Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agafia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agafia. Pokaż wszystkie posty

17 grudnia 2014

Szampon i balsam na kwiatowym propolisie Babuszki Agafii

Do zakupu balsamu na kwiatowym propolisie zachęciła mnie bardzo pozytywna recenzja Anwen, a wiadomo jak to w życiu bywa do koszyka wskoczył także szampon do wypróbowania :) Z tej dwójki bardziej byłam zadowolona z szamponu, a dlaczego o tym poniżej :)


Opakowanie: pojemność ogromna, bo aż 600 ml i tu zapewne pojawia się pierwsza myśl osoby, która myśli o jego zakupie- kiedy ja to zużyję? Ja z szamponem poradziłam sobie szybko, bo przy moim codziennym myciu skończył się w ciągu 2 miesięcy przeplatając jego używanie z innymi. Odżywkę powoli sobie zużywam, ale końca nie widać :) Oprócz tego, że tak duże opakowanie jest oczywiście nieporęczne to jakościowo też nie jest za dobre, ponieważ odpadła mi ta srebrna "skuwka" która się znajduje na plastikowym otwarciu. Ma otwór typu klik, który w obu przypadkach nie działa tak jak powinien, bo naciskając do oporu pojawia się taki mały otworek, dzięki któremu nie nie mogłam wydostać balsamu i za każdym razem odkręcałam całe otwarcie, a w przypadku szamponu trochę musiałam czekać aż coś wypłynie. 

Zapach: pewno każdy wyobraził sobie piękny kwiatowy zapach i czasem na blogach też spotykam takie opinie, ale dla mnie w przypadku obu tych kosmetyków jest to klimat proszku do prania i płynu do płukania, a takich zapachów bardzo nie lubię :) Na szczęście nie utrzymuje się on na włosach w ogóle.

Konsystencja: szampon jest dość wodnisty, ale nie na tyle by spływał z dłoni zanim go zaaplikujemy na włosy. Balsam jest średnio gęsty.


szampon 

balsam 



Szampon: jak napisałam na wstępie to z niego byłam bardziej zadowolona niż z balsamu, chociaż on sam nie jest na pewno bez wad. Seria ta została nazwana przez producenta jako: "puszystość i lekkość", której ja niestety nie zauważyłam nigdy. Wręcz przeciwnie- szampon ten w połączeniu z odżywką czy maską, która jest trochę bardziej obciążająca powodował u mnie dość mocno przyklapnięte włosy i mogłam go używać tylko z takimi lekkimi. Jeśli chodzi o właściwości myjące to bardzo dobrze radził sobie ze zmywaniem olei, dobrze oczyszczał, nie powodował wypadania włosów czy podrażnienia skalpu. Podsumowując jest to dość średni szampon jakich na pewno używałyście wiele.

Balsam: niestety na moich włosach nie dawał on ŻADNEGO efektu. Nakładany na 5,10, 15 minut solo, czy nawet na godzinę z półproduktami nie robił z włosami nic ani pozytywnego ani negatywnego. Zupełnie tak jakbym nie nałożyła po myciu włosów niczego. Z zachwytem wczytywałam się we wszystkie recenzje o tym, że dodawał objętości czy włosy były po nim tak puszyste jak nigdy. I w tym wypadku jego pojemność jest dla mnie dużym minusem, bo będę musiała się jeszcze nagimastykować aby go zużyć jak najszybciej, a efektów i tak nie zobaczę żadnych.


Skład szamponu:

Skład balsamu:


Dajcie znać czy miałyście którykolwiek z tych kosmetyków albo inny z tych serii, ja mam w planach zakup duetu na brzozowym propolisie :)

21 czerwca 2014

Drożdżowa maska do włosów Przepisy Babci Agafii

W blogsferze wciąż jest bardzo głośno o rosyjskiej masce drożdżowej na pobudzenie wzrostu, zbiera w większości pozytywne opinie. Mi ona niestety nie przypadła do gustu, a szkoda, ponieważ ma bardzo przystępną cenę, ładny zapach i sporą pojemność. Nie mniej jednak nie powstrzyma mnie to przed zakupem maski jajecznej z tej serii, która od dawna również mnie bardzo ciekawi :)


Opakowanie: odkręcany słoiczek o pojemności 300 ml. Pod nakrętką znajdziemy dodatkowe zabezpieczenie. Można do samego końca zużyć maskę i kontrolować jej zużycie.
Konsystencja jest dość rzadka, ale nie spływa z włosów, dodatkowo łatwo aplikuje się na skalp.

Zapach to coś co sprawiło, że długo szukałam alternatywnych zastosowań dla niej i kombinowałam ile mogłam by się sprawdziła i bym miała pretekst do jej ponownego zakupu. Przypomina mi słodkie ciasteczka, które są dopiero co wyciągnięte z piekarnika. Był wyczuwalny cały czas trzymania jej na włosach, po spłukaniu maski zapach już nie nie utrzymuje się.



Najbardziej liczyłam na przyspieszenie wzrostu albo chociażby na baby hair, niestety ani jednego ani drugiego nie odnotowałam. Nakładałam ją kilka razy na długość na 40 minut pod czepek i ręcznik i bez nich, ale zawsze rezultat był tak samo słaby- po spłukaniu moje włosy były nijakie. Ta maska nie przyczyniała się do niczego dobrego, ani niczego złego. Zupełnie tak jakbym umyła je jedynie przeciętnym szamponem, nie były ani bardziej miękkie, błyszczące, nie układały się lepiej, nawet nie miała wpływu na rozczesywanie włosów. Chciałam ją jakoś zużyć, więc zaczęłam ją nakładać tylko na skalp i o dziwo ładnie go uspokoiła i nawilżyła, ale jak wspominałam wyżej nie przyczyniło się to do baby hair.


Skład:


Na pewno nie zniechęcam do jej zakupu, jeśli miałyście ją w planach, bo warto wyrobić sobie na jej temat swoje zdanie :)

29 stycznia 2014

Wzmacniający tonik do włosów Receptury Babuszki Agafii, czyli wcierka za 10 zł idealna na zahamowanie wypadania

Tytuł długi jak mur chiński, ale oddaje wszystko co chcę w tym poście zaakcentować ;) Zdenkowałam kilka dni temu tonik/lotnion Babuszki Agafii i chcę podzielić się z Wami tym tanim cudem. 



 Producent
"Naturalny ziołowy lotion do włosów – wzmacniający, dzięki unikalnej kombinacji naturalnych składników, intensywnie wzmacnia i odżywia włosy, cebulki włosowe oraz skórę głowy. 
Chmiel zwyczajny ( Humulus Lupulus) – wspomaga porost i zapobiega wypadaniu włosów, ma działanie wzmacniające i odżywcze.
Pokrzywa zwyczajna  (Urtica Dioica) – rekordzista w zawartości witamin korzystnych dla włosów i skóry.
Łopian większy  (Arctium Lappa) – odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, przeciwdziała wypadaniu włosów, obniża ryzyko pojawienia się łupieżu.
Gipsówka błyszcząca  (Gypsophila Siberica) – tonizuje i odżywia włosy.
Sposób użycia:
Nanieść na czyste, wilgotne włosy i skórę głowy. Nie zmywać."




Opakowanie jest wykonane z twardego plastiku, niestety nawet pod światło nie widać ile zostało nam wcierki. Posiada otwarcie typu klik, ale nie jest ono do końca wygodne, niby nie jest zbyt szerokie przez co wylewa się zbyt dużo płynu, ale i też jest za wąskie, bo w rezultacie dozuje bardzo małą ilość. Ja przelewałam wcierkę na szklany spodeczek i z niego aplikowałam palcami na skórę głowy, na długość włosów już nie.

Sam tonik jest koloru żółto-zielonego.

Zapach, dosłownie się od niego uzależniłam, piękny ziołowy, ale nie niestety nie utrzymuje się, już 5 minut po aplikacji nie czuć go:( 

Kwestia myślę, że dość istotna- nie wzmaga przetłuszczania się włosów, ale też nie przedłuża świeżości. Nie unosi włosów u nasady, ale też nie powoduje przyklapu, pod każdym względem "estetycznym" jest obojętna.

Mam wersję wzmacniającą, choć występuje również właśnie przeznaczona przeciw wypadaniu, a okazało się całkiem niespodziewanie, że właśnie ona pomogła mi w wielkim kryzysie włosowym. Po Joannie Rzepie, o której pisałam TUTAJ zmagałam się z bardzo przesuszonym skalpem, choć powinnam nawet użyć czasu teraźniejszego, bo nadal to trwa, a także bardzo zaczęły mi wypadać włosy. Ilość włosów, które zostawały w wannie po myciu włosów przekraczały moje najśmielsze wyobrażania o tym zjawisku, potrafiło ich być nawet dwie  pełne garści. Miałam w zapasach właśnie ten tonik, który leżał i leżał, a ja właśnie chwilę wcześniej zastanawiałam się czy nie dać go jakiejś koleżance, ponieważ zawiera pokrzywę, a staram się jej unikać, bo przyciemnia włosy, a moje wystarczająco w ostatnim czasie ściemniały i brakuje mi takiej marchewki jaką miałam na głowie jako dziecko. Wracając do tematu postanowiłam ratować sytuację tą wcierką. Okazało się, że już po 3 aplikacjach co drugi dzień sytuacja się poprawiła znacznie, a po 1,5 tygodnia włosy przestały wypadać całkowicie! :) 

Dodatkowym atutem jest to, że przyspieszył mi troszeczkę porost. Mierzenie w pierwszych dniach grudnia pokazało mi, że listopadowy "przyrost" przez Joannę Rzepę wynosił 0 cm! Tak ta wcierka dobiła mój skalp, a już styczniowe mierzenie pokazało, że zamiast 1 cm odnotowałam 1,5 cm- mimo, że to tylko 0,5 cm więcej niż standardowo bardzo mnie to ucieszyło ;) 

Jeśli chodzi o skalp to tonik ten pomógł mi jedynie odrobinę, nie spowodował, że problem zniknął, ale go ograniczył, ale tego nawet od niego nie oczekiwałam ;)



Tym samym postanowiłam całkowicie zrezygnować z wcierek alkoholowych i nie próbować domowych wcierek, do mojego celu zapuszczania włosów nie jest już daleko, a nie chcę ponownie tego przeżywać co przeżywałam przez Joannę Rzepę. 

Skład: 

składniki zanalizowane zostały w opisie producenta 4 pierwsze miejsca to ekstrakty, reszta to konserwanty.


Tonik udało mi się kupić za 9,50, dostępność rosyjskie sklepy internetowe, możecie też próbować szukać w swoich zielarniach stacjonarnie.

24 sierpnia 2013

Aktywne serum ziołowe na porost włosów, Apteka Agafii- podejście pierwsze

Witam, dziś parę słów o kolejnym rosyjskim kosmetyku- ziołowym serum Babci Agafii na porost włosów. 


Producent: "Serum zawiera wyciąg z prawoślazu lekarskiego, cytryńca chińskiego, żeń-szenia, melisy, łopianu, pokrzywy, brzozy, a także prowitaminę B5, drożdże piwne, papryczkę chili i Climabazol. Prowitamina B5 wspomaga odnowę komórek, stymuluje przemianę materii. Drożdże piwne źródło energii, witamin z grupy B oraz wszystkich niezbędnych aminokwasów zapewniają pełne odżywianie włosów. Papryka aktywizuje krążenie krwi, dzięki czemu poprawia dostarczanie substancji odżywczych do korzenia włosowego. Serum nie obciąża włosów i nie podrażnia skóry głowy. Produkt przeszedł badania w laboratoriach Ministerstwa Zdrowia Rosji.
Sposób użycia: Serum rozpylić na czyste i suche włosy, pozostawić do wyschnięcia, nie zmywać. Stosować 2-3 razy w tygodniu przez 2-3 miesiące."


Kupiłam go w marcu na allegro za ok.20 zł, aczkolwiek postanowiłam zacząć go używać dopiero w lipcu przez wzgląd na zapach, który wtedy bardzo mnie odrzucił, był dość nieprzyjemny i miałam obawy czy nie będzie się utrzymywał na włosach. Jednak w momencie kiedy zaczęłam go używać spodobał mi się ;) Pachnie cytryńcem, aczkolwiek po aplikacji zapach szybko się ulatnia.

Opakowanie muszę przyznać, że jest funkcjonalne. Butelka z atomizerem, który autentycznie psika na skórę głowy, a nie powoduje, że wcierka znajduje się na włosach, a ani kropelka nie dotrze do skory głowy. Miałam tak z kuracją z czarną rzepą z Seboradinu, było to niezmiernie irytujące. Co prawda jest ono nieprzeźroczyste, ale pod światło idealnie widać zużycie.

Konsystencja jest wodnista i koloru brązowego.



Stosowałam go od 1 lipca do 15 sierpnia, zostało mi go na dnie jakieś 2 cm i wyszłam z założenia, że będzie to tylko kilka dni aplikacji, a może wykorzystam go robiąc jakąś wcierkę samodzielnie. Używałam go co 2 dzień po każdym myciu i nie żałowałam go sobie. Planowałam stosować to serum codziennie, ale zauważyłam, że wówczas skóra mnie nie mrowi, a stosowana co drugi dzień owszem i tego się trzymałam.

Jeśli chodzi o samo działanie to jak wspomniałam skóra mnie przez kilka minut po nim mrowiła i czułam ciepło. Aczkolwiek podrażniło mnie ono już po kilku dniach kuracji, pojawił się łupież, skóra troszkę zaczęła mnie swędzieć i miałam jeden kryzysowy dzień gdzie dosłownie bolał mnie skalp. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam... Pominęłam 1 dzień w aplikowaniu go- skóra się uspokoiła, a ja wróciłam ponownie do regularnego wcierania i już nie miałam później w związku z nim żadnych przykrych niespodzianek. Łupież zlikwidowałam jak pisałam niedawno za pomocą oleju musztardowego. Polubiłam ją też dlatego, że nie miała żadnego wpływu na przyspieszenie przetłuszczania się włosów i nie obciążała ich, ale też nie powodowała, że musiałam je rzadziej myć.

Czy przyspieszył porost? Tutaj muszę napisać, że nie stwierdziłam tego w 100 %, gdy go stosowałam wydawało mi się, że włosy dostały konkretnego kopa i podrosły więcej niż zwykle, ale gdy je mierzyłam 8.08., czyli jak każdego 8 dnia miesiąca centymetr pokazał mi standardowe 1 cm. Dlatego też post zatytułowałam jako pierwsze podejście, bo na pewno chcę go jeszcze wypróbować. Grzywka jednak po jego użyciu szalała, tygodniowo przybywało mi jakiś 1 cm i musiałam ją non-stop podcinać, ale ona i tak jest ewenementem, bo rośnie mi 2 cm miesięcznie, a reszta włosów po 1 cm... ;-)



Jeśli chodzi o baby hairs to w trakcie kuracji wydawało mi się, że nie pojawiły się po nim, ale teraz po pewnym czasie widzę już takie 2 centymetrowe antenki, nie jest ich wiele, ale bardzo mnie cieszą ;)

Nie mogę się jednak wypowiedzieć w kwestii wypadania włosów, bo takowego problemu nie miałam w momencie jego stosowania, więc nie wiem jakby sprawdził się w tej roli.

Skład:



Czuję w związku z tym kosmetykiem pewien niedosyt i na pewno będę go jeszcze testować po ponownym zakupie, jego temat poniekąd pozostawiam otwarty ;) Jedyną wcierką, która do tej pory pomogła mi w przyroście to był stary Jantar, niestety już wycofany, a ja namiętnie szukam jego zastępstwa ;)


Zastanawiam się czy nie zrobić postu ze zdjęciami moich włosów na przestrzeni roku, który by podsumował i uwiecznił ich przyrost w tym czasie, ale są one tragicznej jakości- robione z bliska itd. Właśnie ta jakość mnie trochę powstrzymuje, bo tyle piszę o tym zapuszczaniu włosów, że może warto byłoby je pokazać pomimo wątpliwości. Co myślicie?:)

P.S. Jutro obiecuję wpaść na Wasze blogi i skomentować Wasze wpisy, ostatnie dni trochę dały mi w kość, poszłam do pracy i wracałam padnięta, dziś odespałam i wychodzę wieczorem, także jutro będę nadrabiać ;)

17 sierpnia 2013

Krem- żel pod oczy do 35 lat "Zatrzymanie młodości" Receptury Babuszki Agafii

Krem- żel pod oczy do 35 lat z Receptur Babuszki Agafii jest ostatnim kosmetykiem jaki otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Skarby Syberii. Podobnie jak poprzednie kosmetyki używam go od 4 tygodni.


Producent: "Delikatny krem- żel usuwa oznaki zmęczenia, zapobiega zmarszczkom i cieniom pod oczami. Intensywnie nawilża i odżywia delikatną skórę pod oczami, eliminuje opuchliznę, nasyca ją witaminą C dając wyraźny efekt odmładzający, wzmacnia procesy odnowy komórek skóry." 

Przyznam szczerze, że od kosmetyków pod oczy oczekuję tylko nawilżenia i nie podrażniania. Wiele kremów mnie już uczuliło, spowodowało łzawienie oczu czy nawet puchnięcie powiek.


Opakowanie jest z miękkiego plastiku o pojemności 50 ml z malutkim otworem, który dozuje odpowiednią ilość produktu pod warunkiem, że nie naciśnie się zbyt mocno;) Na początku ta pojemność mnie troszkę przeraziła, bo myślałam, że to dość nietypowa i duża jak na krem pod oczy, ale moje obawy były niepotrzebne, bo konsystencję ma lekką, kremowo-żelową i jestem już w połowie tego kosmetyku przy codziennym jego stosowaniu. Dodatkowo był on zapakowany w kartonik z opisem składu.

Jest on bezzapachowy.



Moja opinia:
Zazwyczaj lubię się rozpisywać, ale tym razem będzie to krótki opis ;) Dzięki swojej lekkiej konsystencji szybko się wchłania, ale bardzo dobrze nawilża i mocno wygładza okolice pod oczami sprawiając, że skóra jest gładka i miękka. Wchłania się on całkowicie nie zostawiając żadnej tłustej warstewki, co jest ogromnym plusem, ponieważ bardzo tego nie lubię. Nigdy mnie nie podrażnił, powieki mi po nim nie spuchły. Myślę, że alergicy spokojnie mogą go kupować w ciemno. Używałam go przeważnie na noc, sporadycznie zaś rano, ale zdecydowanie mogę powiedzieć, że nadaje się on pod makijaż- podkład się na nim nie rolował. Na wchłonięcie tego kremu czeka się mniej niż minutę.


Skład:

Zawiera on ekstrakty: z arcydzięgla,  dzikiej róży Daurskiej, olej z porzeczki białej oraz prawoślaz lekarski.

Do nabycia jest on tutaj na stronie Skarbów Syberii. Aktualnie jest on w atrakcyjnej cenie, kosztuje tylko 12,90 ;)


Fakt iż otrzymałam kosmetyki w ramach współpracy nie wpłynął na moją opinię o nich. Bardzo lubię rosyjskie kosmetyki, dotąd byłam niezadowolona tylko z oleju do włosów, o którym niedługo Wam napiszę;)

15 sierpnia 2013

Receptury Babuszki Agafii: serum tonizujące do twarzy do lat 35 "Zachowanie młodości"

Serum tonujące do twarzy Receptur Babuszki Agafii w przedziale wiekowym do lat 35 otrzymałam jako kolejny kosmetyk do testów w ramach współpracy ze sklepem Skarby Syberii. Używam go codziennie od 4 tygodni i dziś przybywam z jego recenzją ;)


Co mówi nam producent:  "Unikalna receptura serum oparta na roślinnych składnikach wspomaga odnowę komórek skóry, nasyca ją witaminą C, przywraca zdrowy wygląd. Wzmacnia proces odnowy komórek skóry, daje wyraźny efekt odmładzający. Serum zawiera naturalne przeciwutleniacze, które zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry, usuwa obrzęki. Wchodzący w skład serum olej z Różowego Hibiskusa działa przeciwzapalnie, a olej z Maliny Moroszki przywraca skórze elastyczność, wygładza drobne zmarszczki.

Nie zawiera: parabenów, sztucznych barwników, silikonów, alkoholu, syntetycznych ekstraktów, produktów pochodzących z przerobu ropy naftowej.

Sposób użycia: Serum tonizujące może być stosowane samodzielnie lub na godzinę przed zastosowaniem kremu na dzień lub noc w celu wzmocnienia jego działania."





Na wstępie zaznaczę, że mam suchą skórę i wrażliwą ;)

Opakowanie: serum o pojemności 30 ml zamknięte jest w szklanej buteleczce o prostej kwiatowej szacie graficznej, posiada szklaną pipetę. Dodatkowo zapakowane było w kartonik z dokładnym opisem składu i kosmetyku, zabezpieczone było również naklejką ;)  Buteleczka jest bardzo poręczna, nakładanie serum pipetą nie sprawia żadnego problemu.



Zapach jest lekko kwiatowy, na początku wyczuwałam go, a później już się do niego tak przyzwyczaiłam, że dla mnie w tym momencie jest praktycznie bezzapachowy. Myślę, że nikomu nie będzie on przeszkadzał. 

Konsystencja jest bardzo lekka i wodnista. Błyskawicznie się wchłania nie pozostawiając nawet minimalnej warstewki.

Muszę przyznać, że jest to moje pierwsze serum i zastanawiam się jak mogłam do tej pory nie mieć takiego kosmetyku w swoich zbiorach. Nałożone na twarz błyskawicznie ją wygładza i napina. Czasem stosowałam go samodzielnie- zwłaszcza rano dobrze się sprawdza, ponieważ likwiduje uczucie ściągnięcia i dzięki niemu twarz wygląda na wypoczętą i promienną. Nałożone tak jak sugeruje producent w granicach godziny, bądź nawet 30 min przed aplikacją kremu myślę, że "podbija" jego działanie, tj. krem lepiej nawilża. Piszę to w oparciu o stosowane kremy, których używałam już długo i ich działanie znam na wylot. Serum to co najważniejsze nie spowodowało u mnie żadnych podrażnień, zatkania porów czy pojawienia się wyprysków.

Jest ono bardzo wydajne, po 4 tygodniach ubyło mi go ok. 1/3 opakowania. Myślę, że spokojnie wystarczy mi jeszcze na 2 miesiące codziennego używania.

Skład:





Podsumowując mogę go polecić.

I bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie data produkcji tego serum- maj 2013, dosłownie jakbyśmy dostawali kosmetyk dopiero co zdjęty z taśmy produkcyjnej;)

Serum do nabycia jest tutaj na stronie Skarbów Syberii;-)