Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty

15 lipca 2014

Lakier Lovely I love summer nr 2

Witam :) Ostatnio posty pojawiają się u mnie rzadko, ponieważ miałam bardzo dużo pracy i siedziałam po godzinach, od dziś mam nadzieję wszystko wróci do normy i będę częściej pisać:)

Mięta na paznokciach zapewne Wam się już przejadała, mi jeszcze nie i od czasu do czasu gości na moich paznokciach :)

Bohaterem dzisiejszego postu jest lakier Lovely  z serii "I love summer". 


Lakier sam w sobie był troszkę wodnisty, wymagał do pełnego krycia 3 warstw. Pierwsze dwie zaschły dość szybko, ale trzecia już wymagała dłuższego czasu.


Wytrzymał u mnie standardowo dla lakierów tej marki, czyli 3 dni, potem zaczął odpryskiwać. Ładnie też błyszczy, na zdjęciach nie mam żadnego przyspieszacza wysychania ani nabłyszczacza :)


Nie macie już dość mięty?:)

23 czerwca 2014

Lovely: tusz do rzęs Curling Pump Up

Jak wspominałam kiedyś w poście zakupowym ten tusz nabyłam wyłamując się z postanowienia o niekupowaniu ich w drogeriach, bo na zaschnięte i zmacane tusze wydałam już równowartość przynajmniej 2 marki Helena Rubinstein. Aczkolwek akurat ten ekspedientka wykładała na półkę w Rossmannie, więc skusiłam się na tę legendę blogsfery.


Ma silikonową szczoteczkę o niedużych rozmiarach- przypadła mi do gustu pomimo, że jestem fanką dużych szczoteczek. 


Używam tego tuszu od ponad miesiąca- po 3 tygodniach zdążył mocno zgęstnieć i zaczął niestety sklejać rzęsy. Dla mnie to spory minus, ponieważ Colossal z Maybelline spokojnie mi wystarcza na 4 miesiące, a kupuję go za 20 zł, więc ten z Lovely to tylko pozorna oszczędność, relacja 5 zł miesięcznie za Maybelline do 10 zł za Lovely (choć w promocji można go kupić za 5 zł). Początkowo go lubiłam i myślałam, że się zaprzyjaźnimy, pogrubiał, choć nie spektakularnie i rzęsy były rozdzielone, uniesienia niestety nie zauważyłam, a na pewno nie wydłuża. Nie odbijał mi się na górnej powiece, nie kruszył się i nie robił pandy.




Nie sądzę, że kupię go ponownie, ponieważ: szybko zasycha, jest przeciętny i największy minus- 90 % możliwość kupienia zmacanego tuszu, który skróci i tak krótki czas użytkowania.

Miałyście go? :)

10 listopada 2013

Szmaragdowa zieleń od Wibo nr 176 i Matte top coat Lovely

Ubóstwiam kolor szmaragdowej zieleni zarówno w ubraniach jak i kosmetykach, chyba żaden kolor nie pasuje bardziej do naturalnych rudych włosów :) Dlatego też jak tylko zobaczyłam lakier Wibo z serii Extreme Nails nr 176 trafił do koszyka bez zastanowienia.


Jednakże idealny kolor okazał się współgrać ze mną zupełnie przeciwnie. Duże znaczenie ma to, że jest to obecna kolekcja jesienna, a ja miałam to szczęście, że zgarnęłam nieotwierany przez nikogo lakier, także muszę zrzucić to na karb jego pierwotnej konsystencji. A mam mu do zarzucenia to, że malowało się mi nim bardzo źle- był bardzo gęsty, nawet dwie cieniutkie warstwy go nie obroniły, bo po pomalowaniu nim paznokci zajęłam się czytaniem książki na 30 minut, wydawał się być idealnie suchy, więc położyłam się spać. Jednak rano zobaczyłam dramat na swoich paznokciach, masa odgniotków i nie dało się tego uratować, bo nie miałam czasu poświęcać mu czasu na ponowne malowanie. Wróciłam do niego po jakimś czasie i miałam dokładnie taki sam rezultat, masa odgniotków. Na zdjęciach jest efekt świeżo po malowaniu, udało mi się uchwycić jak ładnie lśni ;)
Akurat miałam możliwość sprawdzić ile się utrzyma nawet z tymi odgniotkami, bo siedziałam wówczas w domu i wytrzymał niestety niecałe 3 dni.



Stwierdziłam, że jedynym sposobem na niego jest potraktowanie go Matte Top Coat z Lovely, bo przyspieszy to znacznie jego schnięcie. Tak też się stało, ale znacznie odebrało mu to urok, zobaczcie same: 


Jeśli chodzi o sam Matte Top Coat, zdecydowanie bardziej podobał mi się efekt jaki dawał taki top z Essence, który mi się już przeterminował, stracił swoje matujące właściwości i musiałam go wyrzucić, bo miałam go jakieś 3 lata. Essencowy mat był jakby bardziej intensywny i nie zmieniał kolorów w takim stopniu jak ten Lovely, który znacznie go niestety rozjaśnił.

Macie może jakiś sprawdzone topy, które uratowały by mi sytuację w związku z tym lakierem? ;)

6 października 2013

Mix lakierów: Sensique 144 i 162, Ados brzoskwiniowy, cytrynowy Lovely, pomarańczowy Astor

Po przekopaniu folderu ze zdjęciami na bloga znalazłam kilka lakierów z okresu czerwcowego, kiedy brałam udział w Akcji Maliny i chciałam je opublikować z dwóch powodów: akurat zatęskniłam za taką długością, ponieważ w tym tygodniu złamałam 3 paznokcie:( i z powodu pięknej słonecznej dzisiejszej pogody, która pozytywnie mnie nastraja ;)


Pierwszy to Sensique o numerze 144 w kolorze krwistej czerwieni. Szczerze Wam powiem, że pierwszy i ostatni raz na moim blogu widzicie czerwony lakier do paznokci, a to z prozaicznej przyczyny- nie maluję takim kolorem paznokci w ogóle ;) Wiem, że dla wielu osób to może być nie do pomyślenia, zwłaszcza, że mam koleżanki, które nie używają innego koloru jak tylko czerwień, ale w moim przypadku jest to spowodowane tym, że za czasów mojego gimnazjum w drogeriach dostępne były tylko czerwienie, borda i nude... Po prostu znudziło mi się to i staram się szaleć z kolorami na paznokciach by sobie odbić ten okres na paznokciach ;) (P.S. Do gimnazjum chodziłam prawie 10 lat temu:P)


Ten lakier dostałam od TŻ, bo stwierdził, że w ogóle nie maluję paznokci na czerwono, ale to się mimo tego prezentu nie zmieniło ;)

W jego przypadku trafiłam na egzemplarz, który nie był wcześniej otwierany w drogerii i był dość wodnisty, ale nie rozlewał się na skórki i chwała mu za to. Wymagał dwóch warstw. Wysechł błyskawicznie.
Trwałość: 3 dni, ale już 2 dnia końcówki lekko się starły.






 Drugi to Sensique o numerze 162 z serii Strong&Trendy Nails o kolorze ciemnego turkusu.


Na początku muszę napisać, że niestety po jego zmyciu okazało się, że odbarwił mi płytkę, także konieczny do niego jest jakiś lakier bazowy.

Trwałość: standardowo dla tej serii 3 dni 
Malowało mi się nim dobrze, nie rozlewał się po skórkach i nie był zbyt gęsty
Schnięcie: nie mam najmniejszych zastrzeżeń, zarówno pierwsza jak i druga warstwa wyschły bardzo szybko
Już przy pierwszej warstwie wyglądał dobrze, ale ja zawsze nakładam drugą.




Cena i dostępność: Drogerie Natura, cena regularna 5,99, promocyjna zaś 3,99/ 8 ml




Ados nr 631 Extra Long Lasting w kolorze idealnej brzoskwini, znalezienie takiej, która nie wpada w koral, tylko jest idealnie pastelowa było nie lada wyzwaniem, ale udało się ;)


Lakiery Ados są moimi ulubionymi, ponieważ mają bogatą gamę kolorystyczną i długą trwałość, czasem nawet jest to 5 dni. Co prawda zmywam zazwyczaj po 3 dniach lakier, ale lepiej jest mieć mani bez jakiegokolwiek odprysku przez ten czas, niż 3 dnia gdy jesteśmy poza domem nagle nas zaskakuje jakiś lakier i zaczyna odpadać płatami... ;)



Trwałość: 4 dni
Schnięcie: druga warstwa schła dość długo, ale nie na tyle by stanowiło to problem i zrobiły się jakieś odgniotki
Często jasne lakiery potrzebują więcej warstw, jednak tutaj wystarczyły 2.

 

Lovely Gloss Like Gel nr 334 w kolorze cytrynowym.

Zawsze marzyłam o cytrynowym lakierze do paznokci, który nie będzie się ciągnął przy malowaniu i będzie szybko wysychał, ale przekonałam się, że jest to niemożliwe... To już mój 4 lakier do paznokci w tym kolorze, wcześniej był Yellow Mellow z Essence, Wibo i Lemon Sugar z Avonu.



Ten jak i poprzednie bardzo długo wysychał, w granicach 30 minut, smużył i ciągnął się przy malowaniu. Konieczne były 3 warstwy.
Trwałość mnie mocno zaskoczyła, bo wytrzymał on na paznokciach 5 dni, zaś 6 stało się z nim coś dziwnego... Popękał i przypominało to fakturę skorupki jajka...



Ostatni to Astor Quick'n Go wdzięczna pomarańcza o numerze 351.





Zacznę od tego, że jego wysychanie trwało w granicach 4 minut, a nie zapewnianych 45 sekund niestety... Aczkolwiek za to ma bardzo ciekawy pędzelek, który jest skośnie ścięty z jednej strony, a z drugiej mocno zaokrąglony i świetnie maluje się nim paznokcie ;)
Trwałość to 3 dni, konieczne były standardowo 2 warstwy.


Ufff skończyłam! :) Chyba nie porwę się kolejny raz na robienie postu, który będzie się składał z takiej dużej ilości zdjęć...

A jaki jest Wasz stosunek do czerwonych lakierów? :)

26 września 2013

Różowy Lovely Classic nr 155

Dopiero dziś poczułam, że przyszła jesień kiedy zobaczyłam na termometrze 7 stopni i niesamowicie zmarzły mi stopy, aczkolwiek lubię tę porę za to, że mogę ubierać się w sukienki, płaszcze i kozaki, choć na nie jeszcze ciut za wcześnie:))



W tym poście lakier, który nieszczególnie wpisuje się w jesienną aurę- intensywny róż z Lovely z serii Classic o numerze 155. 


Wystarczające były 2 warstwy, malowało mi się nim dobrze- nie smużył, nie był zbyt wodnisty, ale mam jedno zastrzeżenie- trzymał się na moich paznokciach 2 dni:( Później zaczął odpadać płatami- nie wiem niestety czy wszystkie z tej serii są takie kiepskie czy ja miałam do niego pecha. Jeśli chodzi o kwestię schnięcia to raczej przeciętnie, na kciuku niestety widać odgniotek... ;)


12 września 2013

Lovely Pearl Nails nr 1: mani kawiorowy


Witam, dziś chciałam Wam pokazać mój pierwszy manicure z użyciem kawioru zwany także bulionem:) Posiadam numer 1, a składa się on z perełek kobaltowych, szarych i fioletowych. Kupiłam je jeszcze w czerwcu, ale z ich użyciem zwlekałam aż do teraz, w sumie wydawało mi się to bardzo czasochłonne, a niesłusznie ;) Sypałam je bezpośrednio na niezaschnięty jeszcze lakier (Sensique nr 169) z buteleczki- bezproblemowo pokrył się cały paznokieć, efekt mnie niesamowicie zauroczył. Cały proces zajął mi góra 2 minuty ;) Próbowałam je potraktować utwardzaczem, ale niestety zrobiły mi się momentalnie srebrne!









Niestety jest to ozdoba góra na 1 dzień, ponieważ przy lekkim uderzeniu w cokolwiek zaczynają odpadać. Nałożyłam je rano, a po wieczornej kąpieli z ferii barw zrobiły mi się po prostu srebrne perełki, które wyglądały również ciekawie, ale już rano zaczęły masowo emigrować z paznokci.

Wiem, że dużo osób popuka się w głowę i powie, że 6,69 zł za takie perełki to drogo jak za zboże, ale czasem babskie zachcianki biorą górę ;) W takiej samej cenie (aczkolwiek ręki nie daję sobie uciąć) był dostępny lakier bazowy, z którego ja zrezygnowałam ;)


P.S. Mój TŻ stwierdził, że te perełki wyglądają musztarda z ziarnami gorczycy... ;-) Zaskakujące skojarzenie:P