8 lutego 2014

Planeta Organica: krem do ciała rokitnikowy

Jak pamiętacie (bądź nie:) w poście o zakupach grudniowych pokazałam Wam ten krem. Jestem nim absolutnie zachwycona, dodatkowo spowodował on, że całkowicie zmieniłam zdanie o drogeryjnych mazidłach do ciała i nie będę już tak chętnie po nie sięgała, ale czemu to napiszę Wam później :) 


Producent: "Olej Arktycznego Rokitnika to najbogatsze źródło witaminy C, aktywnie regeneruje i odmładza skórę, skutecznie hamuje oznaki starzenia. Odmiana rokitnika syberyjskiego jest bowiem tak bogata w odżywcze i lecznicze składniki, jak żadna inna, chociażby ta, którą spotykamy na wybrzeżach Bałtyku. Na Syberii robią najlepszy na świecie olejek rokitnikowy. Wykonują go uczciwie, nie dodając barwników, ani wyciągów z innych roślin zastępczych.
Krem do ciała na bazie organicznego oleju z Rokitnika Arktycznego aktywnie regeneruje i odmładza skórę, skutecznie zapobiega starzeniu się skóry, przywraca jej sprężystość i aksamitność."


Opakowanie jest dokładnie takie jak lubię najbardziej- niskie o dużej średnicy. Dokładnie widzę jaką ma wydajność, też motywuje mnie to do zużywania i będzie można go zużyć w 100 %. Szata graficzna nie jest szczególnie atrakcyjna i z pewnością na półce sklepowej niczym by się nie wyróżniło. 

Kupiłam go ze względu na to, że miałam już wcześniej w zapasach odżywkę do włosów z tej serii rokitnikowej i zachwycił mnie jej landrynkowy zapach i tutaj spodziewałam się, że zapach również będzie taki sam. Niestety nie jest i kompletnie go nie przypomina :( Zapach jest lekko cytrusowy, ale wyczuwalna jest również słodka nuta. W ramach ciekawostki napiszę Wam, że szampon, który mam w zapasach pachnie jeszcze inaczej niż odżywka i ten krem do ciała:D I dlatego zaczęłam się zastanawiać jak pachnie krem do rąk- ale obstawiam, że jeszcze inaczej;) 
Jest wyczuwalny się dość długo na ciele, utrzymuje się też na mojej pościeli i pidżamie. 



 Konsystencja jest absolutnie fantastyczna. Wygląda jakby krem był napowietrzony, trochę jak jakaś pianka- sprawia wrażenie lekkości, jednak w dotyku jest baaardzo zbite, może leżeć na pokrywce i nie spadnie na nią :) Acz nabiera się go łatwo.

Dotychczasowo przy każdym balsamie/mleczku/maśle do ciała z drogerii zawsze czy to już następnego dnia rano, wieczorem czy po dwóch dniach czułam ściągnięcie skóry i konieczność posmarowania się, czasem gdy przeciągnęłam to, to kończyło się to tym, że skóra z suchości aż potrafiła mnie zacząć swędzieć. Tego masła z Planety Organicy używałam co dwa dni- tak rewelacyjnie nawilżył moją skórę, że nie było konieczności sięgać po niego codziennie. Po jego użyciu skóra była gładka i miękka. Zrobiłam raz eksperyment i nie używałam go przez 5 dni, okazało się wtedy, że nie towarzyszyło mi żadne ściągnięcie skóry, nie potrzebowałam nawilżenia, jedynie skóra nie była tak miękka. 
Daje to niestety bardzo do myślenia, dlaczego drogeryjnych specyfików trzeba używać praktycznie na okrągło? Zaczęłam się już nad tym zastanawiać oczywiście jak już zaczęłam używać balsamów 2 lata temu, wcześniej nie było mi to potrzebne, ale zaczęłam ich używać tylko dla przyjemności i zapachu, a z czasem stało się to koniecznością.
Rozsmarowuje się bardzo łatwo, tylko trzeba uważać z ilością, bo gdy nabierzemy jej za dużo to trzeba się namachać by go wetrzeć. Wchłania się bardzo szybko, nie ma jakiejkolwiek tłustej warstwy.

Skład: 

 Skład jak widać jest króciutki bardzo przyjazny dla skóry :)


Jeśli chodzi o wydajność to nie jest ona może najlepsza, bo gdybym używała go codziennie to wystarczyły mi pewno na lekko ponad miesiąc, a używając go dokładnie od początku stycznia co drugi dzień myślę, że skończy się końcem lutego/na początku marca.

33 komentarze:

  1. Czuję się skuszona żeby go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na te masła mam wielką ochotę :)
    A Ty do tego kusisz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Konsystencja rzeczywiście przypomina jakiś mus :D
    Ja takie dobre nawilżenie ciała zauważyłam jak zaczełam stosować olejek z orientany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ,już uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, muszę go wypróbować. KONIECZNIE ! Mam w miarę dobry dostęp do kosmetyków rosyjskich, nie muszę sciągać ich z jakichś dziwnych miejsc. Wiem już napewno, ze pojawi się on na mojej liście, którą niebawem wysyłam do rodzinki :) Ja odwdzięczam się kosmetykami niemieckimi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiesz jak dłuuuga jest moja chciej lista z tych kosmetyków !! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, konsystencja rzeczywiście wygląda rewelacyjnie, lubię takie puszyste kremy ;) Efekt nawilżenia utrzymujący się tak długo też zachęca i chyba muszę go mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na te masła mam wielką ochotę :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Składzik zacny :) Rokitnik jest cudowną roślinką :) Skusiłabym sięęę, a jakże :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle fajnych balsamów, maseł, kremów, a ja mam 3 otwarte i chyba do końca roku tego nie ogarnę:P

    OdpowiedzUsuń
  11. czuję się kuszona, i to bardzo:) konsystencja i zapach mnie ciekawi. jak pomniejsze swoje zapasy, chcę się na parę produktów z tej firmy skusić, muszę ten krem dopisać do listy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. po zdjęciach bardzo podoba mi się konsystencja tego kremu :)
    też kiedyś zauważyłam uzależnianie się skóry od tanich nawilżaczy (nie tylko tych drogeryjnych) - jak byłam wierna masełku z minerałami z MM Planet Spa to nie musiałam się codziennie smarować, wystarczyło raz na kilka dni, ale jak zaczęłam testować przeróżne nowości to się zaczęło :/ ale nie żeby mi to tak całkowicie przeszkadzało ;) bo czasem warto poznać coś nowego, nawet dla samego zapachu, ale na bardzo dobry nawilżacz zawsze powinno być miejsce w kosmetyczce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam wszelakie mazidełka do ciała;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajną konsystencje ma ten krem, muszę poszukać w drogeriach ;)
    http://www.vaguue.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. chętnie bym wypróbowała to mazidełko ;)
    ta napowietrzona konsystencja ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałaby wypróbować jakiś rosyjski kosmetyk, jak dotąd nic jeszcze nie miałam... Ten wygląda bardzo ciekawie, zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba muszę wypróbować :)
    Zapraszam do siebie i do obserwacji :)--> http://veneaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. wszyscy chwalą te rosyjskie kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. No i mnie także zainteresowałaś i skusiłaś do zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Rzeczywiście - bardzo przyjazny dla skóry skład :)
    Uwielbiam wszelkie masełka do ciała, więc wiedz, że narobiłaś mi na nie straszną ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Już go chcę :) Konsystencja mi się podoba :) Eehhh trzeba będzie się w niego zaopatrzyć :)
    Oj Kochana, ciągle mnie czymś kusisz ;-P

    OdpowiedzUsuń
  22. Koniecznie muszę go mieć - da się go kupić w drogerii czy trzeba przez internet?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karo, szczerze mówiąc musiałabyś się zorientować czy w Twoim mieście nie ma kosmetyków rosyjskich stacjonarnie. Ja to masło kupiłam tak właśnie w zielarnii;) Ale są też nawet już co raz częściej jakieś prywatne apteki z rosyjskimi kosmetykami;)

      Usuń
  23. ale ciekawa konsystencja, lubie takie ;P

    OdpowiedzUsuń
  24. Marzy mi się właśnie ta seria rokitnikowa :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak tylko zobaczyłam zdjęcie tego kremu ( w sensie jak wygląda jego konsystencja ;) ) to jestem nim oczarowana! Przypomina nieco puszyste musy do jedzenia ;)

    Za jakiś czas mam zamiar zakupić parę kosmetyków rosyjskich i zapewne skuszę się na ten krem :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie masz pojęcia, jakiego mi narobiłaś "smaka" na ten produkt:))

    OdpowiedzUsuń
  27. Z chęcią bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. konsystencja mnie mega do niego przekonuje i muszę koniecznie wypróbować ten produkt!:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Pierwszy raz widzę ten produkt na oczy, ale narobiłaś mi na niego ochoty :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Zawsze mnie kusiły te kosmetyki do ciała, ale z kolei cena mnie trochę zniechęca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, cena jest dość wysoka, ale jak ostatnio kupiłam mleczko YR za 20 zł to nie dość, że starczyło na miesiąc to jeszcze po wieczornej aplikacji już rano miałam suchą skórę, a miało 400 ml!

      Usuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję ;)

Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków może nastąpić to nawet tydzień później od Twojej wizyty :)