4 kwietnia 2014

Porównanie dwóch róży: Bell nr 52 oraz Ladycode by Bell

Długo się zabierałam za tą recenzję, ale byłyście ciekawe jak wypadnie porównanie tych róży :) Używam ich przemiennie od 2 miesięcy także już mogę coś o nich napisać :) 

Róż 2skin Pocket nr 52 kupiłam za 6,59 zł w Naturze podczas -40 % na markę Bell (ale w Biedronce też go widziałam za ok. 6 zł kilka miesięcy temu), a róż Ladycode by Bell nr 22 za 5,99 podczas gazetki urodowej Biedronki w lutym. 

Obawiałam się trochę czy nie kupiłam sobie identycznych róży, ale na szczęście różnice pomiędzy nimi są spore co nawet udało mi się dokładnie uchwycić na zdjęciach.



Modelujący róż Ladycode by Bell w zapewnieniu producenta ma być ultralekki i satynowy- dokładnie taki jest. Ciężko jest z nim przekombinować, a żeby go było widać konkretniej to trzeba się namachać pędzlem. Jeśli ktoś lubi taki prawie niezauważalny efekt to można go uzyskać po 1-2 maźnięciach pędzlem, dla mnie optymalny efekt jest po 3-4 razach. Dodatkowo nie utrzymuje się on cały dzień na twarzy, po 5 godzinach lubi zniknąć całkowicie... Używam go jak mam mocniej podkreślone oczy czy usta dla równowagi. 
Jego kolor to taki typowy cukierkowy róż, ale właśnie przez jego delikatność nie da uzyskać tandetnego efektu :) Jego zaletą jest też to, że dużo ładniej się wtapia w skórę i nie widać jego dokładnych granic. Ma minimalne drobinki, ale na twarzy są niewidoczne.



Róż do policzków 2skin Pocket jest już o wiele lepiej napigmentowany (przez co jest dużo bardziej wydajny niż Ladycode), z nim raczej trzeba uważać, bo akurat o przesadę łatwo, ale w konsekwencji też utrzymuje się na twarzy od rana do wieczora. Udało mi się świetnie uchwycić jego kolor, bo trochę ten róż wpada w koral. Nie dopatrzyłam się w nim żadnych drobinek :)


Opakowania obu są praktyczne, bo nie musiałam się z nimi mocować by je w ogóle otworzyć, a już czasem mi się to zdarzało przy innych różach jak było niewyrobione otwarcie. Estetycznie wypada w sumie słabiej o wiele niż np. róż z Catrice, ale nie narzekam za tę cenę :)

w słońcu

Z lewej: Ladycode by Bell, z prawej 2skin Pocket. Ladycode są trzy warstwy, a Bell jedna żeby dokładnie pokazać ich kolor.


w cieniu

Myślę, że to dobre róże i wszystko zależy od tego czego oczekujecie, bo dla osób lubiących subtelny efekt może być ten 2skin Pocket za mocny i mogą czuć się a'la ruska babuszka w nim :)

50 komentarzy:

  1. Jedyny róż jakiego używam to ten z Bourjois. Znalazłam ideał i innych nie szukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie z Boujois i nie miałam, a przecież to kultowy róż i nie wypada nie znać, ale nadrobię to:D

      Usuń
    2. Oj też muszę poszukać swojego typu wśród róży Bourjois :D
      Nie miałam różu z Bell, ale za to puder, korektor, krem CC i bronzer :]

      Usuń
  2. Mam róż 2skin, ale mój ma maleńkie połyskujące drobinki. No i chyba jest jaśniejszy. Nie mogę doszukać się żadnego numerka. Lubie go, bo daje delikatny efekt (nałożony oszczędnie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że masz nr 51 :) A może trochę to też zależy od samego pędzla? Sama nie wiem:)

      Usuń
  3. ten z Bell bardziej by mi odpowiadał, teraz mam taki trochę ala śliwkowy odcień różu z Avonu i jest dla mnie za ciemny,ale z drugiej strony nie ma barwy tandetnego różu lalki Barbie:p ten z Bell wydaje mi się akurat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki konkretnie?:) Zaciekawiłaś mnie strasznie:D

      Usuń
    2. Numer się nieco starł jest coś 020911 a odcień nazywa się Soft Plum:) kolor jest naprawdę ładny tylko chyba się nie do końca zgrywa z moją karnacją:)

      Usuń
    3. Coś mi się wydaje, że chyba już jest wycofany :((

      Usuń
  4. Różów nie szukam, bo swoje chyba zużyję na emeryturze, ale trzeba przyznać, że kolory Bell ma piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam wierna jednemu różowi przez ponad rok, potem dokupiłam drugi, a potem jeszcze 4, bo stwierdziłam, że i tak ich nigdy nie zużyję:D

      Usuń
    2. Ja mam cztery i sama nie wiem skąd mi się tyle nazbierało. W tym jeden wypiekany Bourjois, a on jest nie do zdarcia. Obiecałam sobie, że kupię coś nowego jak zużyję co najmniej dwa :)

      Usuń
    3. Zużyć dwa to wyzwanie, ale oby Ci się udało :))

      Usuń
    4. Tak, w tej kwestii jestem ambitna :) Róże to są trudne do wykończenia, ale tyle nowości wokół... :)

      Usuń
  5. Miałam kiedyś jakiś róż z bell i go lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oba są ładne, chociaż ten drugi lepiej pasuje do mojej cery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie myślałam, że pierwszy ni w ząb nie będzie do mnie pasował, a okazało się, że jest inaczej i cieszę się z tego :))

      Usuń
  7. Bardziej mi się podoba Bell:)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja się ceszę bo niedługo uda mi się zużyć do końca po raz piewszy róż i bronzer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję :) Ja na chwilę obecną myślę o jakimś jasnym bronzerze w kierunku złotej-morelowej poświaty, ale nie wiem czy taki znajdę:D

      Usuń
  9. ja bardzo lubię ten róż z bell:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja wolę mocniejszy efekt, bardziej podoba mi się ten który daje 2skin Pocket. juz przy jednej warstwie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też właśnie wolę jak wyraźnie widać róż :))

      Usuń
  11. Lubię te róże do policzków , są świetne :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam kilka róży od Bell i bardzo je lubię, 2 skin sprawdzają się u mnie świetnie, mam aż 3 kolorki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to naprawdę je polubiłaś :)) Mi ta 52 najbardziej przypadła do gustu:)

      Usuń
  13. A mi dwa odcienie się spodobały, ot co ;) Chociaż może ten po prawej bardziej? ^^

    Sama miałam jeden róż z Bell, ale był dla mnie zbyt ceglasty i oddałam go koleżance ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam jeszcze żadnego, na razie używam mineralnego z TBS, ale może skuszę się kiedyś na ten delikatniejszy Ladycode ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam kompletnie tego różu z TBS, ale wydaje się być ciekawy jak o nim poczytałam :)

      Usuń
  15. Lubię bardziej podkreslone policzki ale ten z Bell jest w miarę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mówiąc szczerze z różami mam ogromny problem. Przede wszystkim nie potrafię dobrać sobie odpowiedniego koloru...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie róże za 6-10 zł są idealne do eksperymentów :) Ja właśnie ten Ladycode kupiłam eksperymentalnie :)

      Usuń
  17. Nie przepadam za różami ale te prezentują się ciekawie :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardziej podoba mi się ten róż 2skin :) Śliczny odcień, aż sama bym się skusiła!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam ten pocket z wymianki, jest świetny, ale nie ma na nim numerka :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi się bardzo podoba własnie ten mocniejszy, ale chyba rzeczywiście trzeba by z nim uważać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba niestety, ale kolor rekompensuje wszystko <3

      Usuń
  21. Ja mam 2 róże w domu i więcej mi nie trzeba, oba są mega wydajne i raczej wątpie aby mi sie szybko skończyły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedyś mówiłam, a potem popłynęłam w zakupach:D

      Usuń
  22. ja różów nie używam:,ale pomocny jest Twój post,może w przyszłości zaczne :D

    OdpowiedzUsuń
  23. mam róż z Bell i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajnie, szukałam opinii o tym Bell blush :)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję ;)

Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków może nastąpić to nawet tydzień później od Twojej wizyty :)