Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjskie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjskie kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

4 grudnia 2017

EC LAB: płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu

Witajcie :) Dziś przychodzę z recenzją bardzo dobrego płynu micelarnego. Co ciekawe nadal nie wiem czy marka nazywa się ECO LAB czy EC LAB, bo różne sklepy czy stacjonarne czy internetowe piszą różnie, chociaż pamiętam jak marka się pojawiła w Polsce była pod nazwą "ECO".

Opakowanie: Plastikowe, przeźroczyste o pojemności 200 ml, z ładną szatą graficzną. Otwarcie typu press. Było się zupełnie bezproblemowe, nawet pod koniec nie miałam żadnych problemów z jego wydobyciem.

27 lutego 2017

Kąpiel Agafii: gęste muszkatołowe masło do ciała

Dziś opowiem Wam o dość intrygującym kosmetyku do ciała z Kąpieli Agafii. Bardzo długo zastanawiałam się co o nim tak właściwie napisać, bo w trakcie jego stosowania zmieniłam o nim zdanie kilkukrotnie :)


Muszkatołowe masło do ciała odżywia i regeneruje suchą i zmęczoną skórę. Oleje uzupełniają niedobór odżywczych substancji, normalizują procesy przemiany materii, dzięki czemu skóra staje się miękka, gładka i zadbana. Biały olej muszkatołowy - stymuluje procesy odnowy komórek skóry. Olej z dzikiej róży - nawilża i tonizuje, podnosi elastyczność i zrównuje kolor skóry. Olej z kiełków pszenicy - tonizuje i zmiękcza skórę. Goździk kropkowany - posiada właściwości oczyszczające i przeciwzapalne.

30 grudnia 2016

Love2Mix: maska do włosów z efektem laminowania z mango i awokado

Dawno nic nie naskrobałam o kosmetykach do włosów, więc dziś przychodzę z recenzją rosyjskiej maski z Love2Mix Organic, która jest przeznaczona do włosów zniszczonych, a jej zadaniem oprócz regenerowania jest zapewnienie efektu laminowania. Szamponem z tej serii byłam zachwycona [KLIK], a jak spisała się maska?


Maska opracowana specjalnie dla głębokiej rekonstrukcji struktury uszkodzonych włosów, ich zwilżenia i dodania zdrowego blasku. Pokrywa powierzchnię włosów warstwą ochronną, tworząc efekt laminowania, wygładza i uelastycznia, ułatwia proces rozczesywania. Wysoka koncentracja organicznego masła awokado i ekstraktu z mango przynosi intensywne odżywienie i wzmocnienie włosów, czyniąc je trwałymi i zdrowymi. Maska chroni włosy od uszkodzeń przy korzystaniu z suszarki lub prostownicy.

Opakowanie o pojemności 200 ml wykonane z miękkiego plastiku z otwarciem na klik. Bardzo mi się podoba czarna grafika i kolor opakowania- mam jakąś skłonność do czarnych opakowań:) Bezproblemowo wyciska się z niego maskę do samego końca. Samo otwarcie uważam za porządne, bo przez cały czas jego użytkowania nie naderwałam go, a mam do tego tendencję czyli sukces :)

18 czerwca 2016

Organic Shop: maska do włosów Grecka Figa

Witam :) Wczoraj oczekiwałam na moje pudełko BeGlossy i okazało się, że będzie dopiero w poniedziałek, bo nie wydano go do doręczenia kurierowi na magazynie... Jak pech to pech :) I teraz siedzę jak na szpilkach i myślę co znalazło się w moim pudełku ;-)

A dziś opowiem o masce do włosów, która niestety okazała się bardzo słaba i rozczarowała mnie. Marka Organic Shop przeważnie spisywała się u mnie bardzo dobrze, także tym większy "smutek" :)



5 czerwca 2016

Organic Shop: szampon winogronowy miód

Często szukam jakiejś ciekawej inspiracji kupując szampon. Niestety mam dość wysokie wymagania, bo według mnie szampon nie ma tylko myć. Wydaje mi się, że jest bardzo ważny w pielęgnacji włosów.
Rosyjską markę Organic Shop znam bardzo dobrze- wypróbowałam już mnóstwo kosmetyków do włosów, twarzy i ciała. Pozytywnie ją oceniam i na tym szamponie także się nie zawiodłam ;-)


26 kwietnia 2016

Planeta Organica seria Afryka: krem do stóp z olejem arganowym

Jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o kremy do stóp. Wiele lat temu zraziłam się do nich z powodu nabywanych przeze mnie tych z katalogów Avonu- a to z tej podstawowej oferty, a to z limitowanych serii, które miały zachęcać zapachem- a w efekcie wszystkie pachniały paskudnym mentolem. 

Jednak w miarę upływu czasu kupiłam już kilka kremów, które pachniały cudownie i dziś o jednym z nich, który trafił do mnie dzięki pudełku Naturalnie z Pudełka.



25 marca 2016

EcoLab: krem-maska do rąk z olejem awokado i kaszmirem

Jestem zachwycona marką EcoLab, wszystkie kosmetyki, które do tej pory testowałam sprawdzały się bardzo dobrze i nie inaczej jest w przypadku tego kremu do rąk ;-) Nigdy nie lubiłam kremów do rąk, używałam ich w ostateczności, bo wszystkie, na które trafiałam były tłuste i czułam się niekomfortowo. Zupełnie inaczej jest w przypadku tego kremu, bo oprócz szybkiego wchłaniania świetnie nawilża!



Producent:

9 stycznia 2016

Eco Hysteria: balsamy do włosów godne polecenia

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o świetnych kosmetykach marki Eco Hysteria- balsamie "Ultra Gładkość" i "Mega Odżywienie".
I przy okazji podzielić się tym, że byłam ostatnio na filmie "Córki dancingu" i absolutnie odradzić Wam ten straszny kicz... Niech najlepszą antyrekomendacją będzie to, że po 30 minutach zaczęły wychodzić z niego pierwsze osoby, potem po 40 minutach 3/4 sali wyszło- w tym ja i moi znajomi. Nikt nie wiedział o co w nim chodzi i był mega żenujący (zwłaszcza sceny "erotyczne" w wannie i z udziałem aktorki Katarzyny Herman).

 

7 października 2015

Bioluxe: odświeżający krem do stóp mięta i cytryna

Chyba nigdy nie przykładałam tyle uwagi do moich stóp co obecnie:) Nadal walczę z przesuszeniem ich po kremie SheFoot (klik), stąd też chciałam sięgnąć po coś co w składzie nie ma znienawidzonej przeze mnie parafiny i padło na ten krem, który zresztą można kupić już za 4 zł :)



Producent: "Odświeżający krem do stóp, stworzony na bazie ekstraktów organicznych z mięty i cytryny. Krem skutecznie odświeża i dezodoruje stopy. Ponadto krem daje stopom uczucie lekkości i świeżości, a także doskonale je pielęgnuje.
Składniki aktywne, zawarte w kremie, to m.in.:

  • organiczny olej z mięty pieprzowej – działa łagodząco, odświeżająco, przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie
  • organiczny sok z cytryny – zmiękcza i wygładza naskórek, odświeża skórę, zapobiega nadmiernemu poceniu się, usuwa przykre zapachy
  • olejowiec gwinejski – doskonały w pielęgnacji skóry suchej, pękającej; dobrze nawilża skórę"

 
Opakowanie jest dość małe, bo ma 40 ml, ale ja osobiście zdecydowanie bardziej preferuję takie objętości, bo w razie gdyby się nie sprawdził jest większa motywacja do tego by go zdenkować:) I poza tym ileż ja bym się musiała męczyć np. z taką tubką 100 ml?:) Jest to miękki plastik, można go wycisnąć do samego końca. 

Zapach: spodziewałam się wyrazistej mięty i cytryny, a tym czasem, zapach jest dość lekki i mi się w nim to bardzo spodobało, bo lekko czuć oba te zapachy, ale nie kłóci się to np. z używanym balsamem :) Zraziłam się do zapachów miętowych w pielęgnacji stóp, bo kiedyś używałam kosmetyków z Avonu i one wszystkie właśnie tak intensywnie pachniały na jedno kopyto miętą... 

Działanie: moim niekwestionowanym faworytem w pielęgnacji stóp jest krem tej samej marki z ekstraktem z magnolii (klik), a ten niestety mu nie dorównał co nie znaczy, że jest zły. Na pewno mogę powiedzieć to, że ten krem nie pomógł mi w 100 % pozbyć się suchej skóry na piętach, ale po codziennej aplikacji ją zmiękczał i uelastyczniał. Fakt faktem producent nawet takiego efektu nie obiecywał, bo jego zadaniem jest głównie odświeżenie. Myślę, że gdybym stosowała go prewencyjnie nie mając żadnych problemów ze stopami byłabym z niego dużo bardziej zadowolona, bo wchłaniał się bez najmniejszych problemów- a to u mnie to bardzo ważne! :) I samo obiecane odświeżenie zauważyłam :) Także podsumowując krem uważam za bardzo przyjemny :)

Skład:

Jakie kremy do stóp mogłybyście mi polecić?:)

16 sierpnia 2015

Bania Agafii: peeling gryczany elastyczność i regeneracja

Wspominałam ostatnio, że wpadłam w szał denkowania kosmetyków i dlatego też wzięłam się za testy dzisiejszego bohatera. Przyznaję się szczerze, że moje zapasy trochę zaczęły mnie przerażać i ograniczyłam tym samym zakupy :) 

Ostatnim kosmetykiem z Banii Agafii, który recenzowałam był peeling masujący z pestkami maliny arktycznej, o którym pisałam TU, bardzo mnie rozczarował działaniem i zapachem, a jak jest w przypadku peelingu gryczanego? Zapraszam do lektury.



Producent: peeling przeznaczony jest do poprawy i zwiększenia sprężystości skóry. Peeling jest doskonały do delikatnego oczyszczania skóry, ponadto tonizuje ją i przygotowuje do dalszej pielęgnacji środkami nawilżającymi. Zawiera zieloną grykę, miód ałtajski, trawę cytrynową i organiczny olej z melisy.

Opakowanie to saszetka o pojemności 100 ml, którą można wycisnąć do ostatniej kropli i zajmuje bardzo mało miejsca na półce w łazience i w szufladzie z zapasami ;-)

Zapach w przeciwieństwie do peelingu z pestkami maliny spodobał mi się, ponieważ jest intensywny i ziołowy, kojarzy mi się z wakacjami na wsi, wśród pól;)


Działanie również mnie usatysfakcjonowało, ponieważ nie jest aż tak delikatny jak ten o którym wyżej wspomniałam. Powiedziałabym, że jest średnim peelingiem i czuję po jego użyciu wygładzenie i skóra faktycznie jest przygotowana na aplikację czegoś nawilżającego. Jego drobinki są średnie i przy mocniejszym dociśnięciu ich do skóry efekt jest intensywniejszy. Nie zapychają odpływu prysznica.

Skład:

Po wielokrotnych rozczarowaniach tymi saszetkami teraz z pewnością sięgnę chętniej po inne które mam w zapasach- a uwierzcie mi mam ich jeszcze sporo! :)

30 lipca 2015

Baikal Herbals: nawilżające serum do twarzy

W tym poście będą znów same ochy i achy, bo serum nawilżające Baikal Herbals okazało się moim kolejnym rosyjskim hitem:) Trafiło do mnie dzięki licytacji organizowanej na spotkaniu blogerek, w którym uczestniczyłam w styczniu :)


Serum zapakowane jest w kartonik zaklejony z dołu oraz z góry taśmą, więc mogłam być pewna, że jestem pierwszą osobą, która się do niego dobiera. Opakowanie ma 30 ml, jest z bardzo wygodną pompką i dwa jej naciśnięcia wystarczą do nasmarowania całej twarzy.

Zapach jest ziołowy i ma w sobie nutę czegoś słodkiego.


A teraz przechodząc do najważniejszego, czyli do jego działania mogę stwierdzić, że spisuje się genialnie! Ma bardo lekką formułę, która błyskawicznie się wchłania do matu, także lekko nawilża i ujędrnia skórę. Używam go tylko na noc, bo bardzo lubię gdy budzę się rano i po jego zastosowaniu rano w lustrze widzę promienną i wypoczętą skórę- właśnie ten efekt mnie w nim zachwycił i wiem, że to nie jest moje ostatnie opakowanie. Producent co prawda zaleca stosowanie go codziennie, ale ja upieram się, że serum jest do znacznie rzadszego stosowania i sięgam po niego dwa razy w tygodniu i jest to dla mnie zupełnie wystarczające. Stosuję go solo, nie nakładam na niego już żadnego kremu. Co najważniejsze serum mnie nie zapchało i nie spowodowało niczego negatywnego.



Skład:
co typowe dla marki Baikal Herbals mnóstwo ekstraktów i olei.

Jak dla mnie serum to nie ma żadnych wad i zakochałam się w nim:)

22 lipca 2015

Natura Siberica Professional: rokitnikowy szampon z efektem laminowania

Zastanawiałam się o czym chciałabym dzisiaj napisać, ale z racji tego, że najłatwiej pisze mi się o kosmetykach, które już zdenkowałam wybór padł na szampon z efektem laminowania z Natura Siberica.


Producent: "Działanie rokitnikowego szamponu z efektem laminowania dla zniszczonych włosów Natura Siberica Professional:
- odbudowuje strukturę uszkodzonych włosów,
- tworzy na powierzchni włosa warstwę ochronną,
- poprawia gęstość włosów i ułatwia rozczesywanie.

Szampon delikatnie oczyszcza włosy, odbudowuje ich uszkodzoną strukturę i chroni przed temperaturą podczas stylizacji. To idealny środek pielęgnacyjny dla włosów osłabionych, farbowanych i koloryzowanych, a także po trwałej ondulacji. Szampon rokitnikowy Natura Siberica Professional tworzy na powierzchni włosów warstwę ochronną (efekt laminowania), wygładza i uszczelnia ich powierzchnię ułatwiając przez to rozczesywanie. Wchodzące w skład szamponu do włosów z efektem laminowania witaminy i aminokwasy odżywiają i działają regenerująco, sprawiają, że po użyciu szamponu włosy stają się gładsze, sprężyste i bardziej posłuszne. Olejek z ałtajskiego rokitnika i marokański olejek arganowy sprzyjają powstawaniu keratyny nadając włosom wytrzymałość i połysk. Olejek z nasion syberyjskiego lnu, róża arktyczna i chrobotek alpejski zatrzymują wilgoć głęboko w strukturze włosów" 

Opakowanie o pojemności 400 ml, z dość twardego plastiku, ale do samego końca nie miałam problemu z wydobyciem szamponu. Bardzo wygodny otwór na klik, przez który nalewamy tyle kosmetyku ile potrzebujemy i nic się nie marnuje. 

Zapach jest dużym atutem, bo pachnie dosłownie jak landrynki! Dodatkowo ma pomarańczowy kolor.

Jest bardzo wydajny, bo wystarczył mi na około 25 razy, a przy mojej długości włosów nawet jak na taką dużą pojemność to bardzo dobry wynik. Pieni się umiarkowanie, ale dla mnie to atut.


Szampon jest przeznaczony do włosów zniszczonych, moje niestety takie nie są także być może nie przekonałam się w pełni o jego działaniu, bo może na takich miałby większe pole do popisu. Ogólnie oceniam go bardzo pozytywnie, bo bardzo delikatnie oczyszczał skórę głowy i nie podrażniał jej. Włosy na długości po jego użyciu były miękkie i mięsiste, nie wymagały użycia odżywki, dobrze się rozczesywały. Nie zauważyłam niestety by były gładsze i sprężyste, a w sumie tego po tym szamponie się spodziewałam skoro jest to szampon z "efektem laminowania". Podejrzewam, że tym bardziej osoby o falowanych włosach nie odnotują wygładzenia. Mimo tak bogatego składu nie przyspiesza przetłuszczania się włosów, nie zostawia żadnego filmu na nich, nie obciąża.

Skład:
jak widać bogactwo olei i ekstraktów :)

Minusów w zasadzie brak, ale jeśli na silę jakiś musiałabym znaleźć to brak efektu wygładzenia :)

29 czerwca 2015

Ecolab: balsam przywracający równowagę do przetłuszczających się włosów

Dość niedawno pojawiła się w sprzedaży nowa marka rosyjska Ecolab- ma bardzo ciekawe składy i przystępne ceny. Jako pierwsze kosmetyki kupiłam balsam do włosów, który będzie bohaterem dzisiejszego postu i szampon peruwiański, za którego testy biorę się niedługo.


Producent: "Balsam jest przeznaczony do pielęgnacji szybko przetłuszczających się włosów. Zawiera ponad 97,2 % składników pochodzenia roślinnego- organiczne ekstrakty i oleje- pigwy, werbeny, imbiru, oczaru wirginijskiego. Balsam nie zawiera parabenów i siikonów."

Opakowanie plastikowe o pojemności 200 ml z pompką, co uważam za bardzo dobre rozwiązanie. Po pierwsze jest to bardzo wygodne, a po drugie po jego zużyciu na pewno przyda mi się ono, bo chętnie przeleję do niego jakąś inną odżywkę czy maskę. 
Spodziewałam się, że będzie dość niewydajny, ale wystarczył mi na ponad 10 razy co przy obecnej długości moich włosów tj. do pasa to świetny wynik:)

Zapach jest oryginalny, jeszcze nigdy się z nim nie spotkałam i ciężko mi go dookreślić, aczkolwiek mam w ogrodzie pigwę i porównałbym go z czymś podobnym. Jest dość intensywny, ale nie utrzymuje się na włosach.


Moja opinia. Ostatnio uświadomiłam sobie, że 90 % moich odżywek i masek do włosów ma składy typowo proteinowe i brak mi trochę czegoś stricte nawilżającego, a ten balsam był taką przyjemną odskocznią. Przede wszystkim warto podkreślić, że w ogóle nie obciąża włosów, ale przy tym wyraźnie nawilża włosy i sprawia, że są o wiele bardziej miękkie oraz puszyste. Mogłoby się wydawać, że jest dość przeciętny, ale ma w sobie coś dzięki czemu bardzo go polubiłam i wiem, że to nie jest ostatnia sztuka w mojej kolekcji. Wystarczy, że potrzymałam go na włosach dosłownie 5 minut i już mogłam się cieszyć ten efektem. Sprawdziłam oczywiście jak zareaguje na niego moja skóra głowy i zauważyłam, że trochę się uspokoiła po tym jak jeden z szamponów lekko ją podrażnił, przy tym nie spowodował szybszego przetłuszczania się włosów.


Skład:
wywar z białej herbaty, olej jojoba, ekstrakt z pigwy, ekstrakt z pomarańczy bergamotki, gliceryna, ekstrakt z werbeny, ekstrakt z imbiru.

Słyszałyście o tej marce?:)

24 czerwca 2015

Bania Agafii: peeling masaż do ciała z pestkami maliny arktycznej

W zapasach mam kilka saszetek z Banii Agafii i postanowiłam je stopniowo zacząć zużywać. Najbardziej interesował mnie ten peeling, bo spodziewałam się bardzo ładnego zapachu i byłam niezmiernie ciekawa jak spiszą się te pestki z maliny. Czy się sprawdził?


Opakowanie to saszetka o pojemności 100 ml, której zaletą jest to, że zajmuje mało miejsca i można ją spokojnie ze sobą zabrać np. na wyjazd. Możemy po nie sięgać tyle razy ile chcemy, ponieważ ma wygodną nakrętkę. Taka saszetka wystarczyła mi na ok. 5 peelingów.

Zapach mnie bardzo rozczarował, ponieważ nie jest owocowy i świeży tak go sobie wyobrażałam, tylko bliżej nieokreślony (na siłę można go określić jako lekko owocowy) i jest chemiczny.


Moja opinia. Pierwsze użycie tego peelingu spowodowało, że uznałam go niemal za identyczny, jak ten ten już wycofany z Alterry z pestkami figi i żurawiny- z tą różnicą, że tamten pachniał obłędnie. Pod względem działania jestem nim mocno rozczarowana, ponieważ nie czuję żadnej różnicy po jego użyciu- skóra nie jest nawet minimalnie gładsza. Sam masaż jest bardzo delikatny z uwagi na to, że te pestki nie są w ogóle ostre. Mam wrażliwą skórę i myślę, że jeśli ktoś nie może używać niemal żadnych peelingów, bo praktycznie każdy go podrażnia to ten peeling powinien go zadowolić.


Skład:
olej z nagietka, pestki maliny arktycznej, olej z rokitnika, olej cedrowy, olej z amarantusa, olej z rumianku po zapachu witamina E.

Podsumowując peeling ten może być pewną kosmetyczną ciekawostką, ale na pewno nie spełnia on jakiejś użytecznej roli. Z pewnością rozczaruje każdą fankę ostrych peelingów, skoro mnie jako osobę gustującą w tych średnich nie zadowolił.

Znacie go bądź jakieś inne saszetkowe kosmetyki z Banii Agafii?:)

20 czerwca 2015

Baikal Herbals: krem pod oczy "Kolagenowe Serum"

Baikal Herbals to moja ulubiona rosyjska marka- wszystkie kosmetyki, z którymi do tej pory miałam styczność stawały się od razu moimi ulubieńcami. Niemniej jednak od zasady zawsze bywają wyjątki i tak właśnie jest z tym kremem pod oczy.

Producent: "Kolagenowe serum pod oczy stworzone na bazie ekstraktów z roślin Bajkału. Krem intensywnie pielęgnuje skórę powiek pomagając na długo zachować jej sprężystość i młodość. Roślinny kolagen przywraca skórze elastyczność, wygładza zmarszczki Niebieski Len odżywia i uspokaja skórę. Lilia daurska doskonale tonizuje skórę. Organiczny ekstrakt z aloesu jest świetnym środkiem przeciwzapalnym, rozszerza naczynia włosowate, posiada właściwości regenerujące, nawilża suchą skórę. Organiczny olej z szałwii poprawia proces odbudowy kolagenu w skórze, przywracając jej sprężystość. Dzięki naturalnym aktywnym składnikom krem likwiduje drobne zmarszczki wokół oczu, wygładza skórę i przywraca jej jędrność, Spojrzenie nabiera blasku młodości."

Krem zapakowany jest w kartonik, który jak każdy kosmetyk tej marki jest zaklejony zarówno z dołu, jak i z góry. Opakowanie ma bardzo wygodną pompkę, która dozuje małą ilość produktu. Bardzo podoba mi się szata graficzna kosmetyków BH, te kwiaty są śliczne.

Krem jest bezzapachowy.

 
Już kilka razy wspominałam o tym, że mam bardzo duży problem z doborem kremu pod oczy, który by mnie nie uczulał. Niestety ten również mnie rozczarował, ponieważ puchną mi po nim powieki i okolice pod oczami i poranki, po jego użyciu przed pójściem spać, nie należały niestety do udanych. Podobnie gdy użyłam go rano za chwilę już miałam spuchnięte okolice oczu. Dodatkowo się nie wchłania tylko pozostawia taką charakterystyczną warstewkę i co najdziwniejsze roluje się dość mocno. Niestety recenzja jest dość krótka z uwagi na to, że nic więcej nie jestem w stanie o nim napisać, bo gdyby chociaż się wchłaniał mogłabym coś napisać o nawilżeniu czy ujędrnieniu.

Skład:
zawiera olej lniany, ekstrakt z lilii durskiej, ekstrakt z aloesu, olej z szałwii, glicerynę, hydrolizowane proteiny pszenicy, hydrolizowane proteiny ryżu.

Jakie są Wasze ulubione kremy pod oczy?:) Mi chodzi po głowie by kupić Alterrę Winogrona i Biała Herbata  i Tołpę Green z serii Nawilżenie nawilżający łagodzący krem pod oczy.

13 czerwca 2015

Bania Agafii cedrowe mydło do ciała i włosów

Zapewne większość z Was czytała już o mydle cedrowym Banii Agafii, akurat zbiera on bardzo dobre opinie. Moja niestety będzie raczej negatywna, podobnie było w przypadku jego miodowego brata, o którym pisałam tutaj.

Opakowanie to standardowo mój ulubiony słoiczek, w którym można sobie pogrzebać, dokładnie widzimy zużycie i dodatkowo można go zużyć do samego końca.

Pachnie cedrem, dosłownie jakby się było w środku lasu. Nie utrzymuje się on na włosach ani ciele.

Konsystencja jest mocno ciągnąca, przypomina trochę smar i wydobywając to mydło czuję się trochę jak małe dziecko trochę bawiąc się nią :)

Moja opinia.  Piękny bursztynowy kolor bardzo zachęcał do wypróbowania, ale pomimo kilku plusów jest jeden minus, który powoduje, że przekreślam ten produkt. Przechodząc do rzeczy to z oczyszczaniem radzi sobie bardzo dobrze, bardzo łatwo jest go spienić przy czym wystarczy naprawdę niewielka ilość do umycia włosów. Po umyciu są miękkie i niesplątane. 
Używałam go już około 10 razy w roli szamponu i muszę przyznać, że za każdym razem pod wieczór miałam tę samą przykrą niespodziankę dzięki niemu, czyli mocno przetłuszczone włosy... Myję włosy codziennie i o ile spodziewam się wstać już z przetłuszczonymi włosami, gdy pominę mycie wieczorem to jeśli moje włosy wyglądają już mocno nieświeżo na następny dzień o 18 to jest coś bardzo nie w porządku... Wiadomo, że jest to bardzo niekomfortowe, bo o ile wracam w miarę wcześnie do domu to nie widzę problemu, ale jeśli mam coś do załatwienia wieczorem to czuję się fatalnie z takimi włosami- jak "niechluj".
Jeśli chodzi o mycie ciała to oczywiście zmęczę go w tej roli, ale wolę jednak klasyczne żele pod prysznic, jakoś nie mogę się przekonać do tej formy myjadeł.

Skład:
przepraszam za nieczytelny skład, ale sprzedawcy niestety oszczędzają na etykietach i przyklejają te papierowe :(

Mam jeszcze do zużycia mydło kwiatowe Babuszki Agafii i z Ecolab szamaragdowe- oby jednak się sprawdziły lepiej niż miodowe i dzisiejszy cedrowy bohater.

Miałyście styczność z takim mydłem?:)

9 czerwca 2015

Szampony Organic People: zdrowy blask i naturalna objętość

Marka Organic People była dla mnie najmniej znaną spośród tych rosyjskich, stąd też bardzo chciałam wypróbować jakieś kosmetyki i wybór padł na szampony. Jeden się u mnie sprawdził dobrze, a drugi zaś zupełnie przeciwnie.


Producent o szamponie zdrowy blask: "Szampon delikatnie oczyszcza, stymuluje wzrost włosów i przywraca im siłę i blask. Wzmacnia cebulki i sprawia, że włosy pięknie wyglądają. Zawiera wyciąg z mięty, który nie tylko pozwala pozbyć się uporczywego łupieżu, ale stymuluje wzrost włosów. Likwiduje problem puszenia się włosów, nadaje blask i pomaga w układaniu. Ekstrakt z imbiru sprawia, że włosy stają się lśniące i zdrowe. Proteiny pszenicy dostarczają włosom kwasów tłuszczowych, witaminę E i minerały- to dzięki nim włosy stają się błyszczące i lśniące. Cynamon stymuluje przepływ krwi, dzięki czemu włosy rosną szybciej".

Producent o szamponie naturalna objętość: "Szampon zawiera organiczny wyciąg z lilii, który nada blask i objętość włosom. Ma działanie przeciwzapalne i ochronne. Olej z wiesiołka wzmacnia cebulki i włosy za pomocą nienasyconych kwasów tłuszczowych, które dostarczają aminokwasów. Odżywia i poprawia wygląd i kondycję włosów. Trawa cytrynowa ma dobry wpływ na skórę głowy, nadaje piękny aromat, który działa odświeżająco. Proteiny pszenicy dostarczają włosom kwasów tłuszczowych, witaminę E i minerały- to dzięki nim włosy stają się błyszczące i lśniące"


Opakowania o pojemności 360 ml to poręczne butelki z otworem na klik, który był odpowiedniej wielkości, ponieważ nie wylewało mi się ani za dużo szamponu, ani też nie musiałam nadmiernie długo czekać aż wydobędę odpowiednią ilość.

Zapach szamponu zdrowy blask przypominał mi imbir, a naturalna objętość kojarzyła mi się moim ukochanym zapachem trawy cytrynowej. Ogólnie oceniam je pozytywnie. 

Konsystencja obu była żelowa, wydajność oceniam jako dobrą.

Moja opinia. Zacznę od wariantu zdrowy blask, ponieważ byłam zadowolona z jego działania. Jak już kilka razy wspominałam lubię takie szampony po których użyciu nie muszę używać odżywki. Czasem zdarzają mi się takie wieczory, że będąc pod prysznicem nie myślę o niczym innym jak tylko o pójściu spać i czasem daruję sobie nałożenie już czegokolwiek po myciu. Po użyciu tego szamponu włosy były miękkie, łatwo się rozczesywały. Przez kilka pierwszych użyć gdy trzymałam go chwilkę na włosach miałam nawet wrażenie, że lekko mrowiła mnie skóra głowy dzięki zawartości m.in. mięty. Dodatkowo dobrze oczyszczał włosy, nie obciążał ich. Reasumując nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.

Szampon naturalna objętość okazał się niestety całkowitą klapą i bardzo mnie wymęczył zanim go zdenkowałam. Ogólnie rzecz ujmując kupiłam go nie dlatego, że zależało mi na większej objętości włosów, tylko z uwagi na ciekawy skład. Okazało się, że dobrze, że się nie nastawiałam na szaloną objętość, bo otrzymałam coś zupełnie przeciwnego... Włosy były po jego użyciu mocno oklapnięte, bez życia, obciążone, strączkowały się, wyglądały na nieumyte i dodatkowo zostawiał lepki film na włosach.


 Skład szamponu zdrowy blask:
zawiera ekstrakt z mięty, imbiru, cynamonu i proteiny pszenicy

Skład szamponu naturalna objętość:
zawiera ekstrakt z lilii, olej z wiesiołka, olej z trawy cytrynowej i proteiny pszenicy

Szampon można nabyć w cenie już od 17 zł. Dajcie znać, które z marek rosyjskich są waszymi ulubionymi :)

28 kwietnia 2015

Baikal Herbals: krem odżywczy do twarzy na noc do cery suchej i wrażliwej

Dzisiaj o moim kolejnym rosyjskim hicie do twarzy jednej z moich ulubionych marek, czyli Baikal Herbals. Wcześniej do grona moich ulubieńców dołączył krem na dzień do skóry suchej i wrażliwej (klik) i tonik do twarzy (klik).


Producent: "Krem odżywczy do twarzy o wysokiej zawartości biologicznie aktywnych ekstraktów z ziół bajkalskich. Eliminuje uczucie napięcia, intensywnie odżywia i nawilża. Likwiduje suchość skóry i nadmierne łuszczenie, pobudza regeneracje komórek skóry. Dzięki roślinnym składnikom aktywnym przywraca prawidłową równowagę skóry, likwiduje objawy zmęczenia, zapewnia uczucie komfortu i odpowiednie nawilżenie. Krem nie zawiera parabenów i PEG."


Opakowanie o pojemności 50 ml typu airless, jest bardzo wygodne i higieniczne, ale kompletnie przez nie nie widać ile produktu zostało w opakowaniu i jego koniec był dla mnie oczywiście zaskoczeniem :) Do pokrycia całej twarzy wystarczyły mi dwie pompki. Dodatkowo krem był zapakowany w kartonik, który był zaklejony z góry i z dołu, więc miałam pewność, że to ja pierwsza dobieram się do kremu :) Samo opakowanie podoba mi się i pod względem szaty graficznej i smukłości, ponieważ bardzo ładnie i oryginalnie wyglądało na toaletce.

Dla mnie krem ten jest praktycznie bezzapachowy.

Działanie: od dawna używam kremów rosyjskich- to im zawdzięczam znaczną poprawę skóry, ponieważ pozbyłam się wyprysków, stopień nawilżenia i kondycja skóry są zadowalające. Bohatera dzisiejszej notki zaczęłam używać jeszcze zimą- na noc nie był dla mnie do końca wystarczający z uwagi na mocno przesuszoną skórę, ale za to świetnie sprawdzał się pod makijaż rano :) Skóra dzięki niemu dostawała rano zastrzyk nawilżenia, skóra była gładka i z podkładem od razu współpracowało się lepiej. Krem sam w sobie jest dość rzadki przez co gorzej mi się go mieszało z kwasem hialuronowym niż z typowymi ciężkimi kremami, ale dawał radę :) Kiedy najbardziej sroga zima minęła używałam go solo na noc i był dla mnie wystarczającym nawilżaczem.
Bardzo lubię go za to, że skóra dzięki niemu była gładka, nie zapychał (!), nie podrażniał i błyskawicznie się wchłaniał. 


Skład:
w składzie nie ma parafiny i parabenów, czyli czegoś czego nie uznaję w tym momencie w kosmetykach, za to znajdziemy ekstrakty z: miodunki plamistej, rokitnika, bergenii, organiczny olej z szałwii, ze ślazu dzikiego oraz masło shea, które lubiło zapychać mi skórę, ale z racji tego, że nie znajduje się zaraz na początku składu nie pojawił się ten problem, olej awokado, wosk pszczeli, ekstrakt z rumianku rzymskiego, ekstrakt z imbiru i alantoinę.

Podsumowując krem jest bardzo dobry aczkolwiek na przesuszoną skórę zimą nie sprawdza się aż tak dobrze w roli kremu na noc, ale godnie za to spisuje się jako krem na dzień. Myślę, że dla skóry mniej wymagającej niż moja mógłby być odpowiedni nawet przy niskich temperaturach.
Na pewno kupię go jeszcze nie raz, bo skończył się mi w tym tygodniu i już mi go brakuje:)

15 kwietnia 2015

Baikal Herbals: nawilżający tonik do cery suchej i delikatnej

Bardzo polubiłam nawilżający krem na dzień Baikal Herbals do skóry suchej i wrażliwej, o którym pisałam tutaj, co zmotywowało mnie do spróbowania innych kosmetyków tej marki. Na pierwszy ogień poszedł tonik nawilżający, który okazał się rewelacyjny! :)

Opakowanie o pojemności 170 ml z twardego plastiku, przeźroczyste, z bardzo wygodnym otwarciem typu klik dzięki czemu tonik się nie marnuje, ponieważ wylewa się niewielka ilość na płatek.

W tym toniku dominuje zapach róż i jestem z tego powodu wniebowzięta, akurat do znudzenia powtarzam się na blogu, że jest moim ulubionym :) Niemniej jest on przełamany nutami innych kwiatów. Utrzymuje się chwilę na skórze, a na płatku kosmetycznym kilka godzin.

Wydajność oceniam bardzo dobrze ponieważ używam go już kilka miesięcy, a zostało mi jeszcze 1/4 w butelce, a czas od otwarcia to 12 miesięcy.


Działanie. Tonik ten idealnie sprawdza się do porannego oczyszczenia i odświeżenia skóry, też bardzo chętnie sięgam po niego w te dni kiedy się nie maluję. Zastępuje mi często rano z powodzeniem krem, gdy skóra akurat jest w dobrej kondycji i nie woła o nawilżenie. Po jego użyciu gdy mam przesuszoną i ściągniętą skórę czuję wyraźną ulgę, dyskomfort mija, a skóra jest ukojona. Nie zostawia żadnej lepkiej warstwy, oczywiście nie podrażnia, nie szczypie w razie posiadania jakiejś ranki na twarzy.

Skład
zawiera ekstrakt z korkowca amurskiego, wrzośca bagiennego, organiczny ekstrakt z miodunki plamistej, olej z nasion lnu, organiczny ekstrakt z nagietka i organiczny ekstrakt z rumianku.

Nie znajduję minusów! :)

26 grudnia 2014

Bania Agafii: miodowe mydło do ciała i włosów

Dzisiaj recenzja kolejnego produktu wielofunkcyjnego, przeznaczonego zarówno do mycia ciała jak i włosów. Niemniej jednak przeciwnie niż recenzowany wczoraj płyn do higieny intymnej Facelle nie sprawdził się u mnie w pielęgnacji włosów, mimo tego, że w blogsferze jest to bardzo polecany i lubiany kosmetyk.


Producent: "Mydło miodowe złożone z naturalnych składników aktywnych stworzone specjalnie do delikatnego oczyszczania i pielęgnacji ciała i włosów."

Opakowanie: wygodny słoiczek o pojemności 300 ml, który posiada dodatkowe plastikowe wieczko pod nakrętką. Ma gęstą konsystencję, dość ciągnącą i pomysł takiego opakowania jest strzałem w 10. 

Zapach: niestety w 100 % mi nie odpowiada, ponieważ jest to połączenie miodu i kwiatów, akurat dwóch zapachów za którymi nie przepadam, a obie te nuty są wyraźnie wyczuwalne.

Wydajność: używałam go od marca i dopiero go zdenkowałam. Na zużycie mamy 9 miesięcy i niestety nie zmieściłam się w tym terminie, ale przez to, że go nie polubiłam, ale jest niesamowicie wydajny.


Działanie: około 10 razy próbowałam dać mu szansę w roli mydła do włosów, niestety za każdym razem byłam niezadowolona z jego działania. Moje włosy były po nim bardzo lekkie, niesamowicie puszące się, a gdy na zewnątrz padał deszcz robiła się z nich miotła. Żadna odżywka i maska mi nie pomagała, jego działanie było silniejsze. Kiedyś wspominałam na blogu, że dopiero niedawno dowiedziałam się co oznaczają puszące się włosy- właśnie dzięki temu produktowi. Niemniej jednak bardzo dobrze oczyszcza włosy i nie plącze ich.
W roli mydła do ciała sprawdza się dobrze, skóra jest niesamowicie miękka i dopieszczona, wystarczy tylko odrobinka.


Skład:

Dobrze się sprawdza w roli mydła do ciała, ale nie na tyle by kupić go ponownie. W oczyszczaniu włosów okazał się kompletną klapą, więc nie planuję ponownego zakupu.

Miałyście? :) W kolejce czeka u mnie jeszcze mydło cedrowe, więc mam nadzieję, że chociaż ono się u mnie sprawdzi;)