26 stycznia 2017

LAMBRE: masło do ciała jabłko & cynamon

Na pewno wiele z Was zna kosmetyki, w których zakochujecie się od razu :) Czasem oczywiście dany kosmetyk przestaje nam odpowiadać i ujawniają się jego wady, a czasem z rozpaczą widzicie już denko. U mnie w przypadku tego masła było tak, że byłam nim zafascynowana właściwie od samego początku aż do końca. Niezmiernie żałuję, że mi się już skończyło...

Opakowanie. Jest to oczywiście moja ulubiona forma opakowań w przypadku wszelkich mazideł. Dodatkowo było zabezpieczone sreberkiem, dzięki czemu mamy pewność, że przed nami nikt się do niego nie dobierał. Średnica jest spora, ale bez problemu można je otworzyć nie mocując się z nakrętką. Samo masło ma 200 ml.


Zapach. Kiedy otworzyłam pudełko beGLOSSY, które zawierało to masło było ono całe wypełnione intensywnym zapachem cynamonu, a gdzieś w tle pojawił się zapach jabłka. W zasadzie jest to kompozycja zapachowa pieczonego jabłka z dodatkiem cynamonu. Pomyślałam, że skoro przez sreberko ten zapach jest aż tak intensywny to co będzie po jego odpieczętowaniu? Nie były to jednak obawy na zasadzie czy będę w stanie go używać ;-) Było to wręcz intrygujące :) Sam zapach w momencie aplikowania faktycznie był intensywny, ale już w momencie kiedy go rozsmarowałam tracił na intensywności. Zawsze jednak gdzieś w tle go wyczuwałam, ale akurat mi to bardzo odpowiada :) Bardzo mi się podoba też to, że cała pościel "przesiąkała" tym zapachem:)
Wiem, że się mocno rozpisałam, ale po prostu jestem zachwycona :) Chociaż mam świadomość, że to specyficzny zapach i musi trafić w gust :) Przez to też zaczęła mnie intrygować druga wersja- pomarańcza i czekolada :)


Masło zaczęłam używać w połowie listopada i dopiero mi się skończyło. Myślę, że niemal 2,5 miesiące używania co drugi dzień to bardzo dobry wynik i świadczy o jego wysokiej wydajności.


Działanie. Bardzo wysoko w składzie znajduje się masło kakaowe i masło shea- od razu nasunęło mi się to, że tak samo jest w przypadku maseł The Body Shop i czułam, że może spisywać się równie dobrze co i one. Nie pomyliłam się :) Świetnie nawilża skórę- nawet przesuszoną. Styczniowe mrozy dały do wiwatu mojej skórze i w szczególności przesuszyły mi się łydki. Masło to dobrze poradziło sobie z tym problemem. Masło jest stosunkowo ciężkie. Zostaje lekka warstwa dlatego używałam go głownie na noc. Na weekendach używałam go też rano, ale to ze względu na zapach- by mi towarzyszył w ciągu dnia :) Nie przejmowałam się tą lekką warstewką, która zostawała po jego użyciu. Podobało mi się także to goleniu swobodnie mogłam go używać i nic mnie nie podrażniało i nie szczypało.

Skład:
w składzie znajdziemy masło kakaowe, masło shea, olej z pestek winogron, silikon, glicerynę, wosk pszczeli, po zapachu niestety dwa parabeny, ale za to nie ma nieszczęsnej parafiny


Jeśli masło ujmuje mnie swoim zapachem i działaniem to czuję się kupiona :) Minusem jest niestety jego cena, bo kosztuje 49,90 zł.

10 komentarzy:

  1. Cena faktycznie nie najniższa. Jednak za dobry produkt warto tyle zapłacić. Zwłaszcza ten zapach jabłko-cynamon mnie kusi bardzo!
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żeby nie to, że ma w składzie donor formaldehydu - skusiłabym się na nie! Musi pachnieć przepięknie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie pachnie jak jabłecznik, szarlotka ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kompozycja zapachowa iście moja ♥ Toż to moje zapachy ukochane !! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Sam zapach mnie już kusi ;) Lubię masełka do ciała.

    OdpowiedzUsuń
  6. trochę drogie, kiedyś częściej sięgałam po kosmetyki tej marki, muszę je sobie przypomnieć

    OdpowiedzUsuń
  7. Cena trochę odstrasza,ale mimo tego produkt mnie ciekawi :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy bym je polubiła ze względu na cynamon ;P

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję ;)

Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków może nastąpić to nawet tydzień później od Twojej wizyty :)