaty graficznej i smukłości, ponieważ bardzo ładnie i oryginalnie wyglądało na toaletce.
Dla mnie krem ten jest praktycznie bezzapachowy.
Działanie: od dawna używam kremów rosyjskich- to im zawdzięczam znaczną poprawę skóry, ponieważ pozbyłam się wyprysków, stopień nawilżenia i kondycja skóry są zadowalające. Bohatera dzisiejszej notki zaczęłam używać jeszcze zimą- na noc nie był dla mnie do końca wystarczający z uwagi na mocno przesuszoną skórę, ale za to świetnie sprawdzał się pod makijaż rano :) Skóra dzięki niemu dostawała rano zastrzyk nawilżenia, skóra była gładka i z podkładem od razu współpracowało się lepiej. Krem sam w sobie jest dość rzadki przez co gorzej mi się go mieszało z kwasem hialuronowym niż z typowymi ciężkimi kremami, ale dawał radę :) Kiedy najbardziej sroga zima minęła używałam go solo na noc i był dla mnie wystarczającym nawilżaczem.
Bardzo lubię go za to, że skóra dzięki niemu była gładka, nie zapychał (!), nie podrażniał i błyskawicznie się wchłaniał.
Skład:
w składzie nie ma parafiny i parabenów, czyli czegoś czego nie uznaję w tym momencie w kosmetykach, za to znajdziemy ekstrakty z: miodunki plamistej, rokitnika, bergenii, organiczny olej z szałwii, ze ślazu dzikiego oraz masło shea, które lubiło zapychać mi skórę, ale z racji tego, że nie znajduje się zaraz na początku składu nie pojawił się ten problem, olej awokado, wosk pszczeli, ekstrakt z rumianku rzymskiego, ekstrakt z imbiru i alantoinę.
Podsumowując krem jest bardzo dobry aczkolwiek na przesuszoną skórę zimą nie sprawdza się aż tak dobrze w roli kremu na noc, ale godnie za to spisuje się jako krem na dzień. Myślę, że dla skóry mniej wymagającej niż moja mógłby być odpowiedni nawet przy niskich temperaturach.
Na pewno kupię go jeszcze nie raz, bo skończył się mi w tym tygodniu i już mi go brakuje:)
17 listopada 2014
Inteligentnie nawilżający krem do twarzy na dzień GoCranberry
Cześć! :) Gdy kupowałam ten krem rok temu na wakacjach marka ta była praktycznie nieznana, kilka recenzji na blogach, które można było policzyć na palcach jednej ręki, w tym momencie zaczęła ona wypuszczać nowe kosmetyki i stała się co raz bardziej rozpoznawalna. Mnie do zakupu skłonił sprzedawca z zielarni w moim mieście.
Producent: "Inteligentnie Nawilżający Krem Do Twarzy na dzień GoCranberry
przeznaczony jest dla każdego typu cery, szczególnie dla skóry suchej,
szorstkiej. Krem tworzy barierę ochronną zapobiegającą wysuszeniu skóry,
wygładzą ją oraz pozostawia pełną blasku. Skóra nie traci wilgoci nawet
w niekorzystnych warunkach, takich jak wysoka temperatura, wilgotność,
klimatyzacja, zanieczyszczenie środowiska, stres, dym tytoniowy. Lekka
formuła kremu sprawia, iż idealnie nadaje się jako baza pod makijaż".
Opakowanie o standardowej pojemności 50 ml w opakowaniu z pompką. Oczywiście na plus jest to, że jest ono higieniczne, na minus fakt, że samo w sobie jest dość ciężkie i nie umiem wyczuć ile mi go zostało do końca, bo nawet pod światło nie widać zużycia. Najistotniejsze informacje znajdziemy na kartoniku, który był zabezpieczony dodatkowo taśmą, dzięki czemu mamy 100 % pewności, że nikt się do niego nie dorwał.
Zapach, bardzo mi przypadł do gustu, jest to wiernie oddany zapach żurawiny, w tle wyczuwalna jest słodka nuta, która jednak jest zdominowana charakterystyczną kwaskowatą;>
Konsystencja: jest naprawdę gęsty, więc nie zgadzam się z tym, że ma lekką formułę.
Na zużycie kremu mamy 3 miesiące od otwarcia.
Podejrzewam, że każdy kto po raz pierwszy przeczyta formułkę "inteligentnie nawilżający" zacznie się zastanawiać o co w tym tak naprawdę chodzi i czy faktycznie jest taki inteligentny? Czy dopasuje się do moich potrzeb? Szczerze mówiąc moja droga do polubienia tego kremu była bardzo długa i wyboista. Na początku go akceptowałam, bo ładnie się wchłaniał i pozostawiał skórę miękką i nawilżoną. Stan szczęścia nie trwał zbyt długo, bo tylko dwa tygodnie, potem zaczęło mi coś w nim bardzo nie pasować, ale nie zmienia to faktu, że w tym czasie zdążyłam go polecić mojej koleżance ;) Co mianowicie mi w nim nie pasowało? Niestety w ogóle nie chciał się wchłaniać, nałożony nawet w małej ilości zostawiał na skórze tłustą powłokę. Testowałam go, gdy miałam możliwość dłuższego przebywania w domu i cóż? Nakładany o 9 rano był bardzo wyczuwalny na skórze nawet do 18- przyznam, że pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Oczywiście nie nadawał się pod makijaż mimo zapewnień producenta. Odpuściłam używanie go w dzień i jedynie stosowałam go na noc. Później kiedy zrobiło się trochę chłodniej nadal stosowany na noc zdecydowanie bardziej zaczął mi odpowiadać, ponieważ zaczął się wchłaniać bez pozostawiania tłustej warstwy, dostarczał mi odpowiednią dawkę nawilżenia, a szczególnie polubiła go moja skóra szyi i dekoltu. Do pozytywnych rzeczy zaliczam to, że nie zapychał. Mam suchą skórę i skoro u mnie się nie sprawdził to nie wiem czy mogę go polecić osobom o mieszanej skórze, osobom o tłustej zdecydowanie bym odradziła.
Jak widzicie formułkę inteligentnie nawilżający można włożyć między bajki.
Skład:
gliceryna, olej arganowy, masło arganowe, pantenol, skwalan, wosk pszczeli, ekstrakt z żurawiny wielkoowocowej, alantoina, witamina E -> naprawdę bogaty, a sam zapach na ostatnim miejscu.
Podsumowując mam mieszane uczucia i nie wiem czy chciałabym go kupić go
jeszcze raz, jeśli bym się zdecydowała to tylko zimą i tylko na noc.
Ja kupiłam go za 30 zł, ale obecnie podrożał do 35 zł.
Znacie tą markę?
30 sierpnia 2014
Kremy FITO na dzień i na noc do skóry normalnej i mieszanej
Witam po dłuższej przerwie :) Oczywiście z prowadzenia bloga nie zrezygnowałam, niestety zawirowania w życiu osobistym spowodowały wymuszoną przerwę, ale niedługo wrócę do pisania :) Bardzo za tym tęsknię i za Waszymi blogami :) Testuję na potęgę kosmetyki, robię zdjęcia i zebrało mi się do opisania już 40 kosmetyków. A bohaterem dzisiejszej notki są rosyjskie kremy FITO do skóry normalnej i mieszanej na dzień i na noc.
Po lewej krem na dzień: "Krem stworzony na bazie kwiatów neroli i olejku ze słodkich migdałów przyczynia się do odnowy komórek skóry normalnej i mieszanej w ciągu dnia, wyrównuje jej koloryt i poprawia elastyczność. Olejek migdałowy łatwo się wchłania, doskonale nawilża i wygładza skórę. "
Po prawej krem na noc: "Formuła kremu jest oparta na olejku ylang-ylang oraz oleju z pestek winogron doskonale odżywia skórę, kiedy Ty śpisz. Olejek z pestek winogron łatwo się wchłania, posiada aktywne właściwości antyoksydacyjne, nawilża i odżywia skórę, natomiast olejek ylang-ylang poprawia jej koloryt i chroni przed negatywnym wpływem środowiska zewnętrznego."
Kremy zachwycają zapachem: dla mnie są świeże, owocowe i genialnie mi się ich używało przez ostatnie ciepłe 2,5 miesiąca :))
Opakowanie o pojemności 50 ml znajdowało się w kartoniku. Sam krem znajduje się w plastikowym słoiczku, które ma dodatkowe wieczko pod nakrętką.
Działanie: przyznam szczerze, że zastanawiałam się jak sprawdzi się u mnie ta seria przeznaczona do skóry normalnej i mieszanej, bo mam suchą skórę i spodziewałam się, że będą za "słabe", ale całkiem niepotrzebnie, bo oba sprawdziły się świetnie:) Krem na dzień jest ultralekki, wchłania się momentalnie, nie zostawia żadnej warstewki i można przejść od razu do nakładania makijażu, a przy tym naprawdę nawilża. Krem na noc ma już dużo gęstszą konsystencję, ale nie przekłada się to na złą wchłanialność czy tępe rozsmarowywanie, bo również dobrze się wchłania i przy tym ta dawka nawilżenia jest naprawdę konkretna :) Stosowałam go również na dzień pod makijaż i nadaje się idealnie. Bardzo go lubię, bo przynosi ulgę mojej skórze, która znów zaczęła koło 2 tygodni temu jak tylko zrobiło się chłodniej płatać figle i mam baaardzo przesuszone policzki:( Nie zapchały mnie, nie uczuliły, są po prostu genialne mimo moich początkowych obaw :)
Składy:
Po lewej krem na dzień zawiera olej z kwiatów neroli, olejek migdałowy, olej słonecznikowy, oliwę z oliwek i po zapachu olej z pestek migdałów. Po prawej krem na noc zawiera: olej z ylang-ylang, olej z pestek winogron, glicerynę, olej słonecznikowy, oliwę z oliwek.
Dziękuję Pani Julii ze Skarbów Syberii za możliwość przetestowania tych kremów oraz za cierpliwość za to, że tak długo była to wyczekiwana recenzja ;-))
Obecnie nie ma ich na stanie w sklepie Skarby Syberii: ale gdyby ktoś był zainteresowany podaję linki: na dzień oraz na noc. Miałam już okazję testować serię do skóry suchej i wrażliwej którą opisałam TUTAJ.
P.S. Niedługo pokażę relację z mojego pierwszego spotkania blogerek, na którym miałam okazję uczestniczyć tydzień temu:)
23 kwietnia 2014
Kremy FITO: na dzień i na noc do cery suchej i wrażliwej
Witam, dzisiaj wbrew pozorom nie o obniżkach w Rossmannie, na których nie poszaleję, bo jak ban to ban (kupiłam tylko podkład Easy Match Manhattanu nr 30 Soft Porcelain, który mi polecono jako bardzo jasny), a o rosyjskich kremach do twarzy, które otrzymałam od Skarbów Syberii, marki FITO na dzień i na noc dla skóry suchej i wrażliwej, czyli dokładnie takiej jak moja. Sprawia ona wiele problemów pielęgnacyjnych, a czy te kremy okazały się być jej sprzymierzeńcami?
Producent:
Krem na dzień: "Sucha i wrażliwa skóra w ciągu dnia wymaga odżywienia i ochrony przed negatywnym wpływem środowiska zewnętrznego, krem na bazie ekstraktu z arcydzięgla i olejku makadamii zapewnia jej wszystko to czego potrzebuje. Olej makadamii bogaty w witaminy i niezbędne kwasy tłuszczowe intensywnie odżywia, wygładza i zmiękcza suchą, wrażliwą skórę. Ekstrakt arcydzięgla jest naturalnym przeciwutleniaczem, który chroni przed promieniowaniem UV."
Krem na noc: "Krem oparty na wyciągu z paczuli oraz maśle shea nawilża suchą i wrażliwą skórę podczas snu. Paczula przyspiesza regenerację tkanek oraz stymuluje metabolizm komórkowy, natomiast masło shea chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem się, łagodzi suchość i podrażnienia, odżywia skórę oraz zwiększa jej elastyczność."
Opakowanie o pojemności 50 ml jest plastikowe,odkręcane, dodatkowo posiada plastikowe wieczko. Ma sporą średnicę także nie ma problemu z wydobywaniem kremu. Zapakowane były dodatkowo w kartonik. Niby są proste, ale jednak bardzo mi się podobają, zwłaszcza szata graficzna tego kremu na dzień.
Zapachy są ziołowe, lekkie, bardzo przyjemne, myślę, że nie powinny nikogo drażnić.
Krem na dzień, czyli ten o zielonej szacie graficznej jest genialny- lekki, świetnie się wchłania, nie zostawia nawet minimalnej warstewki, nawilżenie jest optymalne jak na ranek. Nie ma wodnistej konsystencji tylko gęstą, a mimo to nie przekłada się to na problemy z wchłanianiem się. Jest minimalnie mniej wydajny niż ten krem na noc. Nie zapycha, nie podrażnił mnie i nie uczulił. Miałam już wiele kremów na dzień, ale z większości nie byłam zadowolona, bo nie nawilżały dostatecznie. Ten dodatkowo nadaje się pod podkład, który się na nim nie roluje. Dodatkowo chroni przed promieniami UV, czego chcieć więcej?
Krem na noc jest już zdecydowanie bardziej gęsty, dłużej się wchłania i zostawia lekką warstewkę. Niestety po 2 tygodniach trochę mnie zapchał i musiałam zrezygnować z jego codziennego używania, ale jak stosuję go co drugi dzień na zmianę z innym kremem to jest optymalne i już nie powoduje wysypu u mnie. Zapewne jest to spowodowane masłem shea, z którym moja skóra się nie polubiła. Genialnie nawilża i jest uzupełnieniem kremu na dzień.
Składy:
W składzie ekstrakt z paczulki, masło shea, gliceryna, olej słonecznikowy, oliwa z oliwek.
W składzie obiecany ekstrakt z arcydzięgla, olej makadamia, oliwa z oliwek i olej słonecznikowy, po zapachu olej arganowy.
Brak parafiny, parabenów, barwników.
Kremy do nabycia na stronie Skarbów Syberii: krem na dzień, krem na noc. Obecnie w promocji za 15,90, bez promocji z moją zniżką z bloga cenowo wyjdzie podobnie.
Fakt iż otrzymałam kremy w ramach współpracy ze Skarbami Syberii nie miał wpływu na moją ocenę.
P.S. Na szacie graficznej kremu na noc widzę ewidentnie cebulę- i wydawało mi się, że krem ma ekstrakty z łupin cebuli, a głównym składnikiem kremu jest jednak paczulka, ciekawe z czego to wynika:D Krem na dzień ma na szacie arcydzięgla, który jest głównym ekstraktem kremu i to się zgadza ;-)
11 marca 2014
Lekki krem rokitnikowy Sylveco
Dziś recenzja lekkiego kremu rokitnikowego od Sylveco, do napisania której zbierałam się już od bardzo dawna, a to z powodu mocno mieszanych uczuć odnośnie niego. Na początku recenzji zaznaczę, że jestem posiadaczką suchej i wrażliwej skóry.
Producent:"Skóra zmęczona, szara i ziemista, pozbawiona blasku lub
przesuszona, z pierwszymi oznakami starzenia, wymaga wzmocnienia i
rewitalizacji. Lekki krem rokitnikowy, z bogatym w substancje odżywcze
olejem z owoców rokitnika, zapewni skórze prawdziwy zastrzyk witamin,
wyrówna koloryt i przywróci blask."
Zapach: pachnie dokładnie jak olej palmowy, jeśli ktoś miał z nim do czynienia będzie wiedział o jakiej specyficznej olejowej woni piszę :)
Opakowanie bardzo higieniczne, ponieważ posiada pompkę, ale niestety nawet pod światło nie potrafię obadać ile tego kremu mi zostało:D Ma piękną grafikę, ostatnio w takich prostych białych opakowaniach z motywem roślin jestem zakochana :)
Swoją przygodę z kremami Sylveco rozpoczęłam od próbek. Okazało się wówczas, że lekki brzozowy zapchał mnie, lekki nagietkowy był dosłownie jak woda, a nie krem, bo kompletnie nie czułam nawet minimalnego nawilżenia po jego użyciu. Za to świetnie wypadł właśnie lekki rokitnikowy dzięki czemu zdecydowałam się na zakup pełnowartościowego opakowania w cenie ok. 25 zł za 50 ml. Wtedy po 6 aplikacjach skóra była ładnie rozświetlona, bardziej miękka i genialnie nawilżał. A było to w ciepłym miesiącu wrześniu. Bynajmniej nie przyłączam się do propagowania miejskiej legendy pt. "próbki są lepsze od pełnowymiarowych opakowań, zatem nie macajmy testerów tylko kosmetyki, bo nas oszukują". Nigdy tak nie myślałam i uważam to za nieprawdę:)
Kiedy zaczęłam go używać był już przełom października i listopada. Moja skóra wymagała większego nawilżenia wówczas, dlatego jego regularne używanie odłożyłam do lutego, by mimo wszystko udało mi się go zdenkować przed kwietniem. Niestety nie sprawdził się. Mimo mojej suchej skóry, nie chciał się wchłaniać. Zostawiał mi specyficzną tłustawą powłoczkę, dzięki czemu zdyskwalifikowałam go jako krem pod podkład i służył mi na noc. Przez tę charakterystyczną tłustawą powłoczkę nie mogłam smarować nim czoła, bo rano budziłam się z tłustą grzywką... Nieważne czy grzywka była mokra, czy już praktycznie sucha, rano okazywało się jednak, że moja skóra jest przesuszona i ratowałam się Baikal Herbals na dzień. Niestety blasku również nie odnotowałam.
Do plusów niewątpliwie mogę zaliczyć to, że nie zapycha i nie uczulił mnie.
Skład:
Nie mniej jednak nie zrażam się do tej marki, bo mają naprawdę bogate i przyjazne składy:) Będę testować z pewnością inne kosmetyki :) A tego kremu nie odradzam, każdy powinien jeśli jest nim zainteresowany przetestować na sobie:)
Znacie go? Miałyście coś z Sylveco?
7 stycznia 2014
Bioluxe: krem do twarzy aloes intensywne nawilżenie
Witam serdecznie, na wstępie chciałam napisać, że przez najbliższy tydzień moja aktywność na Waszych blogach będzie ograniczona, ponieważ będę mieć sajgon na uczelni i ciężko będzie mi to wszystko pogodzić. Choć będę się starać do Was zaglądać "na telefonie".
A teraz już przechodzę do recenzji rosyjskiego kremu aloesowego do twarzy marki Bioluxe, którego byłyście ciekawe, gdy pokazywałam Wam kolejną zakupioną sztukę w zakupach grudniowych ;) Akurat tego używam od października, także zdążyłam sobie o nim wyrobić opinię.
Na pewno wiele osób uzna jego opakowanie za tandetne, przypominające pastę do zębów, dla mnie jako osobę, którą uczula mnóstwo kosmetyków ten aspekt schodzi na dalszy plan. Dostrzegam w nim jednak jego praktyczność, ponieważ jest miękkie i wyciśnięcie kremu nie stanowi najmniejszego problemu.
Konsystencja jest dość gęsta, ale nie przekłada się to negatywnie na jego użytkowanie. Jest bezzapachowy praktycznie (choć w składzie parfum znajdziemy.)
Pomimo jego małej pojemności tj. 40 ml używam go praktycznie co noc od października i dopiero za kilka dni mi się skończy. Wchłania się bardzo dobrze (zajmuje mu to mniej niż pół minuty), nie zostawia żadnej tłustej warstwy, ani nawet jakiegokolwiek filmu, a nie używanie go w dzień jest spowodowane tym, że nadal w użyciu mam krem Baikal Herbals. Raz użyłam go pod podkład i nie widzę żadnych ku temu przeciwwskazań ;) Moje początki z nim były, że tak to określę dość "niepewne", ponieważ przez 3 pierwsze aplikacje delikatnie szczypała mnie skóra, pomyślałam, że znalazłam się w gronie nieszczęśliwców, którzy nie lubią się z aloesem, jednak później już się to nie powtórzyło. Mam suchą skórę i z napisem intensywne nawilżenie zgadzam się w pełni. Naprawdę nawilża, jestem z tego kremu bardzo zadowolona. Nie uczulił mnie, nie podrażnił, ba nawet raz, gdy miałam wyłączone światło w nocy pomyliłam go z kremem pod oczy i okazało się, że w ogóle mi nie spuchły powieki, a zdarzało mi się to już po niezliczonej liczbie kremów pod oczy ;-)
Skład:
Oprócz ekstraktu z liści aloesu w składzie znajduje się olej kokosowy, olej słonecznikowy i gliceryna.
Cena i dostępność: 6 zł/rosyjskie sklepy internetowe
14 października 2013
Baikal Herbals: krem nawilżajacy na dzień do cery suchej i wrażliwej
Witam ;) Dziś kilka słów o fantastycznym rosyjskim kremie do twarzy Baikal Herbals;)
Producent: "Krem nawilżający do twarzy o wysokiej zawartości biologicznie aktywnych ekstraktów ziół bajkalskich. Głęboko nawilża, zmiękcza i tonizuje skórę twarzy. Dzięki roślinnym składnikom aktywnym przywraca prawidłowe nawilżenie skóry, chroniąc ją przed negatywnym wpływem zanieczyszczeń otaczającego środowiska. Krem nie zawiera parabenów i PEG.
Zastosowanie: pielęgnacja skóry przesuszonej, wrażliwej i wiotkiej."
Krem jest zapakowany w kartonik, znajduje się w higienicznym opakowaniu z pompką, jedyną wadą jest to, że nie widać stopnia zużycia i ciężko ocenić kiedy się skończy. 3 naciśnięcia pompki wystarczają mi na nakremowanie całej twarzy, ale nie wiem w jakim stopniu przekłada się to na wydajność;) Ma standardową pojemność 50 ml. Myślę, że kosmetyki Baikal Herbals mają przeuroczą szatę graficzną, są bardzo proste- kwiat na białym tle, ale ja takie lubię;)
Konsystencję ma średnio gęstą, na pewno nie wodnistą i dzięki temu świetnie się go rozprowadza.
Od pierwszego użycia wyczuwam w nim jakby mydlany zapach, dość ciężki do dookreślenia. Wiadomo, że jest to zapach, który nie każdemu przypadnie do gustu. Tak nawiasem mówiąc widywałam już jego recenzje iż pachnie kwiatami, mi absolutnie ten zapach ich nie przypomina ;)
Jest on przeznaczony do cery jaką aktualnie mam- suchą i wrażliwą. Stosuję go na dzień zgodnie z zaleceniem producenta i sprawdza się świetnie pod makijaż, podkład się na nim dobrze rozprowadza. Dodam, że dopiero ten krem przekonał mnie do stosowania rano kremów, jeszcze kilka miesięcy temu nie robiłam tego, ale też nie było to konieczne, bo nie czułam w ciągu dnia ściągnięcia skóry, jak teraz gdy pominę tę czynność rano. Jest lekki, wchłania się w 100%, nie zostawia żadnej warstewki- nie robił tego nawet w sierpniu podczas dużych upałów. Na noc według mnie jest zbyt słaby, wolę coś zdecydowanie bardziej treściwego i mocniej nawilżającego. W duecie z jakimś intensywnie nawilżającym kremem na noc/olejem i tym kremem rano moja skóra jest dostatecznie nawilżona. Na jego korzyść przemawia również to, że nie zapycha skóry i nie powoduje wyprysków.
Na pewno do niego będę wracać, bo ma wiele zalet i niewygórowaną cenę.
Skład:
6 pierwszych miejsc w składzie jest absolutnie zaskakująca: ekstrakt z kosaćca, mącznicy lekarskiej, miłka syberyjskiego, olej z nasion rumianku, ekstrakt z aloesu, glicerynę, na dalszych masło shea, olej awokado, alantoinę i pantenol.
I jak znaleźć podobny krem o takim dobrym składzie?:)
Cena i dostępność: ja za swój zapłaciłam ok. 25 zł/ sklepy internetowe z rosyjskimi kosmetykami, zielarnie.
Używacie kremów na dzień czy jesteście do nich nieprzekonane tak jak ja kiedyś?:)
11 lipca 2013
AA Wrażliwa Natura 20+ krem aktywnie nawilżający na dzień
Krem jest przeznaczony do skóry wrażliwej i skłonnej do podrażnień, jak tylko się pojawił na półkach sklepowych wiedziałam, że muszę go kupić. Wszystkie moje poprzednie kremy albo mnie uczulały albo zapychały, więc tym razem poszukiwania okupione dużą dozą nadziei zostały zakończone sukcesem. Używam go regularnie od 2 lat i jest on moim numerem 1 pielęgnacji twarzy, w końcu znalazłam krem, który wg mnie nie ma żadnych minusów.
Producent:
"Każdego dnia Twoja cera narażona jest na działanie szkodliwych czynników, które przesuszają skórę, negatywnie wpływają na jej koloryt i zdrowy wygląd. Aktywnie nawilżający krem na dzień oparty na składnikach pochodzenia naturalnego, pozbawiony syntetycznych dodatków i konserwantów, otuli Twoją skórę naturalnym pięknem.
0% alergenów, konserwantów, syntetycznych barwników, alkoholu, olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej, silikonów, syntetycznej kompozycji zapachowej, olejków eterycznych, glikolu propylenowego (PEG)."
Opakowanie jest bardzo proste, z kwiatem bławatka dla podkreślenia iż posiada wodę właśnie z tego kwiatu w składzie kremu. Słoiczek jest zapakowany w kartonik, który nie posiadał folii, za to jednak słoiczek posiada zabezpieczające sreberko. Krem ze słoiczka wybiera się bardzo komfortowo i można go zużyć do samego końca.
Krem nie posiada filtra przeciwsłonecznego co dla wielu osób może być sporym minusem i przeszkodą w jego zakupieniu, ja nie zwracam na to aż takiej uwagi, bo zawsze kupuję podkłady z filtrem, więc od kremu tego nie wymagam.
Stosowałam go już we wszystkich porach roku. Zimą świetnie sprawdza się pod podkład, bo wchłania się do matu a jednocześnie dobrze nawilża i przynosi ukojenie mojej skórze. Podkład dobrze się na nim rozprowadza i się nie roluje. Ta pora roku przysparza mi zawsze sporo problemów ze skórą, a ten krem jest naprawdę moim wybawcą, bo świetnie nawilża nie zostawiając tłustej warstewki, a z Iwostinem Sensitią stosowanym na noc tworzą świetny duet. Latem z kolei używam go głównie na noc, bo nie lubię przy takiej pogodzie jak mamy teraz używać w ogóle jakichkolwiek kremów na dzień. Również teraz świetnie się sprawdza, bo dobrze nawilża nie zostawiając tłustej warstewki. Bardzo lubię używać go po peelingu enzymatycznym, bo moja skóra chłonie go jak gąbka i jest wówczas świetnie nawilżona.
Plusem dla mnie również jest to, że jest praktycznie bezzapachowy, zaraz po otwarciu kremu przy kilku pierwszych aplikacjach czuć lekką kwiatową woń, ale później już staje się bezzapachowy.
Nigdy mnie nie podrażnił, nie uczulił i nie zapchał. Mając nawet jakąś lekką rankę na twarzy nie podrażniał jej i nie szczypał.
Jest bardzo wydajny- producent daje na jego zużycie 6 m-cy, co jest trochę problemem, bo ciężko mi się nawet przy codziennym używaniu zmieścić w tym limicie. Mimo, że jest to 50 ml to ma bardzo skoncentrowaną konsystencję i baaardzo mała ilość wystarczy na rozsmarowanie na całej twarzy.
Co muszę podkreślić- on zawsze wchłania się do matu, wiem, że niektóre osoby mogą czuć niedosyt i kłaść kolejną i kolejną warstewkę,a właśnie te dodatkowe za nic się nie zechcą wchłonąć i zostanie na skórze tłusta warstwa. Wiem to po sobie, bo nie mogłam się do tego początkowo przyzwyczaić ;-) Teraz daję bardzo małą ilość, on wchłania się do matu i wszystko jest w porządku ;)
Skład:
Skład:
Kremu na noc z tej serii póki co nie miałam.
Kiedyś kupowałam go w Rossmannie w promocji za 15 zł, jego cena regularna była ok. 20 zł, w sierpniu 2012 został on wycofany z R. i był w CND za 7 zł, akurat wtedy jak wyjechałam i dowiedziałam się o tym już po fakcie jak został wykupiony ;-) Kupuję go teraz za 20 zł w lokalnej drogerii, w SuperPharm kosztuje 25 zł, kiedyś była promocja na niego -25 % w SP, ale podwyższono tą pierwotną cenę, więc i tak wychodził w granicach 24 zł w tej "promocji". I to jest właśnie jedna z sytuacji, która mnie zmusiła do tego, że 15 razy się zastanowię zanim coś kupię w SP i na dodatek dopiero wtedy jak będę znać ceny w innych drogeriach ;-)
28 czerwca 2013
BingoSpa krem odżywczy z Oil Triticum Vulgare (z olejem z kiełków pszenicy)
Witam wszystkie czytelniczki ;) Wczoraj poznałam ostatni wynik egzaminu, zdałam wszystkie w tym roku akademickim, mam średnią 4,60, w sumie jestem zadowolona, ale wiadomo, że jakby była wyższa to byłoby lepiej, bo nie denerwowałabym się tym czy dostanę stypendium rektora, a tak trzeba czekać i żyć w niepewności;)
Dziś parę słów o lekkim kremie do twarzy, który idealnie nadaje się na lato ;)
Opis pochodzący ze strony BingoSpa:
"Odżywia i odmładza, dla wszystkich typów skóry szczególnie do suchej i dojrzałej. Krem BingoSpa, odżywczy z olejem z kiełków pszenicy i opatentowanym kompleksem algowym - Pheohydrane®.
Delikatnie i skutecznie pielęgnuje skórę zapewniając jej skuteczne
odżywienie i poprawę jej kondycji. Zwiększa jędrność i elastyczność
skóry oraz wzmacnia jej mechanizmy regeneracyjne. Sprawia, że skóra
twarzy staje się bardziej jędrna, napięta, wyraźnie .
Nowoczesna formuła kremu zawiera masło Shea, olejek migdałowy, witaminy A i E.
Nowoczesna formuła kremu zawiera masło Shea, olejek migdałowy, witaminy A i E.
-
olej z kiełków pszenicy (Oil Triticum Vulgare) wnika
do głębokich warstw skóry, odżywia ją, nawilża i wygładza. Chroni
zarówno przed działaniem promieni słonecznych jak i przed wczesnym
starzeniem się. Działa antybakteryjne, przeciwzmarszczkowo, łagodzi
podrażnienia i poprawia koloryt skóry. Zawiera witaminy A, E i F.
-
Pheohydrane® - kompleks wyciągów z Laminaria
Digitata (listownica palczasta) i Chlorella vulgaris; głęboko nawilża,
odbudowuje obecny w skórze NMF i restrukturyzuje płaszcz hydrolipidowy;
wspomaga utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia na długi czas. Jest
jednym z najefektywniejszych kompleksów algowych; ma działanie
nawilżające jeszcze przez 7 dni po zakończeniu stosowania."
Działanie:
Mam skórę wrażliwą ze skłonnością do zapychania, więc jak każdy nowy krem
do twarzy to dla mnie w pewnym sensie stres- pierwsza jego aplikacja
to był początkowo jeden policzek, nic mnie nie zapchało i nie uczuliło,
więc byłam spokojna o jego dalsze działanie.
Krem z olejem z kiełków pszenicy kupiłam zimą borykając się z suchą skórą, ale zgodnie z nazwą jest to krem odżywczy a nie nawilżający, dlatego też nie spodziewałam się jakiegoś ogromnego nawilżenia i też go nie otrzymałam ;) Ze ściągniętą suchą skórą sobie nie poradzi- to uczucie nie minie, ale zostanie lekko złagodzone.
Urzekło mnie w nim to, że ładnie wygładza skórę i powoduje, że jest bardzo miękka w dotyku, nadaje się na rano, bo wchłania się idealnie bez zostawienia jakiejkolwiek choćby minimalnej tłustej warstewki.
Zapach:
To jego jedyny minus- jest dość męczący, w taki sposób słodki i drażniący.
Konsystencja:
Dość zwarta, ale to plus, bo osobiście nie lubię wodnistych kremów.
Opakowanie:
Wygodne, ale w przypadku kremów nie sprawdza się za bardzo, ponieważ jest niehigieniczne.
Pojemność i dostępność:
Na stronie BingoSpa, 14 zł za 100 gram.
19 stycznia 2013
Krem nawilżająco- rozświetlający Technologia Wieku Pielęgnacja MłodościAA 18 +
Krem nawilżająco- rozświetlający Technologia Wieku AA 18 + kupiłam w maju z ciekawości, bo bardzo lubię markę AA. Aczkolwiek jest to pierwszy ich krem do twarzy, którym tak bardzo się rozczarowałam. Stosowałam go sporadycznie dopóki nie skończyła mi się Wrażliwa Natura AA 20 +, więc używałam go przez kilka dni pod rząd na dzień i na noc. I efekt był taki, że po 3 dniach miałam ekstremalnie suchą i ściągniętą skórę- a był to ciepły wrzesień, a nie miewam o takiej porze roku problemów z suchą skórą. Oczywiście gdyby nie spowodował takiego przesuszenia u mnie stosowałabym go codziennie aż do zdenkowania, ale z racji tego, że szkoda było mi go wyrzucić to używałam go później rano, ale rzadko, a na noc bardzo dobrze nawilżający Iwostin Sensitię.
Minusy:
- jak wspomniałam nie nawilża - stosując go na noc mogę nałożyć 4 warstwy i nadal nie będę czuła nawilżenia
- co do rozświetlenia- jest to efekt pozorny, ponieważ zawiera w sobie mnóstwo kolorowych niebieskich i czerwonych drobinek, ale jest to widoczne dopiero w sztucznym świetle (czemu producent nie poprzestał tylko na witaminie C?)
- bardzo mocny perfumeryjny wręcz zapach- skąd w kremie dla wrażliwców coś takiego? Producent nazywa to "hipoalergiczną kompozycją zapachową", ale mimo to ja jestem przyzwyczajona do kremów bezzapachowych albo o zapachach ledwo wyczuwalnych
Plusy:
- nie uczula
- nie zapycha
- nie zostawia tłustej powłoki, wchłania się do matu- nadaje się pod podkład
Cena: kupiony w Rossmannie w promocji za 15 zł, cena regularna to ok. 19 zł
Nie oceniam opakowania- ponieważ takie rzeczy nie są dla mnie ważne, będąc wrażliwcem i mając skrajnie ograniczony wybór kosmetyków, nie jest to dla mnie ważny czynnik ;)
Polecam naprawdę młodym dziewczynom, które nie mają dużych oczekiwań od kremu, ale z pewnością nie polecam osobom mającym cerę suchą- rozczarowanie na całej linii.
Ja osobiście nie kupię go ponownie, bo po co mi krem, który nie nawilża, choć producent to obiecuje? Subiektywnie uważam, że jest niewydajny, bo ile bym nie nałożyła to moja skóra chłonie go jak gąbka. Kupiłam go w maju, ale używałam raz w tygodniu, czasem 2 i zdenkowałam go pod koniec grudnia (wliczając w to oczywiście dłuższą przygodę z nim we wrześniu)
Kupiłabym go gdyby: poprawiło się nawilżenie, zniknęły te denerwujące drobinki i był bezzapachowy.
Skład:
Kupiłabym go gdyby: poprawiło się nawilżenie, zniknęły te denerwujące drobinki i był bezzapachowy.
Skład:
Subskrybuj:
Posty (Atom)