W zapasach mam sporo kosmetyków ze Starej Mydlarni- w moim mieście jest sklep stacjonarny tej marki i w Naturze również są dostępne w dużej ilości. Dzisiejszym bohaterem jest peeling cukrowy Caffe Latte, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył.
Plastikowe opakowanie o pojemności 500 ml, jest bardzo wygodne- bez najmniejszego problemu wydobywa się peeling.
Zapach jest intensywny i pachnie jak prawdziwa kawa, na dodatek utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin na skórze- bajka :))
Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się po nim spektakularnych efektów, peelingi cukrowe nie są ostre i nie są intensywnymi zdzierakami, ale ten jest stosunkowo "suchy", przez co jest ostry. Okazało się, że skóra po nim jest bardzo gładka, napięta i wcale nie jest wysuszona tylko pokryta lekką warstwą, która jest przyjemna, a nie irytująca jak to bywa w przypadku peelingów na parafinie, 2 w 1- oczyszczenie skóry i pielęgnacja. Nie jest konieczne stosowanie po jego użyciu balsamu. Jest on ostry, ale nie robi mojej wrażliwej skórze krzywdy. Jestem nim oczarowana, ale z oficjalnej strony producenta został wycofany- widuję go jeszcze w różnych sklepach internetowych ;)
Skład:
cukier, krzem, ekstrakt z kawy, po zapachu olej z awokado, lecytyna, witamina C i E
Peeling ten zachęcił mnie do zrobienia samodzielnie peelingu kawowego, którego zawsze się obawiałam z uwagi na bałagan, który jest nieunikniony pod prysznicem po jego wykonaniu ;)
Dajcie znać czy robiłyście peeling kawowy w domu ;)