21 listopada 2016

Apis: błotna maska do włosów z minerałami z Morza Martwego

Niecały rok temu kupiłam 3 produkty marki Apis, bo od jakiegoś czasu interesowała mnie ta marka. Dwa poprzednie już opisałam, tj. szampon (klik), który nie wyróżnił się niczym szczególnym oprócz fatalnego zapachu i odżywka nawilżająca, która była mocno przeciętna (klik). A jak spisał się trzeci produkt?


Unikatowy preparat wykorzystuje doskonałe właściwości czarnego błota z Morza Martwego, która intensywnie regeneruje od wewnątrz strukturę włókna włosów. Kompozycja ekstraktów z alg morskich, awokado, aloesu żeń-szenia, aminokwasów i protein jedwabiu silnie nawilża, odżywia, zmiękcza oraz zapobiega rozdwajaniu końcówek. Włosy są wygładzone o jedwabistym połysku i zdrowym wyglądzie. Wskazania: włosy suche, zniszczone i łamliwe.

Zapach jest dość mdły i intensywny, utrzymuje się na włosach. Nie przypomina mi niczego konkretnego. Nie przypadł do gustu niestety.



Opakowanie odkręca się wygodnie, można wydobyć maskę do samego końca. Z tego względu jest to moja ulubiona forma opakowania.

Działanie. Zacznę od tego, że pierwszy raz miałam do czynienia z tak dziwną konsystencją. Jeszcze tak wodnistej maski nie miałam nigdy. Nie da się jej nabrać na dłoń, bo ucieka przez palce na brodzik prysznica. Mój pierwszy kontakt z nią był taki, że więcej mi spłynęło z dłoni niż trafiło na włosy. Myślałam, że skoro jest to maska błotna to mogę też oczekiwać tego, że będzie gęsta. Właśnie takie było moje wyobrażenie o niej. Rozczarowałam się okrutnie. Kolejna sprawa to to, że nakładając ją ona pieni się na włosach. Kolejne zdziwienie, bo nie spotkałam pieniącej się maski. W pewnym momencie myślałam, że jest przeterminowana, ale jej ważność to lipiec 2017 r. czyli masa czasu. Jest to dla mnie kompletnie niezrozumiały produkt.
Producent obiecuje bardzo wiele, ale z tych obietnic nie zostało spełnione nic. Maska w ogóle nie nawilża, nie mówiąc już o tym, że miałaby to robić silnie. Nie wygładza, nie daje żadnego połysku. Bez względu na to czy trzymałam ją 40 min, 25 min czy 15 min efekt był zawsze taki sam, czyli żaden (no poza utrzymującym się zapachem na włosach, ale przecież nie o to nam chodzi).



Mimo dość ciekawego składu maska okazała się kompletnym bublem. Miałyście ją?:)

14 komentarzy:

  1. Uuu, nie miałam i nie kupię... Szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam i będę omijać szerokim łukiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie dała żadnych efektów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie miałam z nią styczności ale widzę że nie ma czego żałować :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli jeden wielki bubel. Jejku, jak nie nie znoszę takich produktów, które w ogóle nie działają. Tragedia! Dobrze, że przed nią przestrzegasz. Nie natnę się. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki bubel! Na pewno nie kupię! Nie dość, że śmierdzi to i nie działa...

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurcze ! Też jak przeczytałam że będzie wpis o błotnej masce to pomyśląłam o gęstej konsystencji, a tutaj taka niespodzianka. Bez sensu ta maska skoro nie robi nic ;( bubel ! Będę omijać

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kilka produktów od Apis i niestety nie przypadły mi do gustu :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem szczerze, że myślałam o Apisie jak o dobrej marce z naprawdę niezłymi kosmetykami i moja przygoda była tylko wyjątkiem. A jednak nie :/

    OdpowiedzUsuń
  10. nie spodobałaby mi się, pewnie moim włosom też nic dobrego by nie zrobiła .

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda że się nie spisała, myślałam że recenzja będzie inna

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że dziś kupiłyśmy sobie sprawdzoną maskę a nie skusiłyśmy się na jakieś błotko :P

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję ;)

Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków może nastąpić to nawet tydzień później od Twojej wizyty :)