Masło shea po raz pierwszy kupiłam 2 lata temu i od tamtego czasu w okresie jesienno-zimowym nie mogę się bez niego obejść, najczęściej sięgam po to z Fitomedu. Za co je polubiłam?;) W poście też zawrę kilka luźnych spostrzeżeń na temat kosmetyków z jego zawartością w składzie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fitomed. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fitomed. Pokaż wszystkie posty
29 grudnia 2015
26 listopada 2014
Fitomed płyn do kąpieli Kwiat Araniki
Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyku z Fitomedu tym razem jest to płyn do kąpieli. Sam kosmetyk wpadł w moje ręce już w czerwcu, ale czekałam z jego używaniem na jesień, a dlaczego wyjaśnię później ;)
Producent: "Kosmetyk do kąpieli w postaci gęstej galaretki, bez zawartości SLS, pieni się na bazie mydlnicy lekarskiej. Zmiękcza wodę, zapobiega wysuszaniu się skóry, poprawia mikrokrążenie, relaksuje. Nie podrażnia, działa aromaterapeutycznie. Aktywne składniki: mydlnica, kwiat araniki, nasiona kasztanowca, igliwie sosnowe, marzanka, substancje nawilżające i osłaniające."
Opakowanie: typowe dla marki Fitomed, prosta szata graficzna, wymienione ekstrakty i właściwości produktu. Pojemność 300 ml, otwierane na klik, mały otwór, ale nie trzeba czekać wieczność na to by wlać go do wanny, bo jego konsystencja nie jest na tyle gęsta by stanowiło to jakiś problem. Właśnie też nie do końca bym ją określiła tak jak producent, czyli jako galaretkę, raczej coś pomiędzy żelem a galaretką.
Zapach: i to jest właśnie ten powód dla którego czekałam z jego używaniem aż do jesieni, nie do końca komponował mi się z latem i upałami, a wiedziałam że kąpiel jesienią z jego użyciem będzie prawdziwą ucztą zapachową. Pachnie według mnie lasem iglastym, dominuje w nim właśnie zapach igliwia sosnowego i nie jest to taki zapach jak w typowych płynach do kąpieli, które pamiętam z dzieciństwa, czyli taki wielki zielony płyn o zapachu "leśnym". Ten jest subtelniejszy i bardziej prawdziwy.
Działanie: głównym celem mojej recenzji będzie pokazanie, że nie jest to standardowy płyn do kąpieli jakich wiele, tj. wlewamy do wanny, mamy masę piany spod której nie widać człowieka i na dodatek jakiś ładny różowy czy inny kolorek. Na pewno jest to płyn inny i w moim przypadku przełamujący nudę płynów Luksja, których mam sporo i trzeba mieć do niego trochę inne podejście ;) Kolor na zdjęciu wyszedł mi czekoladowy, patrząc na niego w butelce jest czarny- i już to jest dla mnie świetne, oczywiście barwi wodę na taki ciemny brąz/czerń i nie każdemu może się to spodobać. Z uwagi na brak SLS czy SLES nie ma po jego użyciu ogromu piany, jest naprawdę niewielka, ale jak już wspomniałam zapachem nadrabia. Zauważyłam też, że zostawia na skórze taką przyjemną warstwę, która powoduje, że skóra jest o wiele bardziej miękka i mogę spokojnie zrezygnować dzięki temu z balsamu.
Skład:
ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, kwiatu araniki, nasion kasztanowca, igliwia sosnowego, ziela marzanki, gliceryna.
Znacie go?:)
22 listopada 2014
Fitomed: ziołowy balsam do ciała Lukrecja Gładka
Mój nastrój dziś jest tak kiepski jak pogoda za oknem, więc nie mam pomysłu na jakikolwiek sensowny wstęp, więc od razu zapraszam Was na recenzję ziołowego balsamu do ciała Lukrecja Gładka z Fitomedu:)
Producent: "
Składniki bioaktywne: wyciąg z lukrecji, nostrzyka, rumianku, prawoślazu, szałwi, witamina E, d-panthenol.
Właściwości: naturalna alantoina zawarta w nostrzyku
i prawoślazie znacznie poprawia chłonność preparatu. Balsam dobrze
rozsmarowuje się, nie pozostawia białych smug i nie daje uczucia
lepkości.
Działanie: nawilżające, regenerujące. Regularne
stosowanie balsamu ujędrnia skórę. Naskórek nabiera ładnego połysku,
jest gładki i jedwabisty w dotyku.
Fitomed poleca: dla skóry skłonnej do wysuszania się
i łuszczenia, oraz do skóry wrażliwej. Skuteczny w łagodzeniu objawów
nadmiernej ekspozycji słonecznej."
Opakowanie o pojemności 250 ml jest przeźroczyste, ma otwarcie typu "klik" i dozuje odpowiednią ilość produktu, nie mam problemów z jego wydobyciem i dodatkowo łatwo się go zamyka natłuszczonymi dłońmi.
Zapach jest delikatny i dość słodki, ja bym go określiła jako mleczny, bardzo spodobał się nawet mojej mamie, która w tym względzie jest bardzo wybredna.
Działanie: ma dość wodnistą konsystencję, przez co bardzo szybko się wchłania i nie zostawia żadnej tłustej warstwy, można go spokojnie użyć rano, ubrać się i szybko wyjść, a więc zapewnienia producenta w tej materii sprawdziły się. Konieczne jest jego codzienne używanie, ale tylko na nogi (akurat skórę w tym obszarze jesienią i zimą mam dość wymagającą) ponieważ wieczorem następnego dnia skóra jest już lekko ściągnięta i czuję, że muszę go ponownie użyć. W przypadku np. ramion nie jest konieczne jego codziennie stosowanie. Aczkolwiek nie jest to dla mnie problem, bo jesienią i zimą jestem dużo bardziej zmobilizowana do regularnego używania różnych mazideł. I faktycznie regularnie stosowany bardzo ładnie ujędrnia skórę.
Wydajność: używam go od miesiąca i jestem w połowie opakowania, także myślę, że jest w porządku.
Skład:
Na 8 miejscu w składzie ukryła się parafina, na szczęście dopiero po wielu ekstraktach i stosując go nie czuję postępującego wysuszenia, z którym miałam do czynienia w przypadku innych balsamów, gdy ten składnik był już na drugim miejscu.
Polubiłam go, ale myślę, że byłby idealny na lato, ponieważ wtedy moja skóra nie jest zbyt wymagająca, bo unikam słońca jak mogę ;)
Znacie go?:)
Polubiłam go, ale myślę, że byłby idealny na lato, ponieważ wtedy moja skóra nie jest zbyt wymagająca, bo unikam słońca jak mogę ;)
Znacie go?:)
29 marca 2014
Masło kakaowe z Fitomed
Dziś recenzja produktu, którego byłam od dawna niezmiernie ciekawa, czyli masła kakaowego marki Fitomed. Zarówno jego zapachu, tego jak sprawdzi się, jako nawilżacz mojej skóry oraz przede wszystkim czy polubią go moje włosy.
Producent: "Masło kakaowe wytwarzane jest z nasion kakaowca. Ziarno kakaowe zawiera
ok. 53% tłuszczu. Dobrej jakości masło kakaowe jest lekko kremowe, topi
się w zetknięciu ze skorą, ale jej nie tłuści. Od wieków uważane jes za
jeden z najlepszych środków kosmetycznych. Świetnie zmiękcza skórę i
chroni ją przed wysuszeniem. Może być używane zarówno bez dodatków, jak i
zmieszane z innymi składnikami. Ze względu na swą wyjątkową zgodność z
naskórkiem dodaje się go do kosmetyków dla dzieci i alergików. Masło
kakaowe wymieszane z dobrym olejem kosmetycznym i niewielkim dodatkiem
wosku daje bardzo dobre rezultaty w profilaktyce atopowego zapalenia
skóry i w pielęgnacji bardzo suchej i łuszczącej się skóry."
Opakowanie jest proste, są zawarte na nim najpotrzebniejsze informacje, nie mam mu nic do zarzucenia. Produktu ma 58 g i jest w formie bryłek o różnej wielkości, co akurat bardzo mnie cieszy, bo mogłam sobie wybrać te mniejsze do wcierania je bezpośrednio w skórę np. na nogach czy ramionach i były one zdecydowanie bardziej poręczne :)
Zapach ma delikatny, pachnie jak prawdziwe kakao. Długo po jego użyciu jest wyczuwalny na skórze.
Jeśli chodzi o samo działanie na skórze to gdy miałam trochę więcej czasu rozpuszczałam sobie to masło w dłoniach i powoli się topiło pod wpływem ciepła, gdy jednak zależało mi na szybszym efekcie kładłam je na szklanym spodku na dopiero co zalanej herbacie i w ten sposób uzyskiwałam postać płynną. Spodziewałam się, że będzie bardzo tłuste i trudno będzie się wchłaniało, a jednak miło się zaskoczyłam, bo nie jest takie, w ciągu 10 minut wchłania się całkowicie w skórę. Świetnie nawilża, spokojnie mogłam sobie odpuścić balsamowanie na kilka dni. Nawet taka średnia kostka wystarczyła mi na posmarowanie obu nóg i ramion. Nie mieszałam tego masła z balsamem, ponieważ chciałam się delektować jego zapachem i w pełni korzystać z jego właściwości.
Niestety na włosach nie spisał się już tak dobrze. Moim faworytem jest masło shea, myślałam, że może masło kakaowe będzie działało na nie podobnie, niestety nie:( Nie zauważyłam nic szczególnego po jego zastosowaniu, nie były one ani bardziej miękkie, ani błyszczące. Ale też w żadnym wypadku nie zaszkodziło, włosy nie puszyły się, ani też nie były bardziej obciążone. Nie miałam problemu ze zmyciem go z włosów. Aplikowałam go uprzednio roztapiając bryłkę na szklanym spodku. Nie robiłam żadnych wodnych kąpieli, ponieważ nie jestem fanką tego sposobu (nie przemawia do mnie np. piętnastokrotne zamienianie całego produktu w ciecz), zawsze wylewam potrzebną mi ilość oleju czy tak jak tutaj kawałek masła na spodek. Mam włosy na ten moment już chyba niskoporowate, może na o innej porowatości sprawdziłyby się lepiej :)
Cena: 10 zł.
Miałyście to masło? A może jakieś inne?:)
23 marca 2014
Fitomed: płyn lawendowy do cery zmęczonej odświeżająco- aktywujący
Moim poprzednim płynem do twarzy marki Fitomed był płyn różany, który recenzowałam tutaj, w komentarzach pytałyście mnie czy nie ma innych wariantów, ponieważ nie do końca przemawia do Was zapach róży :) Bardzo chciałam przetestować wówczas lawendowy, ponieważ byłam ciekawa czy sprawdzi się u mnie równie dobrze co i płyn różany, okazuje się, że tak- jest równie genialny:)
Do wyboru jest jeszcze płyn oczarowy o zapachu kwiatu pomarańczy, który jest przeznaczony do cery tłustej i mieszanej.
Producent: "Głównym składnikiem płynu jest woda lawendowa oraz olejek lotny. W stosowaniu zewnętrznym poprawiają one ukrwienie i zaróżowienie skóry. Płyn doskonale odświeża i poprawia napięcie naskórka oraz nadaje zdrowy połysk.
Sposób użycia: zamknąć oczy, rozpylić płyn na twarzy. Zostawić do wchłonięcia lub osuszyć chusteczką. Szczególnie polecamy rano. Można stosować do odświeżenia makijażu. Produkt o charakterze naturalnym. Dopuszcza się wytrącanie osadu i wahanie koloru. Chronić przed słońcem".
Przeźroczyste opakowanie o pojemności 200 ml z wygodnym sprayem, który się nie zacina. Ja mimo wszystko z niego raczej nie korzystam, pomimo, że równomiernie i w wystarczającej ilości rozpyla płyn na twarz.
Zapach jest ogromnym atutem tego płynu- pachnie jak ziołowe cukierki! Ma harmonijną nutę słodyczy i ziołowej lawendy, całkowicie się nie spodziewałam tak ładnego zapachu :)
Podobnie jak płyn różany stosowałam go jako tonik, nie psikałam nim bezpośrednio na twarz tylko odkręcałam go i wylewałam odrobinę na wacik. Stosuję go od dłuższego czasu dwa razy dziennie, rano przed nałożeniem makijażu i wieczorem po jego zmyciu. Stosowałam go także w ciągu dnia, gdy się nie malowałam, przed nałożeniem kremu. Skóra po nim jest gładka, nigdy nie czułam po jego użyciu ściągnięcia skóry, nie uczulił mnie i nie zapchał.
Skład:
Jest bardzo wydajny, mimo tego, że używam go już od miesiąca ubyło mi go dopiero 1/3.
Na pewno zagości na stałe w moich zasobach kosmetycznych :)
Fakt, iż otrzymałam go w ramach współpracy z marką Fitomed nie miał wpływu na moją opinię.
15 lutego 2014
Pudełko Pink Joy z drugiej edycji, wygrane rozdanie, nagroda oraz przesyłka z Fitomed
Witajcie :) Z racji tego, że miałam ciężki tydzień w pracy, a dziś cały dzień byłam pochłonięta sprzątaniem to post będzie luźniejszy, bo przesyłkowy :) Cały tydzień do mnie sukcesywnie napływały i co dotarło zaprezentuję poniżej :)
O samej możliwości zamówienia takiego pudełka dowiedziałam się po zakończeniu I pierwszej edycji, co mnie zasmuciło, ponieważ rosyjskie kosmetyki kocham ponad wszystko :) Niemniej jednak skoro cieszyła się ono taką popularnością Pink Joy postanowił wypuścić II edycję i oto proszę dostałam swoje upragnione pudełko:) Wiedziałam jedynie, że będzie w nim na pewno odżywka piwna oraz peeling z pestkami moreli, reszta miała być niespodzianką.
Będę polować na kolejne edycje, które z kolei mają być związane z jakimiś innymi państwami. Szczerze mówiąc nigdy nie kręciły mnie ani GlossyBoxy ani ShinyBoxy, ale ofertą Pink Joy czuję się skuszona :)
1) Słynna już odżywka "Piwo i pszenica", czytałam, że niektórzy zamówili drugie pudełko tylko dla niej, czyli musi mieć w sobie to coś :)
2) Peeling do twarzy z pestek moreli i wyciągiem z rumianku
3) Krem-korektor do twarzy z wyciągiem z porzeczki i rokitnika - dla mnie ogromne zaskoczenie, jestem go bardzo ciekawa
4) Inteligentnie nawilżający krem do twarzy Go Cranberry- mam pełnowymiarowe opakowanie w zapasach, jednak zwlekam póki co z otwarciem go, bo trzeba go zużyć w ciągu 3 miesięcy
5) Oczyszczający pianko-żel do mycia twarzy z olejkiem z drzewa herbacianego i ekstraktem z nagietka
Pudełko kosztowało 49 zł, koszty wysyłki kurierem DPD były wliczone w tę cenę. Nie była wymagana żadna rejestracja na stronie. Na bieżąco dostawałam maile o przyjęciu płatności oraz o wysłaniu.
W rozdaniu u The Monique wygrałam żel pod prysznic, który udało jej się kupić w SH :) Był nowy, miał oczywiście sreberko zabezpieczające. Jest to edycja limitowana o zapachu mandarynki i frezji. Opakowanie mnie zauroczyło po prostu :)) Serduszko dostałam dodatkowo i bardzo dziękuję! :))
Kolejną przesyłką była nagroda od Michasi za bycie top komentatorką w ciągu całego roku na jej blogu:)
Przyznam szczerze, że kosmetyki dotąd mi całkowicie nieznane (z wyjątkiem kremu brzozowego), także bardzo się cieszę :))
I kontynuacja współpracy z Fitomed, w ramach której otrzymałam płyn lawendowy do cery zmęczonej oraz masło kakaowe.
16 grudnia 2013
Fitomed: biała glinka
Parę lat temu gdy miałam problemy z cerą czytałam o zbawiennym działaniu zielonej glinki, ale ostatecznie nigdy jej nie zakupiłam, na allegro było ich mnóstwo, ale obawiałam się ich pochodzenia. Odkąd borykam się z suchą skórą chciałam wypróbować białą, która jest przeznaczona do skóry suchej, dojrzałej i zmęczonej, jest znana jako bardzo łagodna glinka, a co do pochodzenia tej glinki nie mam żadnych obaw ze względu na markę.
30 g słoiczek jest plastikowy i przeźroczysty o dużej średnicy, wygodnie się z niego nabiera glinkę. Jest bezzapachowa.
Na początku z braku doświadczenia miałam problem z dobraniem proporcji glinki i wody, przeważnie dawałam zbyt dużo wody. Okazało się jednak, że najbardziej odpowiednia to praktycznie 1:1, bo uzyskać łatwą do nałożenia na skórę konsystencję.
Nie spodziewałam się tak fantastycznych efektów: okazało się, że wszelkie zaczerwienienia są zdecydowanie mniej widoczne, skóra jest bardzo dobrze oczyszczona, a przy tym uspokojona. Nie uczuliła mnie, nie spowodowała nawet najmniejszego negatywnego skutku. Nie powoduje pogłębienia suchości mojej skóry, nie ściąga jej, a jednak powoduje, że skóra chłonie krem jak gąbka, co mnie akurat bardzo cieszy, bo jest dłużej nawilżona.
Zdarzyło mi się dodać do tej mieszanki parę kropel oleju, skóra była jeszcze dzięki niej bardziej miękka.
Zastanawiam się jak mogłam żyć bez glinki do tej pory? ;) Z powodzeniem spowodowała, że mogę ją używać zamiennie z peelingami enzymatycznymi, a jest nawet mniej inwazyjna zimą i bardziej odpowiada potrzebom mojej skóry.
13 grudnia 2013
Fitomed: płyn różany do twarzy odświeżająco-nawilżający do skóry suchej
Szukałam już wcześniej tańszego "odpowiednika" hydrolatu różanego z Mazideł, pierwsza próba pt. woda różana z KTC wysuszała mi skórę, dopiero płyn różany z Fitomed spowodował, że zaprzestałam dalszych poszukiwań ;)
Producent: "Właściwości: Różany płyn do twarzy jest znakomitym
środkiem upiększającym skórę. Potrzebną wilgoć przekazuje skórze w
najbardziej przyjemny sposób. Sporządzony według klasycznego przepisu,
ma ożywczy, subtelny zapach oraz kojącą moc.
Działanie: na skórę przesuszoną działa odświeżająco i
odprężająco, doskonale nawilża i wygładza naskórek. Cera staje się
wypoczęta i rozjaśniona."
200 ml opakowanie z wygodnym atomizerem, wykonane z przeźroczystego plastiku. Ma śliczną szatę graficzną, ten koszyczek róż jest uroczy.
Ma naturalny, świeży zapach róż, który na dodatek jest wyraźny, co bardzo uprzyjemnia korzystanie z tego płynu każda fanka różanych nut (którą i ja notabene jestem;)) byłaby zachwycona ;)
Po ponad miesiącu codziennego, a czasem i dwukrotnego użycia w ciągu dnia tego płynu ubyło mi go zaledwie 2/5, zatem mogę śmiało napisać, że jest bardzo wydajny. Używałam go po każdym demakijażu, a przed nałożeniem kremu- miałam wówczas 100 % pewności, że skóra jest idealnie oczyszczona. W dniach, w których się nie malowałam używałam go do odświeżenia skóry. Zanim zaczęłam używać tego płynu i olejów do twarzy jesienią musiałam używać kremów do twarzy 3 razy dziennie, teraz już jest w o wiele lepszej kondycji. Jeśli chodzi o atomizer to z niego nie korzystam- odkręcam go i wylewam bezpośrednio z butelki na wacik. Oczywiście na początku go kilka razy wypróbowałam i psika odpowiednią ilość płynu, zrasza delikatnie twarz i szybko się wchłania. Nie czułam potrzeby osuszania później skóry. Jest wygodny, ale nie traktuję go jako mgiełkę tylko jak tonik.
Co najważniejsze nie uczulił mnie, nie zapchał, nie powoduje wysuszenia, ściągnięcia, zaczerwienienia. Reasumując świetnie odświeża, sprawia, że skóra jest gładka, nie zostawia uczucia lepkiej skóry, można powiedzieć, że "uspokaja" moją skórę ;-) Z pewnością ten płyn różany zagości na stałe w moich zasobach kosmetycznych;)
Skład:
"Składniki naturalne: aromatyczna woda różana (20%),
olejek z drzewka różanego, czysty miód lipowy, ocet z czerwonych
winogron, wyciąg z owoców dzikiej róży, bogaty w witaminę C." + gliceryna, panthenol, alantoina.
Fakt iż otrzymałam go w ramach współpracy z marką Fitomed nie miał wpływu na moją opinię.
Miałyście? Polubiłyście?:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)