21 stycznia 2014

Sweet Secret: piernikowy peeling cukrowy do ciała

Dziś kilka słów o piernikowym peelingu do ciała Sweet Secret marki Farmona, więc jeśli nie macie jeszcze dość czytania o nim, bo ostatnio jest dość popularny na blogach to zapraszam na recenzję :)



Szata graficzna jest bardzo estetyczna, masa słodkości, która w mig przyciąga wzrok;) Na plus przemawia fakt, że posiadał sreberko dzięki czemu ma się pewność, że nikt nie wkładał do niego paluchów, a na minus to, że bardzo szybko zaczęły się odklejać naklejki z boku. 

Zapach dla mnie to największy walor tego peelingu. Pachnie identycznie jak przyprawa do piernika- nie wyczuwam w nim chemii, jest to idealnie odwzorowany zapach pierniczków z charakterystyczną korzenną nutą. Cudo po prostu <3 Czuć go przez cały czas podczas peelingu, na ciele się jednak nie utrzymuje, ale w łazience za to dość długo:) 


Wydajność: wystarczył mi na 7 razy, także wydaje mi się dość przeciętna jak dla produktów tego typu.


Działanie: zacznę może od tego, że nie lubię mocnych zdzieraków i takich też nie mogę używać, bo mnie podrażniają. Preferuję średnie albo lekkie, a ten nawet jak na mój gust jest bardzo lekki i nie zauważyłam ścierania martwego naskórka, jedynie charakterystyczną powłoczkę jaką zostawiają peelingi na parafinie. Choć muszę przyznać, że choć cukier nie rozpuszcza się zbyt szybko, to jednak tarcie jest nie wystarczające nawet dla mnie.

 Skład: 

przeciwnicy parafiny nie będą zadowoleni, ponieważ znajduje się już na pierwszym miejscu.

Jeśli miałabym polecić komuś ten peeling to tylko ze względu na zapach, ponieważ jest boski i idealnie pasuje na chłodne zimowe wieczory ;)

46 komentarzy:

  1. W niedzielę skończyłam ten produkt i zgodzę się - zapach to największy atut. Niesamowita woń czystego piernika, nieskalanego chemią, dosłownie orgazm dla noska, w czasie zimowym. ; ) Podobnie jak Ty, uważam że peeling jest mało wydajny, mnie starczył na niecałe dwa miesiące stosowania raz w tygodniu. Nie wiem jak Ty, jednak ja ze względu na zapach i pomimo parafiny, do niego powrócę. ; )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również wrócę, ale dopiero podczas następnej zimy ;)) Teraz trochę mi się znudził by kupować drugi pod rząd ;)

      Usuń
  2. Kolejna pozytywna recenzja tego produktu, chyba się skuszę na ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oja ale bym kupiła ten peelin, może w następną zime, bo narazie do końca marca postanowiłam nic nie kupowac z kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na niego nabrałam ochoty w marcu/kwietniu zeszłego roku i poczekałam na zakup do końca września:)) Nie ucieknie ;)

      Usuń
  4. jeju ja jestem tak napalona na ten produkt,że sie nie da opisać;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się skoro wszyscy kuszą;D

      Usuń
  5. Ja lubię mocne zdzieraki, ale ten za sam zapach bym kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo polubiłam zarówno zapach, jak i działanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za działanie mniej niestety, ale ma w sobie to coś ;)

      Usuń
  7. Zapach na pewno apetyczny, ale wydajność trochę kiepska.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem wrażliwa na zapach:) Zjadła bym go;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, czasem trudno się powstrzymać;D

      Usuń
  9. wiele dobrego o nim słyszałam :) a sam zapach...hm fajny na zimową zimę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie kosmetyki "do zjedzenia". A peeling kusił mnie już z innych blogów, ale chyba wolę zdecydowanie takie połączone z żelem pod prysznic. Są dla mnie wygodniejsze w użyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie występuje także jako żel peelingujący ;)

      Usuń
    2. Tak? Kochane podajcie mi linka do jakiegoś zdjęcia czy recenzji, jeśli możecie, bo nic o takim żelu nie słyszałam. ; )

      Usuń
    3. Przepraszam za wprowadzenie w błąd Paulinko! :) Byłam przekonana, że jest a jak przekopałam stronę Farmony nie ma jednak w tej wersji zapachowej :(

      Usuń
    4. Nic się nie stało, każdemu może się zdarzyć. ; )

      Usuń
  11. Ze względu na zapach na pewno chciałabym go przetestować, ale akurat w peelingach nie lubię właśnie tej parafiny :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi do tej pory nie przeszkadzała, ale teraz co raz bardziej właśnie już mnie denerwuje ;) Jedyny peeling, który ją posiada, a nie zostawia tej tłustej warstewki to Green Pharmacy róża piżmowa i zielona herbata ;)

      Usuń
  12. Zapach obłędny - racja, racja :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja lubię bardzo mocne zdzieraki, nawet jak mam czerwone nogi wieczorem to rano już jest ok a skóra gładziutka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czerwona skóra to w sumie jeszcze nic strasznego, u mnie to raczej objawia się tym, że skóra jest mocno przesuszona, trudno ją nawilżyć i właśnie z gładkości nici... ;)

      Usuń
    2. to ja tak na szczęście nie mam.

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie dałabym rady pachnieć tym zapachem codziennie np. przez miesiąc:D Przejadłby mi się po tygodniu:D

      Usuń
  15. Nie słyszałam nigdy o nim ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. oj zapachu to jestem ogromnie ciekawa:) też lubię mocne peelingi, więc również mogłabym nei być do końca usatysfakcjonowana, ale za taką cenę warto spróbować, choćby dla relaksu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie kosztował koło 12, więc cena w porządku ;)

      Usuń
  17. miałam ten peeling i zapach był cudowny, ale ta parafina właśnie :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Też go miałam, ale parafina pod koniec zaczęła mi dokuczać ;) Nie sądzę, żeby był kiepskim zdzierakiem :P Dla mnie był całkiem, całkiem, a lubię mocne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kompletnie nic a nic ;) Sama tłustawa warstewka, a jakiejś gładkości brak ;))

      Usuń
  19. Nie znoszę tego zapachu :( Miałam piernikowy żel pod prysznic z TBS i mnie wykończył, autentycznie, mam dość pierników na kolejne 2 lata :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból miałam tak z mandarynkowym masłem do ciała z Wellness&Beauty, nie mogłam patrzeć na mandarynkowe kosmetyki;D

      Usuń
  20. boom na te kosmetyki mnie kusi ... hmm

    OdpowiedzUsuń
  21. Mmmm, zapach musi być cudny! :))
    Choć dla samego zapachu chyba bym go nie zakupiła, skoro zdzierania brak :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Osobiście preferuję mocniejsze zdzierki, ten z miłą chęcią bym poznała ze względu na zapach. Parafina akurat mojej skórze jak do tej pory nie zaszkodziła.

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam wersję migdałową, jako tako ścierała, lepiej na sucho oczywiście, z utrzymywaniem się zapachu było podobnie - jedynie łazienka, ale zapach zaczął mnie męczyć po pewnym czasie..

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję ;)

Odwiedzam każdą osobę komentującą, choć czasem z powodu nadmiaru obowiązków może nastąpić to nawet tydzień później od Twojej wizyty :)