Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Shop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Shop. Pokaż wszystkie posty

18 czerwca 2016

Organic Shop: maska do włosów Grecka Figa

Witam :) Wczoraj oczekiwałam na moje pudełko BeGlossy i okazało się, że będzie dopiero w poniedziałek, bo nie wydano go do doręczenia kurierowi na magazynie... Jak pech to pech :) I teraz siedzę jak na szpilkach i myślę co znalazło się w moim pudełku ;-)

A dziś opowiem o masce do włosów, która niestety okazała się bardzo słaba i rozczarowała mnie. Marka Organic Shop przeważnie spisywała się u mnie bardzo dobrze, także tym większy "smutek" :)



5 czerwca 2016

Organic Shop: szampon winogronowy miód

Często szukam jakiejś ciekawej inspiracji kupując szampon. Niestety mam dość wysokie wymagania, bo według mnie szampon nie ma tylko myć. Wydaje mi się, że jest bardzo ważny w pielęgnacji włosów.
Rosyjską markę Organic Shop znam bardzo dobrze- wypróbowałam już mnóstwo kosmetyków do włosów, twarzy i ciała. Pozytywnie ją oceniam i na tym szamponie także się nie zawiodłam ;-)


8 maja 2014

Organic Shop: krem-balsam do rąk japońskie Spa

Witam serdecznie w ten paskudny deszczowy dzień :) Ja na przekór wszystkiemu postanowiłam, że ten dzień będzie udany!:) Opowiem Wam dziś o moim ulubionym kremie do rak.



Producent: "Jedwabiście delikatna skóra rąk i mocne, piękne paznokcie – tak działa gęsty krem-balsam Japońskie SPA. Krem stworzony na bazie ekologicznego olejku neroli, pudru perłowego i ekstraktu Senegalskiej akacji doskonale pielęgnuje, chroni i odżywia skórę rąk oraz dba o paznokcie – sprawia, że są mocne i błyszczące." 

Opakowanie jest takie jak lubię najbardziej, czyli na klik. Nie muszę się mocować z nakrętką nakremowanymi dłońmi co dla mnie jest bardzo wygodne. Jest to miękki plastik, z którego nie ma problemu by wycisnąć krem, pod światło dobrze widać zużycie.

Zapach to jest coś co kocham w tym kremie. Jest lekki i nie męczy swoją intensywnością. Nie przypomina mi żadnych kwiatów ani owoców, to klasyczny pudrowy zapach, który mogłabym wąchać non-stop :)



Nie jest ani bardzo gęsty ani wodnisty, określiłabym to jako "w sam raz". Co ciekawe ma w sobie delikatne srebrne drobinki i stąd to określenie "Brilliant" na opakowaniu ;) Kupując go nie miałam o tym pojęcia, ale kompletnie mi to w nim nie przeszkadzało (gdyby były większe i kolorowe to na pewno już bym tego nie zaakceptowała), choć byłam zaskoczona tym odkryciem na swoich dłoniach :) Jest niesamowicie wydajny.

Używam go od grudnia, może nie jest mistrzem nawilżenia, ale rozwijając tę myśl- nie sprawdzi się w przypadku mocno przesuszonych dłoni, na zimową porę może być za słaby. Jednak jeśli mam tylko trochę suchą skórę sprawdza się rewelacyjnie. Nie lubiłam nigdy używać kremów do rąk, bo dobijało mi się to uczucie tłustości, ale dzięki niemu przekonałam się do regularnego kremowania rąk, ponieważ wchłania się błyskawicznie. Spokojnie można przejść do robienia czegoś innego nie czując, że w ogóle ma się nakremowane dłonie.


Skład:

 znajdziemy w nim: ekstrakt z kwiatów senegalskiej akacji, masło shea, oliwę z oliwek, ekstrakt z kwiatu pomarańczy i puder perłowy.

Zostało mi go jakieś 7/8 i niedługo na pewno zakupię kolejne opakowanie :) Cenowo też nie wychodzi drogo w promocji można go dostać za 10-11 zł.

Jakie są Wasze ulubione kremy do rąk?

18 kwietnia 2014

Organic Shop: balsam do włosów odbudowujący Marokańska Księżna Oliwa z oliwek i Olej arganowy

Jak dobrze, ze przede mną kilka dni wolnego, co pozwoli złapać mi trochę oddechu i odpocząć, ostatnio jestem tak zmęczona, że potrafię przespać 11 godzin... :)
Wersja z oliwą z oliwek i olejem arganowym to mój trzeci balsam marki Organic Shop. Mają bogate składy, są bez silikonów i jeszcze na żadnym się nie zawiodłam.


Opakowanie: klasycznie dla mnie minus, ponieważ mimo naprawdę dużego otworu ciężko go wydobyć ze względu na gęstość tych balsamów. Od samego początku stał na nakrętce i tylko w ten sposób jakoś mogłam go jakoś używać bez potrząsania butelką i długiego czekania.

Zapach jest dość przyjemny, nie jest stricte oliwkowy, wyczuwam w nim nuty kwiatowe, które dominują. Nie utrzymuje się on na włosach.


Celowo zwlekałam z jego używaniem aż do grudnia, bo patrząc na skład sądziłam, że będzie na tyle bogaty, że powinien się sprawdzić w chłodnych miesiącach, a że latem mógłby obciążać moje włosy. Faktycznie sprawdził się i porządnie nawilżał, nie obciążał, nie przyspieszał przetłuszczania i nie powodował przyklapu (nawet nałożony na skalp). Myślę jednak, że latem również bym tego nie odnotowała, bo nie miał tendencji do obciążania, nawet gdy wcześniej użyłam równie bogaty składem szampon. Nie dodawał jednak blasku włosom. Łagodził i nawilżał przesuszony skalp. Wydajność jest dość dobra, wystarczyła mi na mniej więcej 15 użyć.

Nie jestem jednak pewna czy na moich włosach, które określiłabym jako normalne ujawnił się jej potencjał pomimo, że jestem z niej bardzo zadowolona, ciekawa jestem jak sprawdziłaby się na włosach faktycznie wymagających regeneracji. 

Skład:
Woda z oliwą z oliwek, alkohol tłuszczowy, gliceryna, olej arganowy na czterech pierwszych miejscach w składzie.

Gdybyście chciały poczytać o poprzednich balsamach Organic Shop:
1) Balsam "Winogronowy miód"
2) Balsam "Błękitna Laguna" z wodorostami i perłami

Pojemność: 280 ml, cena ok.  22 zł, dostępna w sklepach z rosyjskimi kosmetykami.

12 stycznia 2014

Organic Shop peeling enzymatyczny mango i morela

Dziś o rosyjskim peelingu enzymatycznym marki Organic Shop z mango i morelą. Jest to mój drugi tego typu peeling, po idealnym wręcz Ziaji z serii Ulga ten miał postawioną wysoko poprzeczkę, czy się sprawdził? ;) 


Opakowanie o pojemności 75 ml wykonane z miękkiego plastiku z niewielkim otwrem, z którego bezproblemowo wydobywa się kosmetyk i będzie można go zużyć po rozcięciu do ostatniej kropli. Aczkolwiek odpadł mi już przy 2 użyciu taki "dzyndzelek" z nakrętki i teraz się nie chce zamknąć, stoi na zamknięciu, ale na szczęście nie wysycha, korzystam z niego bez problemu ;)


Zapach to dosłownie bajka, idealne odwzorowanie owoców mango i moreli, przesłodki! :) 

Konsystencja: w przypadku Ziajowego peelingu była bardziej żelowa, tutaj mamy konsystencję typową dla lekkiego kremu.  Po nałożeniu na twarz nie zmienia się po upływie czasu, nie zasycha, bezproblemowo się zmywa.

Działanie: niestety po jego aplikacji czuję lekkie wysuszenie... Zaczęłam go stosować na początku września, kiedy moja skóra jeszcze nie miała takich problemów z suchością, a już wtedy odczuwałam ten negatywny skutek. W przypadku Ziajowego nie zdarzyło mi się to nigdy nawet podczas mrozów. Skóra jednak jest dobrze oczyszczona i z tego akurat jestem bardzo zadowolona. Później skóra "pije" krem jak gąbka. Świetnie działa gdy ma się go na twarzy 15 minut.
Mimo to bardzo go polubiłam, bo jego zapach czuć przez cały czas, dosłownie jakby się miało nos w koszyczku z morelami, skład jest bardzo dobry, dodatkowo aplikacja i zmywanie jest bajecznie prosta.



Skład:



Cena i dostępność: kupiłam go za 9,99 w promocji, cena regularna to w granicach 15 zł (chociażby na Skarbach Syberii)

Lubicie peelingi enzymatyczne?:) Ja akurat mogę używać tylko takich ;)

23 grudnia 2013

Balsam do włosów Organic Shop Błękitna Laguna, czyli wodorosty i perły

Od kiedy wypróbowałam balsam Organic Shop miodowe awokado zaczęłam marzyć o tym rosyjskim balsamie do włosów.


Opis producenta: "Balsam na bazie ekstraktu z Wodorostów. Ekstrakty organicznych wodorostów, szczególnie Laminarii idealnie nawilżają i odżywiają włosy zapewniając im niezawodną ochronę przed niekorzystnym oddziaływaniem otaczającej przyrody. Ekstrakty z Pereł wzmacniają korzenie i strukturę włosów, zapobiegając ich wypadaniu. Olejki eteryczne zapewniają włosom czarujący aromat."

Tak jak w przypadku balsamu miodowe awokado, butelka jest bardzo niewygodna, ponieważ balsam jest gęsty i nie chce spływać po ściankach, już od 3 użycia musiałam butelkę dociskać do brzegu wanny by cokolwiek wycisnąć, z czasem postawiłam ją na otwarciu, bo stało się to nieznośne.

Zapach jest specyficzny, myślę, że nie każdemu przypadnie do gustu. Jest taki dość ciężki, męski- dokładnie takie bywają w kosmetykach dla mężczyzn, ale mi się bardzo podoba ;) Utrzymuję się on na włosach do następnego mycia. 


Mam proste włosy, a w przypadku tego balsamu myślę, że nie jest to bez znaczenia. Jest to pierwszy kosmetyk do włosów, po którym mam tak śliskie włosy, co oczywiście przekłada się na ich gładkość. Wyglądają jak lśniąca tafla po nim. Trzymam go zazwyczaj 5 minut i to mu całkowicie wystarczy, choć producent wskazuje 1-2 minuty ;) Dosłownie tak gładkich i śliskich włosów nie miałam jeszcze po żadnym kosmetyku do włosów. Do tego świetnie nawilża włosy, nie obciąża ich i łatwo się spłukuje. Przez swoją gęstość co jest i wadą i zaletą, bo nie spływa z włosów i jest bardzo wydajny. Jest zielony i bardzo mi się w nim to spodobało ;)

Skład:


Jak widać skład krótki, bo tylko 12 składników, przy czym na pierwszym miejscu jest to woda z organicznym ekstraktem z wodorostów Laminaria, na kolejnym ekstrakt z pereł, później alkohol tłuszczowy, czyli nic szkodliwego także proszę nie wpadać w panikę, bo niektórzy odruchowo widząc alkohol już się boją i glicryna z istotnijszych składników.

Zaczęłam go testować pod koniec października i od pierwszego użycia się w nim zakochałam, a najważniejsze, że z czasem jego działanie było takie samo;)

Dostępność i cena: ok. 22-25 zł w internetowych rosyjskich sklepach, co do dostępności stacjonarnie to nie posiadam wiedzy na ten temat ;)

12 sierpnia 2013

Organic Shop: Balsam do włosów "Miód i Winogrona" (Winogronowy Miód)

Witam, dziś recenzja rosyjskiego balsamu Miód i Winogrona do włosów marki Organic Shop, który otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Skarby Syberii. Testuję go już regularnie od 4 tygodni, także myślę, że to odpowiedni czas na napisanie o nim kilku słów ;)




Producent:  "Balsam na bazie organicznego oleju z winogron i miodu zapewnia włosom zadziwiającą miękkość i lekkość. Idealny do pielęgnacji włosów cienkich ponieważ nie obciąża ich. Miód bogaty w makro i mikroelementy pomaga odzyskać włosom zdrowy i piękny wygląd, nadaje im blasku i sprężystości. Natomiast olejek z pestek winogron dzięki zawartości kwasu oleinowego wzmacnia włosy, nawilża i w sposób naturalny nabłyszcza włosy. Balsam pozostawia włosy wygładzone i błyszczące."



Miałam pewne obawy czy sprawdzi się on u mnie, ponieważ do tej pory unikałam miodu w kosmetykach do włosów, po tym jak zrozumiałam, że ten składnik obciążał moje włosy i sprawiał, że wizualnie były przyklapnięte. Jednakże były one całkowicie nieuzasadnione w tym przypadku;) W rosyjskich kosmetykach miód mi nie straszny! :)

Moje włosy są średnioporowate, proste i nigdy nie były farbowane ;)



Balsam o pojemności 280 ml znajduje się w butelce ze sztywnego plastiku, z dużą wygodną nakrętką i sporym otworem.
Jest on lekko różowy, jego konsystencja jest bardzo gęsta i treściwa, nie spływa z włosów, ale jego wydobywanie sprawia odrobinę problem, bo muszę go wręcz wytrząsać z butelki, ponieważ nie spływa on po ściankach swobodnie;) Ta jego gęstość jest właśnie z jednej strony wadą, gdy jest problem z jego wydobyciem, z drugiej zaś mogę powiedzieć, że dzięki temu jest wydajny, bo wystarczy do nałożenia jego niewielka ilość.

Zapach jest słodki, ale nienachalny, wyczuwam w nim nutę winogron, ale miodu nie ;) Utrzymuje się on na moich włosach tylko do momentu ich wyschnięcia, później już nie ;)

Producent zaleca by trzymać go 1-2 minuty, ja zawsze ten czas przedłużam do 5 minut;) Pierwszy raz spotykam się z tym, że wszystkie obietnice producenta są spełnione- moje włosy po jego użyciu są nawilżone, niesamowicie miękkie i bardzo wygładzone- ale nie kosztem objętości, a także co mnie zaskoczyło lekkie! Nie miałam jeszcze nigdy kosmetyku, który sprawiłby, że włosy będą zarazem nawilżone, wygładzone, a także lekkie, bo przeważnie są one dociążone przy tych dwóch pierwszych cechach. Muszę też przyznać, że nie obciąża włosów- z przyzwyczajenia zazwyczaj nakładam wszystkie kosmetyki od ucha w dół, a tutaj mogłam swobodnie na całą ich długość. 
Zastanawiałam się czy taka idylla dla moich włosów będzie długo trwać, czy może w dłuższej perspektywie moje włosy będą reagować na ten balsam mniej optymistycznie i się "przyzwyczają"? Jednak są tak samo ładne przy entej aplikacji jak i przy pierwszej ;)



Tutaj jak wyglądały moje włosy po zastosowaniu tego balsamu jakieś 24 godziny po myciu: były myte dnia poprzedniego ok. 12, tutaj dzień następny również ok. 12- po takim czasie od mycia powinny być już oklapnięte i nieświeże, ale nie były ;)) Także jest to żywy dowód na to, że ich nie obciążył, a włosy nadal ładnie błyszczały ;)

Włosy są nierówne, bo były zapuszczane z asymetrycznego boba.

Skład: 


 Skład jak widzicie jest krótki, ale bogaty, zawiera wodę z miodem, glicerynę, olej z pestek winogron, a zapach dopiero na przedostatnim miejscu ;)


Reasumując: 
+ ładny zapach 
+ gęsta, niespływająca z włosów konsystencja
+ włosy po jego użyciu są: nawilżone, wygładzone i lekkie
+ posiada dobry skład 
- jedyny minusik to twarde opakowanie i troszkę trzeba się pomęczyć z jego wydobyciem

 Balsam możecie kupić tutaj na stronie Skarbów Syberii;-)

U mnie na pewno przygoda z tym kosmetykiem się nie skończy na 1 butelce, bo rzadko która odżywka/balsam do włosów daje takie spektakularne efekty ;)

Fakt iż otrzymałam go w ramach współpracy nie wpłynął na moją ocenę.