Dziś chcę napisać parę słów o peelingu enzymatycznym, który wywołuje raczej skrajne opinie- jedni go kochają, zaś inni nienawidzą. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy.
Jest to moje już drugie z rzędu opakowanie. Moja wrażliwa skóra nie pozostawia mi zbyt wielkiego wyboru i jestem zmuszona używać enzymatycznych peelingów, zwykłe wywołują u mnie zaczerwienienie, ściągnięcie i pieczenie skóry.
Opakowanie jest wygodne, bez problemu można wycisnąć odpowiednią ilość produktu, dopiero na 3-4 użycia przed końcem pojawia się problem i trzeba rozciąć opakowanie by zużyć kosmetyk do końca.
Zaleca się by po jego nałożeniu na wilgotną skórę twarzy zrobić nim masaż i pozostawić na 5-10 minut. Dla mnie jest to odrobinkę za krótko i trzymam go 15-20 minut. Ze zmywaniem nigdy nie miałam problemu, wystarczy ciepła woda i waciki albo po prostu podczas brania prysznica peeling zostaje usunięty.
Po jego użyciu skóra wyraźnie promienieje, jest ukojona. Niewątpliwą zaletą jest to, że po oczyszczeniu skóry tym peelingiem daję dodatkowo 2-3 warstwy kremu więcej, który wchłania się idealnie. Po jego zastosowaniu naprawdę mam wrażenie, że skóra chłonie krem jak gąbka i jest dobrze oczyszczona.
I kwestia najważniejsza- nigdy mnie nie podrażnił, nie uczulił. Ogólnie do marki Ziaja nie mam zbyt dużego zaufania, jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, bo w przeszłości kremy czy ich toniki mnie uczulały, ale tutaj nie spotkałam się z taką negatywną niespodzianką.
Jego kolejną zaletą jest to, że nie ma zapachu, wg mnie to dobrze, bo kosmetyki dla wrażliwców mnie do tego już przyzwyczaiły.
Dostępność: sklepy Ziaja, Super-Pharm
Cena: ok. 10 zł
Na pewno nie polecam osobom, które z powodzeniem używają peelingów z drobinkami, ten z pewnością ich nie usatysfakcjonuje.