31 maja 2014

Pierwsze nabytki z Mythos i Drops

Witam ;) Od dawna miałam na swojej wish liście kilka kosmetyków Mythos i Drops, do zakupów jednak skłoniła mnie świetna promocja: za zakupy powyżej 50 zł żel do kąpieli Drops Zielona Herbata był za złotówkę. 



1) Wyżej wspomniany gratisowy żel Drops
2) Bio tonik do twarzy Mythos, 27 zł w promocji,
3) Oliwkowe masło do ciała z Zieloną Herbatą Mythos, 29 zł cena regularna


Jednak najbardziej zaskoczyła mnie ilość próbek, jeśli przy zakupach jakiekolwiek otrzymuję to przeważnie w liczbie 1-2, ale nie 6 ;)


Oliwkowe mleczko do ciała z aloesem, szampon do włosów przetłuszczających się, maska terapeutyczna do włosów, krem do rąk i paznokci oliwka, oliwkowe mleczko do ciała z aloesem, bio fluid nawilżający do twarzy, bio nawilżający krem do twarzy.

Znacie te marki?:)

30 maja 2014

Bania Agafii: intensywna 20-minutowa maska-kompres do włosów

Witam:) Dziś recenzja pierwszego kosmetyku rosyjskiej marki Bania Agafii- i na pewno nie ostatniego, ponieważ już w moich zapasach leży kilka saszetek i używam obecnie z uwielbieniem mydła miodowego :)



Producent: "Olej łopianowy wchodzący w skład maski zwiera witaminy A, B, C, E i F, garbniki i niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe dzięki czemu włosy są głęboko odżywione, a organiczny ekstrakt tartaku nawilża je i tonizuje skórę głowy. Centuria pospolita poprawia ukrwienie skóry głowy i odżywia, szyszki chmielu dodatkowo sprzyjają wzrostowi i wzmocnieniu włosów. Organiczny ekstrakt z liści pokrzywy zawiera witaminy K i B2, wzmacnia cebulki włosowe i zapobiega wypadaniu włosów, dzięki kwiatom białej akacji odzyskują naturalną elastyczność."



Opakowanie: chyba już do znudzenia opowiadam, że takie jest moim ulubionym, bo w przypadku gęstszych kosmetyków ich wydobywanie jest prostsze i nie muszę też ciągle zaglądać pod światło ile mi go tam zostało :)
Zapach jest mocny, wyraźnie w nim czuć nutę ziół, lasu! :) Ładny zapach, który utrzymuje się na włosach. 




Działanie: łatwo się ją nakłada, jest gęsta i nie spływa z włosów. Zaskoczyło mnie pozytywnie w niej to, że po otwarciu miała kolor kremowy, a pod spodem w kolejnych warstwach była już lekko zielona i po zmieszaniu pojawił się taki ciekawy zielono-kremowy kolor :) Po jej spłukaniu włosy robią się bardzo gładkie, są nawilżone i miękkie. Trzymałam ją na włosach zarówno wskazane przez producenta 30 minut tylko podpięte klamrą, jak i godzinę pod czepkiem i pod ręcznikiem. Efekt był taki sam także myślę, że akurat osoby, które nie lubią za dużo zajmować się włosami mogą być z niej zadowolone. Na skórę głowy jej nie kładłam, ponieważ zawiera pokrzywę, która przyciemnia włosy, a moje i tak już wystarczająco ściemniały przez ostatni rok :)


W składzie znajdziemy: hydrolizowane proteiny pszenicy, ekstrakt z łopianu, ekstrakt z centurii zwyczajnej, ekstrakt z korzenia tartaku zwyczajnego,, ekstrakt z chmielu, ekstrakt z pokrzywy i ekstrakt z białej akacji.

Dostępność: Skarby Syberii/ 15,90 zł w promocji za 300 ml.

Znacie Banię Agafii?:)

29 maja 2014

Peelingi Bielenda z Biedronki: winogrono i papaja

Od momentu zakupu intensywnie testowałam peelingi Bielendy, które były całkiem niedawno dostępne w Biedronce. Pomimo, że przez zakupem rzuciłam okiem na skład i widziałam, że mają nieszczęsną parafinę w składzie spodziewałam się, że zapachy zrekompensują mi to, niestety tak się nie stało:) Masło winogronowe również posiadam, ale jeszcze nie miałam okazji go używać.


Opakowanie jest w mojej ulubionej formie, czyli w słoiczku, z którego najwygodniej wybiera mi się wszystkie kosmetyki. Zabezpieczone były folią. Pojemność to 100 ml, więc jak się mogłam spodziewać przełożyło się to na wydajność, ponieważ starczyły mi na 4 użycia (szkoda, że aż 4 ;-)

Zapachy, czyli coś o co pytałyście kilka razy w komentarzach :) Niestety gdyby ktoś mi podetknął pod nos peeling o zapachu papai pod nos, nigdy bym nie odgadła, że to ten zapach, powiedziałabym, że to jest mega chemiczny zapach, który nie przypomina mi tak właściwie niczego... Winogrono pachnie bardziej znośnie i mniej chemicznie, ale też nie porywa.

Działanie- cóż, gdy używałam ich po raz pierwszy pomyślałam, że może nie będzie tak źle, bo poza kryształkami cukru były także inne drobinki, które się na topiły i były ciut ostrzejsze. Niestety po spłukaniu czuć tylko tą okropną parafinową warstwę :(( W ogóle żadnego uczucia miękkości, gładkiej skóry... Nic. Ja jako fanka średnich peelingów, z uwagi na to, że te mocne powodują u mnie zaczerwienienie skóry jestem rozczarowana do kwadratu nimi.

Skład:



Cena: każdy po 5,99.

P.S. Niedługo na blogu do wygrania będzie zestaw Bielendy: peeling arbuzowy + masło arbuzowe, które kupiłam z myślą o rozdaniu i mam nadzieję, że przypadną zwyciężczyni do gustu :)

26 maja 2014

Planeta Organica seria Afryka: szampon i balsam do włosów suchych i zniszczonych z organicznym masłem shea

Witam serdecznie, przepraszam za mniejszą aktywność na waszych blogach, bo jak zauważyłyście nawet u mnie ostatnio mniej postów, a wynika to z kompletnego braku czasu w wyniku kumulacji studiów i pracy... 

Dzisiaj o ciekawym duecie do włosów, mianowicie szamponie i odżywce marki Planeta Organica z serii Afryka: szamponie i balsamie do włosów suchych i zniszczonych z organicznym masłem shea odżywienie i regeneracja.

Producent: "Szampon dzięki zawartości 10 % masła shea wzmacnia włosy, nawilża, odżywia i nadaje im połysku, chroni przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi. Regeneruje ich uszkodzoną strukturę farbowaniem, rozjaśnianiem, suszeniem oraz prostowaniem. Eliminuje podrażnienia i zaczerwienienia, uspokaja skórę głowy, włosy natomiast regeneruje i przywraca im witalność. Kompozycja jest wzbogacona o olejek ze słodkich migdałów, który zawiera szereg kwasów, regeneruje zniszczone i nawilża suche włosy, przyspiesza ich wzrost, eliminuje rozdwajanie i czyni włosy lśniącymi i miękkimi."

Balsam dzięki zawartości 12 % masła shea zapewnia doskonałe nawilżenie włosom suchym, przesuszonym i uszkodzonym, poprawia ich kondycję oraz regeneruje. Regularne stosowanie balsamu pomaga odzyskać włosom blask, miękkość oraz zwiększa ich objętość."


Opakowania choć o standardowych pojemnościach, bo 250 ml, to oryginalne pod względem kształtu, ponieważ są bardzo wysokie. Otwory mają w sam raz, nie wylewa się dzięki nim za dużo kosmetyku, pomimo, że one w swojej konsystencji są dość rzadkie- zarówno szampon jak i balsam.

Przyznam szczerze, że trochę się obawiałam zapachu tej serii, ponieważ nie lubię orientalnych zapachów, które na domiar złego mnie męczą, jednak pozytywnie zostałam zaskoczona :) Zapach jest lekki, niedrażniący, choć ma w sobie orientalną nutę, ale nie taką typową ciężką i kadzidlaną a przyjemną :)

Moje włosy bardzo lubią masło shea, także czułam, że i ten duet przypadnie mi do gustu:) Tak też się stało:) Jak wspomniałam szampon i balsam są dość rzadkie, ale to jest ich zaletą, zważywszy na zamysł producenta na takie opakowanie, bo w innym przypadku ciężko by się je wydobywało. Odżywka mimo to dobrze się nakłada na włosy i nie spływa z nich. Najczęściej biorę je pod prysznic, ale nie uciekają mi z mokrych dłoni. Moje włosy nie są  zniszczone i suche, także nie używałam go często, a góra dwa razy w tygodniu, ale dawał mi świetne efekty. Włosy są po nim ładnie nawilżone i dodawał im objętości, co przy obecnej długości moich włosów jest nie lada sztuką :) Używałam także tego szamponu solo czasami bez dodawania później jakiejkolwiek odżywki i włosy nie były po nim splątane. Oczyszcza on bardzo dobrze, nie powoduje żadnych podrażnień, ale nie odnotowałam uspokojenia skóry głowy.


Balsam:


Szampon:

Skład szamponu:  Aqua, Organic Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (organiczne masło shea), Sodium Сосо-Sulfate, Glicerin, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine , Hibiscus Sudanensis Extract (ekstrakt sudańskiej róży), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olejek migdałowy), Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Guar Hydroxypropyltrimonium Cloride, Juglans Regia Kernel Oil (olej z orzecha włoskiego), Potassium hydroxide, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Chloride, Parfum.

Skład balsamu: Aqua, Organic Butyrospermum Parkii (Shea) Btter (organiczne masło shea), Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil, Adansonia Digitata (Baobab) Fruit Extract (olej z drzewa baobab), Persea Gratissima Fruit Oil (olej z avocado), Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Tocopheryl Acetate, Parfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.


Kosmetyki te są obecnie w promocji na stronie Skarbów Syberii: 
szampon za 13,90
balsam również za 13,90

Z tej serii zaciekawił mnie jeszcze szampon z olejem awokado, który na pewno kiedyś przetestuję :)

Fakt iż otrzymałam produkt w ramach współpracy ze sklepem Skarby Syberii nie miał wpływu na moją opinię.

21 maja 2014

Podkład kryjący GOSH X-Ceptional Wear nr 11 Porcelain

Witam, dziś kilka słów o podkładzie kryjącym Gosha X-Ceptional Wear, którego kilka z Was było ciekawych po tym jak pojawił się w moim poście zakupowym. Jak się domyślacie ktoś mi go polecił jako bardzo jasny, a ktoś inny nawet dopisał, że ma różowe tony, czyli dla mnie ideał i nie mogłam nie kupić, nie było chwili zawahania :) Niestety opisy rozminęły się z rzeczywistością ;)


Opakowanie jest ładne to na pewno, klasyczne i nieprzesadzone. Aczkolwiek to tylko strona wizualna, od strony praktycznej powiem, że na początku cały czas musiałam go kłaść, bo gdy stał i go odkręciłam to trochę podkładu zbierało się w nakrętce. Po 1,5 miesiąca używania zaczęły się schody, bo opakowanie jest baaardzo twarde i problem zaczęło mi sprawiać jego wyciskanie- mimo, że już stoi na nakrętce. Ten dzióbek ma mimo wszystko fajny, bo nie wylewa się przez niego za dużo podkładu, powiedziałabym, że w sam raz ;) Ciężko mi ocenić wydajność na ten moment.

Konsystencja i działanie: jest dość gęsty i nie mogłam się przy pierwszych 2-3 aplikacjach do niego przyzwyczaić po L'oralu True Matchu i na początku wydawał mi się dość tępy w rozsmarowywaniu na twarzy, ale szybko do niego przywykłam. Nie robi w ogóle smug, ani co dla mnie ważne nie robi maski na twarzy. Bardzo ładnie kryje, nawet te większe przebarwienia, spokojnie radził sobie bez korektora. Utrzymuje się na twarzy nienaruszony nawet 12 godzin, nie ma mowy o schodzeniu plackami, że po 5 godzinach zniknie nam z twarzy, w ogóle nie ma potrzeby przypudrowywania twarzy po nim (ale nie wiem jak oceniłyby go dziewczyny z tłustą skórą, ja mam suchą). Nie zapycha. Określiłabym go jako przyjemniejszą wersję Colorstay do mieszanej i tłustej, która mnie po prostu zapychała.

Gdyby właśnie nie kolor, czyli najjaśniejszy z całej gamy nr 11 Porcelain uznałabym go za genialny podkład i z pewnością zostałby ze mną na stałe. Gdy nakładam go na twarz jest przyjemnie jasny, niestety po 5 minutach mocno ciemnieje mi na twarzy i odcina się od szyi. Kolor też mi bardzo nie pasuje, bo nie ma w nim absolutnie różowych tonów, bardziej określiłabym go (choć nie jestem w tym najlepsza ;-) jako taki beż z tonami oliwkowymi, bo on nie ciemnieje mi na twarzy robiąc brzydką pomarańczę- także ma mniej żółtych tonów. Gdybym miała porównać ten kolor to określiłabym go jako podobny do 150 Buff z Revlona do mieszanej i tłustej, który zresztą też był dla mnie za ciemny, tylko że on był bardziej beżowy, taki chłodny ziemisty beż.


Swatche porównawcze zrobiłam z tymi podkładami, które aktualnie mam w zapasach, czyli Rimmelem Match Perfection i Manhattanem Easy Matchem:


Skład, jest taki niewyraźny, bo był przyklejony do do opakowania i po odklejeniu prezentuje się tak:


Cena: w regularnej kosztuje 55 zł w Hebe, na promocji -40 % wychodzi jakieś 33 zł, ja swój kupiłam na allegro z przesyłką za jakieś 34 zł.
Pojemność: 35 ml, czyli ciut więcej niż standardowo.

Gdyby się pokusili o zrobienie jaśniejszej 10 z różowymi tonami byłabym wierna temu podkładowi po grób <3